Wojska Kaddafiego przystępują do zdławienia rewolty w „jej stolicy” - Benghazi. Zachód obudził się, gdy wojska dyktatora brutalnie rozprawiają się ze swoimi przeciwnikami – realizując oświadczenie swojego Pana.
Tusk w tym czasie, zamiast walczyć (tak jak w Iraku czy Afganistanie) o wolność i demokrację, kalkuluje interesy i ich zagrożenie – rzecz jasna są one niezagrożone. Więc nie robimy nic. A ludzie giną.. na ulicach, w domach. Od kul, od pocisków. Tylko, że giną od pocisków niezagrażających interesom Polski - więc jest ok. Cóż w takim razie zagrażało naszym interesom w Iraku i Afganistanie?
Część organizacji lewicowych potępia rezolucje ONZ i interwencje w Libii – dla mnie, interwencja jest następuje stanowczo za późno. Zachód zbyt długo kalkulował swoje interesy, pozwalając na kontratak Kaddafiego – którego de facto potępiał od dawien dawna. Świat nie potrafił się ogarnąć w sytuacji, kiedy chcąc obalić kolejnego dyktatora, miał na to okazję. Tylko, że...
Tylko, że wsparto by wtedy ruch oddolny. Powstanie ludowe, które samo zaprowadziłoby porządki i zorganizowało nowe państwo, bez wytycznych i wsparcia Zachodu. I o to się pewnie rozchodziło...



Komentarze
Pokaż komentarze (6)