XXI wiek będzie prawdopodobnie całkowitą izolacją wielkiej Rosji, spadkobierczyni tradycji rozji carskiej i jej następcy - Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich. Wprawdzie stolicą tego państwa jest Moskwa, to tak naprawdę jest tam kilka silnych ośrodków tworzących ten ogromny system państwa przemocy.
Trudno jest w kilku zdaniach przedstawić historię podboju ludów koczowniczych Azji, które zostały podporządkowane polityce tak wielkiego mocarstwa, które funkcjonowało dzięki bardzo silnemu aparatowi ucisku, szpiegostwa i wywiadu tworzącego przez kilkaset lat tak silne państwo.
Od XVIII wieku znaczenie militarne państw w zasadzie traciło już na znaczeniu na rzecz dobrze zorganizowanej gospodarki - przemysłu oraz usług.
Gospodarka to system wzajemnych powiązań produkcyjnych jak i usługowych - ale nie w systemie mafijnym. A Rosja taka jest. Tu obowiązuje pewne minimum luksusu i kto go nie osiągnie, nie będzie liczył się.
Niestety, tych kilkadziesiąt lat od zakończenia II wojny światowej odbija się twardym gniotem, bo już nie ma tak wysokich przychodów. Utrzymanie systemu wzajemnego bezpieczeństwa kosztuje coraz więcej a Rosja to nie kraj ludzi ciężko pracujących. Tu trzeba tkwić w systemie, by cieszyć się apanażami albo nie dać się złapać na braniu więcej, niż dają.
Być może dlatego tak ważne jest złupienie jakiegoś sąsiada. Ci, co daleko, już nie dadzą się drugi raz okraść a i z czego, to też nie mają. Zostały bliższe okolice. Owszem, jest tam jaki taki rozwój i byłoby co chapnąć. Wiele warte są tereny przeznaczone pod zabudowę. Ale tereny uzbrojone. Takich jest mało.
Gdyby tak mieszkańcy miast chcieli "wyprowadzić się na wieś" - wtedy deweloperzy mieliby czym handlować. Tu nikt nie myśli o substancji zabytkowej. Liczą się setki metrów kwadratowych powierzchni pod duże hale na wynajem. Właściciel hali zawsze może brać kasę od tych, którzy będą w tych halach coś tam robić... więc trzeba oczyścić teren pod zabudowę...
I tutaj stała się zagwozdka, bo jest takie państwo, którego już nie było a ono ciągle o sobie przypomina.
Wiedząc, że Rosja ze swoją władzą nie jest partnerem stabilnym, kto żyw zaczął więc minimalizować straty. Uciekają wielkie, ponadnarodowe koncerny. Pal licho to, co niesprzedane. I tak nie da się sprzedać a koszt organizacji transportu może przekroczyć wartość produktu w cenie sprzedaży.
Trzeba liczyć się z kolejnymi wojnami - bo te miasta oddzielone ogromnymi przestrzeniami nietkniętej przyrody - aż proszą się o autonomię, o ile znajdzie się tam jakiś organizator takiego "państwa - miasta" - z których każde to około 1 do 2 milionów mieszkańców...
W tej chwili Rosja to ogromna machina wojenna, ale kto tam chciałby ginąć "za cara"... Za dwa - trzy tygodnie pozostanie już tylko pilnować, by nuklearny arsenał nie wymknął się spod kontroli...




Komentarze
Pokaż komentarze (1)