Jeszcze kilka tygodni temu wyrażano zdziwienie i zażenowanie słowami Szymona Hołowni, który zasygnalizował odejście grupy polityków z jego partii z kolalicji rządzącej. Stawka jest tutaj bardzo wysoka, bo ostatnie głosowanie zakończyło się różnicą na poziomie trzydziestu kilku głosów. Teraz odejście kolejnych posłów z koalicji 13 grudnia może zaowocować brakiem większości w głosowaniu już na poziomie nawet kilku głosów - co może mieć istotne znaczenie w głosowaniu nad wotum zaufania dla prominentnych członków w rządzie...
W tym miejscu przypomnę słowa Jerzego Przystawy, który tłumaczył w bardzo prosty sposób istotę jednomandatowych okręgów wyborczych. Ideą wprowadzenia ordynacji JOW była prosta polaryzacja sceny politycznej. Polega ona na tym, że nie głosuje się zgodnie ze wskazaniem lidera partii politycznej, ale zgodnie z interesem wyborców.
Sposób wyboru posłów w ordynacji JOW uzależniał posła od decyzji w okręgu wyborczym wyrażanej przez samych wyborców. Tutaj uzyskanie mandatu wiązało się z wynikiem głosowania w okręgu wyborczym i można było przyjąć, że opowiedzenie się posła w sejmie było stanowiskiem wyrażenia woli większości mieszkańców w okręgu wyborczym.
Niestety, tej ordynacji przez lata nie udało się wprowadzić, wielu zwolenników tej ordynacji wyborczej wraz z samym jej propagatorem - ś.p. Jerzym Przystawą już nie żyje. Ale ten wysiłek nie poszedł na marne. Mimo wszystko wzrosła świadomość polityczna w społeczeństwie. A jej efektem staje się polaryzacja sceny politycznej wbrew zamierzeniom jej liderów. W przypadku przeciwników partii Jarosława Kaczyńskiego nie jest to trend pozytywny, ponieważ coraz mniejsza grupa zwolenników koalicji 13 grudnia zaczyna wątpić w kierunek polityki rządu. Ta polaryzacja polega na powolnym, ale narastającym nastawieniu w głosowaniach nad tworzonymi projektami sejmowymi zainteresowaniu polityką propaństwową.
Widać to już na przykładzie partii Szymona Hołowni. Tam znalazło się wielu zwolenników silnej Polski i przez okres współtworzenia rządu ludzie ci zorientowali się, że w partii jest wielu zwolenników Donalda Tuska. I jeżeli wcześniej jeszcze mieli nadzieję na tworzenie suwerennej Polski, tak teraz już na to nie ma szans. Ta koteria sypie się na naszych oczach, a wyborczy koalicjant - PSL - także zaczyna tracić oparcie w społeczeństwie. O ile zam zarząd partii ściśle wspiera politykę Donalda Tuska, to wyborcy widzą działanie rządu w Polsce na prounijne, sprzeczne z interesem Polaków.
I to jest właśnie ta nieoczekiwana polaryzacja mimo wieloletniej ucieczki od wprowadzenia ordynacji jednomandatowych okręgów wyborczych.


Komentarze
Pokaż komentarze