Jak rzekł Sławomir Nowak, w wywiadzie pod Kancelarią Prezydenta, rok 2012 powinien być tym rokiem, który dla misji w Afganistanie może być przełomowym. W sumie, termin dość bliski – za dwa lata. Komorowski śmiało może powiedzieć, że spełni obietnicę wyborczą - w końcu w czasie jego kadencji z Afganistanu wyjdziemy... Najszybciej jak to możliwe, bo przecież wcześniej się nie da.
Cóż jednak przełomowego będzie w 2012 roku? Konflikt gdzieś za miedzą, czy koncerny zbrojeniowe wystarczająco zarobią, a w USA i państwach NATO wprowadzi się wystarczającą kontrole obywateli, w ramach bezpieczeństwa antyterrorystycznego?
W końcu co chwila terroryści pojawiają się w coraz to nowych miejscach. Tak samo, jak i ich paczki – wczoraj Wielka Brytania, potem Francja, Włochy, Grecja, Szwajcaria... Poprzez kolejne doniesienia medialne podsyca się ogólną atmosferę strachu i potrzeby działania ze strony rządu. Dziś nawet, w TVP Info, rzucono, iż winnymi zamachom w Grecji są „lewackie bojówki”.
Krzysztof Liedel (autor stwierdzenia, kto jest winny zamachom w Grecji), z BBN, śmiało stwierdził, że My – lewica, szykujemy rewolucję. Po raz kolejny i w kolejnych miejscach. Że znów wracamy do terroryzmu, by się pokazać i obalać rządy.
Nie powiem, śmiałe stwierdzenie. Trochę jak faszystowska propaganda, która lewactwo zawsze niszczy i obarcza o całe zło. Nie chciałbym nic mówić, ale USA, wraz z paroma sojusznikami, już od dawna podsyca takowe teorie i niejedną organizację do działania. Talibów, w latach 90 szkoliło CIA. Contras również. No i jeszcze ich finansowano. Lecz tam, to nie był terroryzm, to była walka ze „złem”, które uosabiała lewica – tak, jak w pierwszym przypadku Związek Radziecki sobie zasłużył, tak Sandiniści już nie bardzo. Może dlatego właśnie w Stanach jest system dwupartyjny? Może dlatego nie liczy się tam nikt o innych poglądach, a w czasach zimnej wojny, każdy kto miał lewicowe sympatie, był wrogiem publicznym którego trzeba było śledzić i kontrolować? Bo przecież lewica, to samo zło i rewolucja. To terroryści, których trzeba niszczyć.
Niestety jednak, Ci, którzy ta nagonkę podsycają, zapominają o paru ważnych sprawach. Na przykładzie Nikaragui – lewica zlikwidowała dyktaturę i wróciła wolność. Na przykładzie Kuby – znów zlikwidowano dyktaturę i niewolę. Fakt, wprowadzono potem radzieckie metody, ale kto zna historie ten wie, że zrobiono to wtedy, gdy USA opuściło Kubę – amerykanie nie chcieli odszkodowań, bo zbytnio namieszali w swoich papierach. Zapomina się także o walce o prawa człowieka, równouprawnienie, prawo pracy czy sprawiedliwy handel.
Da się przyzwyczaić do manipulacji i ciągłego czarnego marketingu. Da się z tym żyć i pokazywać, że wcale tak nie jest. Gorzej jednak dla obecnych rządów, gdy te „lewackie rewolucje” rzeczywiście się zaczną, a społeczeństwo je poprze... I to nie ze względu na ideę, ale ze względu na poczynania neoliberalnych rządów, które to co rusz dają kolejne tematy zastępcze, tak aby spokojnie mogły wprowadzać swoje antyspołeczne działania....



Komentarze
Pokaż komentarze (2)