
Ten facet brał udział w wyborach parlamentarnych i jego komitet wyborczy uzyskał jeden milion głosów poparcia mniej, niż komitet wyborczy Prawa i Sprawiedliwości. Komitet wyborczy tego kandydata zaliczył ponad 6 milionów głosów poparcia, z czego jak damy pół miliona głosów na szefa - to będzie to już wszystko. I ten gościu chce dyktować prezydentowi państwa - czym niby tamten miałby zainteresować się a do czego nie powinien nawet zaglądać...
https://www.youtube.com/watch?v=6UNUoHmF44w
I tutaj nasuwa mi się taka myśl – jeżeli najwyższym organem władzy w państwie jest sejm, to - w rozumieniu Konstytucji - poseł nie może być członkiem rządu... a już tym bardziej prezesem rady ministrów.
A jeżeli przyjrzymy się wykładni naszego prawa - no to najwyższy organ władzy i najwyższy organ administracji - to są to zupełnie inne urzędy podlegające definicji trójpodziału władzy...
Czy mam rację ?
Jeżeli przyjrzymy się tym wszystkim wygibasom wyczynianym przez posłów w randze ministrów - to od razu przypomina się Żurek wylany z sądu - jako że ministrem nie może być osoba sędziowska...
Inne tematy w dziale Polityka