Fundacja Współpracy Polsko-Niemieckiej Fundacja Współpracy Polsko-Niemieckiej
1962
BLOG

Marcin Kacprzak: NRD

Fundacja Współpracy Polsko-Niemieckiej Fundacja Współpracy Polsko-Niemieckiej Polityka Obserwuj notkę 28

 

   Kiedy zapytać przeciętnego Polaka, o to z kim nasz kraj sąsiaduje na zachodzie, odpowiedź będzie szybka i oczywista. Niemcy. Czy jednak aby na pewno? Polacy jak się wydaje szybko zapomnieli o niedawnym stosunkowo istnieniu takiego państwa, które nazywało się NRD. NRD formalnie zniknęło wraz z momentem zjednoczenia Niemiec i wszyscy szybko staraliśmy się o nim zapomnieć. Istnienie NRD zostało wyparte ze świadomości i chyba dziś mało kto przekraczając granicę polsko-niemiecką, zdaje sobie sprawę że wjeżdża na teren byłej Niemieckiej Republiki Demokratycznej.

   NRD. Państwo zagadka, stalinowski przyczółek na zachodzie, owiany ponurymi opowieściami o wszechwładnych służbach Stasi, zastraszonym i odizolowanym od świata społeczeństwie czy też o fabrykach produkujących nasterydowanych sportowców. Trochę straszne, trochę śmieszne – vide Trabant. Do dziś pamiętam opowieści mojego wujka, któremu zdarzało się przejeżdżać z Berlina zachodniego do tego wschodniego. Opowiadał jak momentalnie z rozświetlonego i żywego miasta wjeżdżał w niemal zupełnie zaciemnione i ciche. Takie było NRD.

   Kiedy 20 września 1990 roku podpisano traktat zjednoczeniowy, nikt chyba do końca nie wiedział jakie będą tego konsekwencje. Wszyscy w Europie – no może oprócz Anglii i Margaret Thatcher - powitali je z zadowoleniem, traktując owo zjednoczenie jako ostatni akord zimnej wojny. Po chwili euforii nastała szara proza życia. Tysiące Niemców ze wschodu ruszyło do zachodnich ziem obiecanych. Dziś można sobie zadawać pytania brzmiące mniej więcej tak – czy Niemcy wschodnie zintegrowały się już z tymi zachodnimi, i to ważniejsze z naszej perspektywy – czy już sąsiadujemy z RFN, czy jednak wciąż trochę z NRD.

   Czy możliwe było aby w ciągu 20 lecia dwa odrębne byty państwowe stopiły się w jakąkolwiek spójną całość? Na pozór tak się stało. Ogromne inwestycje federalne w infrastrukturę na wschodnich terenach sprawiły, że pod tym właśnie infrastrukturalnym względem stopiły się one z tymi zachodnimi. Gęsta sieć autostrad, odremontowane miasta czy też kosztem dużych nakładów finansowych postawione na nogi zabytki. To tylko jednak pozory. Na poziomie społecznym wciąż daleko do integracji. Dwukrotnie wyższe bezrobocie we wschodnich landach, emigracja zarobkowa i edukacyjna młodzieży, frustracja oraz kompleksy „ossich” wobec swoich ziomków z zachodu oraz wciąż żywe, pulsujące pod powierzchnią poprawności politycznej odruchy szowinistyczne. Tak wygląda dziś sytuacja społeczna na niemieckim wschodzie. To tylko jedna strona medalu. Jak donoszą socjologowie, ten brak równości w poziomie życia wyzwolił ducha przedsiębiorczości oraz kreatywności w „ossich”, którzy musieli pokonywać więcej przeciwności i trudności niż ich koledzy z zachodnich landów. Różnice w potencjale obu części Niemiec wciąż widać chociażby w futbolu. Kluby z miast wchodzących w skład NRD do dziś nie potrafią przebijać się do 1.Bundesligi i wszystkie raczej w komplecie grają w 2.Bundeslidze lub nawet w lidze regionalnej jak silny niegdyś FC Magdeburg.

   Tak wygląda w skrócie obraz dzisiejszych terenów post-NRD-owskich. Teraz należy przejść do pytania ważniejszego. Czy powyżej opisane problemy wschodnich Niemiec mają wpływ na jakość stosunków polsko-niemieckich, zwłaszcza tych przygranicznych?

   Z tym bywa różnie. Zacznijmy od minusów. Od czasu do czasu na przygranicznych terenach ktoś próbuje wykorzystywać polsko-niemieckie negatywne stereotypy. Tym „ktosiem” głównie jest skrajnie nacjonalistyczna partia NPD, która swój kapitał próbuje bić właśnie głównie na terenach pogranicza. Tuż po wejściu Polski do strefy Schengen, w niektórych z miejscowości za pomocą idiotycznych plakatów przypominano o zamykaniu rolet na noc, oraz ostrzegano przed napływem złodziei samochodów z Polski. Niemal każda kampania wyborcza kończy się rozlepianiem anty-polskich plakatów. Na szczęście bardzo mocno zinfiltrowana przez niemieckie służby specjalne NPD nie ma zbyt wielkich wpływów, a jej poparcie wciąż jest niezbyt duże. Władze niemieckich miast ostro walczą z tą działalnością.

   Inną oznaką wciąż niedostatecznie dobrych stosunków przygranicznych jest wciąż mała ilość szkół pozwalających uczyć się niemieckim uczniom języka polskiego – na dziś naszego języka uczy się ledwie kilka tysięcy uczniów, a niewielki ich procent wybiera język polski jako przedmiot maturalny. Niemiecka młodzież zresztą nie wykazuje ku temu większych chęci. Uczniowie ze wschodnich landów wiążą swoją przyszłość raczej z ucieczką na zachód Niemiec i wiąże się to z kwestią wewnętrznej emigracji w granicach Niemiec o której pisałem wyżej. Choć coraz bardziej popularny staje się język polski wśród uczniów szkół zawodowych, którzy liczą na zdobycie pracy na naszym rynku.

   Poza tym nie jest tak źle. Głównym na to dowodem jest fakt, iż pomimo larum jakie podnoszono w Niemczech a mówiące o tym że wejście Polski do strefy Schengen podniesie znacząco przestępczość w rejonach przygranicznych, owa przestępczość od tego czasu nieznacznie ale jednak..spadła! Głównym problemem jest jednakże ogromny wzrost kradzieży aut w niemieckich miastach leżących blisko granicy, czasem nawet rzędu kilkaset procent. Nikt jednak po obu stronach nie podejmuje gorączkowych ruchów. Wręcz przeciwnie. Bardzo często organizuje się wspólne policyjne polsko-niemieckie konferencje gdzie obie strony wymieniają się informacjami oraz planują strategie na dalszą walkę z tym procederem. Procederem zresztą którym nie tylko – jak ustalono już wspólnie – parają się Polacy ale też i sami Niemcy tworząc z naszymi złodziejami częstokroć wspólne gangi. Naprawdę – współpraca strony polskiej i niemieckiej w tej kwestii może być wzorcowa dla innych dziedzin życia.

   Polacy też zasiedlają całe osiedla opuszczone przez „ossich” którzy wyjechali na zachód. Często mieszkają po niemieckiej stronie, a do Polski dojeżdżają do pracy. Jak zwykle też wzmożony jest ruch Niemców jeżdżących do Polski na zakupy i po różnego rodzaju usługi.

   Reasumując. Stosunki przygraniczne często nie wolne od rozmaitych napięć są jednak w odróżnieniu od tych oficjalnych i sztucznych, bardzo prawdziwe. Czy pomaga w tych stosunkach fakt, iż sąsiadujemy z byłym NRD, gdzie ludzie jednak także przez dziesięciolecia żyli w kraju tzw. „demokracji ludowej” i być może lepiej rozumieją naszą mentalność? To już pytanie do socjologów i historyków.

Marcin Kacprzak

 

   Na ten i podobne tematy podczas „Dni Mediów” w Schwerinie 14-16 maja odbędzię się dyskusja w ramach bloku „Dziennikarstwo transgraniczne - aktualności z regionów przygranicznych”

   Przypominam również o konkursie na tekst na tematy poruszane na blogu oraz ogólnie dotyczące mediów, Niemiec czy stosunków polsko-niemieckich.

 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (28)

Inne tematy w dziale Polityka