Gdy w kraju jest dobrze, to nikt nie walczy o władzę w państwie. Władza sama wie, czego oczekuje społeczeństwo, władza nie przysparza problemów Obywatelom a ci nie muszą trwożyć się - co będzie dalej...
Inaczej jest, kiedy władza zachłystuje się swoimi uprawnieniami, zgarnia dla siebie więcej i więcej kosztem społeczeństwa. I tak właśnie było w latach siedemdziesiątych XX wieku.
Jeżeli ktoś pamięta tamten czas, to wie, że owszem, praca była i nie było trudno ze znalezieniem lepszej, bardziej płatnej. A jak ktoś chciał mieć lepiej, to szedł "na prywatkę".
Powszechnie wiadomo było, gdzie być o szóstej rano, by załapać się na dobrą dniówkę i jedynym problemem był brak pieczątki w dowodzie osobistym z poświadczeniem aktualnego miejsca pracy. Gdy ktoś nie wylegitymował się przed "władzą" taką pieczątką - brali go do suki i zawozili "do wyjaśnienia". Ale i z tym można było sobie poradzić.
Inaczej było, jak komuś zależało na własnej rodzinie i życiu na jakimś wyższym poziomie. Wtedy trzeba było trafić do właściwego pracodawcy, by uzyskać możliwość otrzymania z pomocą pracodawcy mieszkania dla rodziny. Co bardziej zaradni i operatywni albo samodzielnie zorganizowali się na wybudowanie domku we własnym zakresie, albo stworzyli choćby najmniejszą spółdzielnię mieszkaniową, w ramach której dało się zorganizować dla siebie jakiś domek czy mieszkanko...
Ale miarka przebrała się wtedy, kiedy "bez znajomości" nie szło już niczego załatwić dla siebie. Tak właśnie powstał ogromny sprzeciw narodowy przeciwko "komunie" - jak potocznie określaną tę strukturę. A że komuna miała swoich informatorów wszędzie, starała się uprzedzić bieg wydarzeń i nieco "przesoliła". Tak powstał ogólnopaństwowy sprzeciw społeczny przeciwko uzurpatorom władzy. Ale, jak to zawsze bywało, doszło do przedziwnych układów i ostatecznie ten oddolny ruch wreszcie udało się spacyfikować. Udało się także z różnymi problemami stworzyć państwo z nadzieją na lepsze życie...
Czy dzisiaj ktoś jeszcze panięta słowa, że z Polski t już tylko ch... d... i kamiei kupa pozostały ?
Wniosek jest jeden. Gdy ci szkodnicy przenieśli się na szersze wody, w Polsce zapanował ruch ludzi zdolnych odbudować ten "ch... d... i kamieni kupa" na obiekt godny uwagi. Ponieważ rozkradali tę całą UE, to znowu ta Polska stała się dla nich znowu atrakcyjnym kąskiem... i po dwóch latach od powrotu syna marnotrawnego znowu mamy bidę - czyli piniendzy nie ma... - jak mawiał klasyk ekonomii.
https://www.youtube.com/watch?v=fziCruxwDWk




Komentarze
Pokaż komentarze (7)