Jest sztuka uliczna, gdzie artyści cieszą się uznaniem przechodniów i nawet są nagradzani przez przygodnych widzów.
Jest też inna sztuka - malarstwo na elewacji, gdzie artyści czynią to raczej bez asysty widzów i... poza gryzmołami czasem możemy obejrzeć całkiem interesujące dzieła. Mam tu na myśli graficiarzy, którzy w ten sposób wnoszą swój wkład w sztukę.
No i jest jeszcze jedna grupa artystów, którzy nie zawsze starannie dobierają słowa w swoich wypowiedziach. Często sami wyglądają dziwacznie a bardzo często ich dziełka wzbudzają niechęć i odrazę. W stosunku do graficiarzy - tym "artystom" towarzyszy asysta "reporterów", którzy całe wydarzenie starają się możliwie najdokładniej udokumentować. Tyle, że faktyczny przebieg wydarzeń wyłania się dopiero po przeprowadzeniu dłuższego postępowania wyjaśniającego.
I na zakończenie refleksja:
Graficiarze nie zabiegają o publiczność w czasie tworzenia dzieła bo wielokrotnie spotkali się z niemałymi karami "za dewastację" i tak nieciekawych form architektonicznych.
Natomiast "artyści inaczej" cieszą się nietykalnością mimo, że narażają na koszty właścicieli nieruchomości naznaczonych "ich sztuką"...
Ot, taki to zbieg faktów...

Ostatecznie funkcjonariusze Policji przygotowali stosowny raport w związku z wydarzeniem a zarządca obiektu zgłosił zastrzeżenia w związku z nieuzgodnioną formą "dekoracji"...




Komentarze
Pokaż komentarze (7)