Płyn chłodniczy... W samochodach jeszcze z lat 80. XX w. Jako płyn chłodniczy stosowano zwykłą wodę. Było to o tyle dobre rozwiązanie, że w przypadku mrozu można było wlać do chłodnicy gorącą wodę, co ułatwiało uruchomienie silnika. Jednak w przypadku awarii akumulatora tę wodę należało w miarę szybko spuścić, zanim zamarznie w chłodnicy albo już w bloku. O ile mosiężną chłodnicę można byłoby jeszcze polutować, to zamarznięcie wody w bloku oznaczało pęknięcie bloku.
Stosowanie wody miało jednak i negatywną stronę. Woda wodociągowa po przegrzaniu wytrąca tzw. kamień wodny, który osadza się na ściankach naczynia - a w przypadku układu chłodzenia silnika - taki wykrystalizowany osad ogranicza przepływ cieczy chłodzącej... co może zakończyć się przegrzaniem silnika. No i problemami z przywróceniem jego zdolności trakcyjnych.
Pewnym rozwiązaniem - bardzo wygodnym w stosowaniu - był płyn do układu chłodzenia. Pierwotnie było to BORYGO w barwie czerwonej. Potem pojawił się inny płyn w kolorze zielonkawym... i okazało się, że mieszanie takich płynów nie jest wskazane. Ale silnik nie zarastał kamieniem wodnym.
Tymczasem pojawiły się nowe technologie, często wspierane elektroniką. Wraz z elektroniką pojawiły się samosterowalne układy hydrauliczne a samochód przestał być taki sam, jak ten z lat 80. XX w.
Dlatego warto dowiedzieć się czegoś więcej na temat chociażby płynów do układu chłodniczego - bo jest to już zupełnie inna technologia...
https://www.youtube.com/watch?v=-pKvKo8N58c



Komentarze
Pokaż komentarze