Ostatnio szafuje się groźbą przedterminowych wyborów...
Zacznijmy od początku.
W demokracji to społeczeństwo jest władzą najwyższą i swoje prawo do stanowienia realizuje w postaci sejmu. Sejm może być bezpośredni - kiedy wszyscy uprawnienie Obywatele państwa decydują o sprawach państwa, albo też Obywatele wyłaniają spośród siebie przedstawicieli i dopiero ich przedstawiciele (posłowie) prowadzą bezpośrednie negocjacje w skali problemów państwa jako całości,
Obecnie na czele państwa, jako jego jednoosobowy przedstawiciel - występuje - prezydent państwa.
W Polsce uprawnienia prezydenta państwa nie sa znowu tak wielkie, jest on z jednej strony przedstawicielem Państwa jako całości, ale też prezydent jest jednoosobowym organem wykonawczym sejmu.
Sejm jako organ kolegialny - podejmuje uchwały, ale jednoosobowo legitymizuje je prezydent państwa.
Prezydent państwa ma kompetencje m.in. kontroli zgodności aktów prawnych przyjmowanych przez sejm, ale jest to prawo wstrzymania podpisania aktu do czasu ropatrzenia wniosku prezydenta przez Sąd Konstytucyjny (Trybunał konstytucyjny).
Prezydent jet także upoważniony do powierzenia misji utworzenia rządu. Tak więc nie prezydent i nie społeczeństwo ustanawia rząd. Rząd jest tworzony uchwałą sejmu a prezydent państwa udziela nominacji zaproponowanemu kandydatowi do utworzenia takiego rządu.
Sposób wyłonienia kandydata na stanowisko prezesa rady ministrów określają Konstytucja oraz uchwała sejmu, tak więc premier jest z jednej strony - wyłoniony przez sejm do wykonania prawa ustanawianego przez sejm, z drugiej strony premier podlega prezydentowi w rozumieniu, że prezydent sprawuje nadzór nad pracą rządu.
O tym, czy rząd prawidłowo wykonuje swój urząd, decyduje już samo społeczeństwo, któe ma prawo wnosić zastrzeżenia na pracę urzędnikó państwowych.
Adresatem skarg na wadliwie działający organ władzy wykonawczej jest zatem każdy z posłów oraz prezydent.
Zastrzeżenia co do pracy rządu są rozpatrywane w trybie konstytucyjnym i sejm może podjąć uchwałę o wycofaniu rekomendacji premierowi a tym samym doprowadzić do odwołania go ze stanowiska - jest to tryb raczej karny, a nie że przestął podobać się większości parlamentarnej...
W sytuacji zastrzeżeń społeczeństwa co do wadliwej pracy najwyższego organu władzy wykonawczej sejm oraz prezydent mogą podejmować stosowne kroki a wątpliwości rozpatruje atrybunał Konstytucyjny.
W przypadku bezspornego działania urzędników państwowych na szkodę obywateli ma prawo wykonywać swoje obowiązki cały system zwiazany z bezpieczeńśtwem państwa i w zależności od zarzutów - obowiązuje precyzyjna instrukcja postępowania w przypadku nadużycia stanowiska publicznego w realizacji działań na szkodę współobywateli.
W tej sytuacji "karanie" posłów za nadużycia rządu jest niepoważnym zarzutem. Posłowie są przedstawicielami najwyższego organu władzy w państwie, a rząd jest najwyższym organem administracji w pańśtwie i nie sejm pracuje pod wytyczne premiera, ale premier jest obowiązany do realizacji zadań przyjętych przez sejm jako interes państwa.
Nie premier decyduje o tym, co jest ważne dla obywateli, ale to Obywatele ustalają kierunki działania rządu a jeżeli premier nie jest w stanie wykonać zadań wskazanych przez sejm, ma prawo zrezygnować z tego obowiązku. Za szkody poczynione przez ministrów na szkode spoeczeństwa odpowiada cały rząd a premir, jako jego kierownik najwyższy rangą ponosi odpowiedzialność polityczną - z dymisją za brak nadzoru nad powołanymi przez siebie urzędnikami włącznie.
I nie mówmy o przedterminowych wyborach do parlamentu, bo chodzi o nadużycia urzędników państwowych.


Komentarze
Pokaż komentarze (12)