Mało kto dzisiaj pamięta kampanię wyborczą, kiedy o prezydenturę ubiegali się Lech Wałęsa oraz Aleksander Kwaśniewski. Lechu był weteranem wojny o niepodległość, był legendą Solidarności w walce o wolną i suwerenną Polskę, o WOLNOŚĆ rozumianą wtedy jako pełnię praw konstytucyjnych dla wszystkich Obywateli bez wyjątku.
Aleksander Kwaśniewski wtedy był ambitnym młodzianem, który miała za sobą wsparcie komunistów PRL, był nie tylko młody i piękny, ale również był wykształcony i legitymował się wyższym wykształceniem - co totalnie zmiatało jego konkurenta jako zwykłego robotnika steranego ciężką pracą...
I tutaj wkrótce pojawiła się rysa na honorze nowego prezydenta, którym wtedy został Aleksander Kwaśniewski. Nikt nie wątpił w jego słowa o studiowaniu, że ma za sobą wiedzę... ale nadal jest osobą z wykształceniem średnim mimo, że ma za sobą aż dwie kadencje na urzędzie prezydenta państwa...
Problemem jest tutaj procedura prawna, która wymaga od studenta przystąpienia do napisania pracy magisterskiej i jej obrony - czyli uzyskania pozytywnej oceny jego pracy magisterskiej... Ot, zwykła formalność - nie tylko do przystąpienia do napisania pracy, do jej napisania, ale warunkiem uzyskania tytułu magistra (czy też inżyniera) jest obrona pracy magisterskiej - kto tego nie wykona - predyspozycje może i ma, ale nie ma prawa do korzystania z tytułu magistra czy inżyniera... nawet, gdyby powierzono mu funkcję prezesa zarządu...
Nikt nie podważa jego kwalifikacji, ale o prawie do tytułu rozstrzyga drobna formalność... o czym warto pamiętać...


Komentarze
Pokaż komentarze (5)