Wojtek Wojtek
355
BLOG

czasopisma w Polsce...

Wojtek Wojtek Media Obserwuj temat Obserwuj notkę 4

Był taki czas, kiedy w kioskach Ruchu można było założyć sobie teczkę i tam kioskarz odkładał zamówione czasopisma. Wystarczyło przyjść i zapłacić, by mieć w domu coś dobrego do poczytania. Względnie wysoka jakość i ograniczenia w wysokości nakładu doprowadziły do takiej dysproporcji, że nawet w prenumeracie trudno było otrzymać ulubioną lekturę. Na wolnym rynku wybór był już niewielki.

Okres wrześniowo-listopadowy był tradycyjnym terminem zamawiania prenumeraty i tylko "kontynuacja" była możliwa, bowiem nie zwiększano nakładu czasopism mimo zainteresowania. Dopiero w 1982 roku nastąpiło załamanie tej instytucji. Dekretem rządowym rozwiązano praktycznie wszystkie redakcje. Zakazano im prowadzenia działalności, po czym nastąpiła weryfikacja - komu można pozwolić na kontynuowanie działalności wydawniczej, a które czasopismo definitywnie zostaje zlikwidowane...

I tak oto skończył się polski rynek wydawnictw czasowych.

Do tematu wróciłem już w latach 90. XX w. TO mniej więcej wtedy pojawiło się czasopismo "NIE" byłego rzecznika rządu, Jerzego Urbana. Właściwie tylko to czasopismo było promowane przez władzę. Ogromny tabloid z wyzywającymi rysunkami, wulgarny język, ogromna objętość i konkurencyjna cena... Pozostałe czasopisma były nad wyraz kolorowe.

Pewnego razu poświęciłem dosyć poważną kwotę na zakup możliwie dużej ilości tych czasopism. Prosiłem kioskarza, by sprzedał mi dwa, trzy tytuły, które "najlepiej schodzą" w jego kiosku. Zrobiłem zakup w kilku kioskach rozrzuconych na terenie jednej z opolskich gmin i przywiozłem może z dziesięć czasopism.

Następnie poświęciłem czas na ich obejrzenie pod kątem zespołu redakcyjnego oraz zakresu tematów. Zauważyłem, że te droższe w pierwszej kolejności podnoszą jakiś sensacyjny temat. Potem ten sam temat przechodzi przez pozostałe czasopisma. oczywiście z mniejszą czcionką, mniejszym obrazkiem, w kierunku od tych czasopism droższych do najtańszych...

A jeżeli chodzi o zespół redakcyjny - to zauważyłem powtarzanie się znacznej liczby nazwisk redaktorów w tych prawie wszystkich czasopismach... I zauważyłem też, że każde z czasopism miało innego redaktora naczelnego... któy w innych czasopismach był tylko członkiem redakcji...

Tak mniej więcej wyglądało tworzenie czasopism w latach 90. XX w. Wiele gazet wydawanych przez redakcje dużych miast przestało istnieć. Tu podam chociażby miasto Wrocław - gdzie już od 1946 roku systematycznie wydawano gazetę "Pionier" - pierwotnie wychodzącą we Lwowie i przekształconą później we wrocławską gazetę codzienną "Słowo Polskie".

image

http://seeklogo.com/images/S/Slowo_Polskie-logo-4DB17F6716-seeklogo.com.gif


Poza tą gazetą Wrocław posiadał specjalny organ, już polityczny - "Gazetę Robotniczą" - sygnowaną hasłem "Proletariusze wszystkich krajów - łączcie się". Ta gazeta co tydzień wydawała "Magazyn Tygodniowy gazety robotniczej", który zawierał całkiem sporo stron i było tam także o czym poczytać. W zasadzie wszystkie wrocławskie rodziny kupowały codziennie "Słowo Polskie" i niektóre "Gazetę Robotniczą", ale już obowiązkowo to chyba wszyscy kupowali sobotnio-niedzielne wydanie "Magazynu Tygodniowego GR".


image

https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/8/84/Gazeta_Robotnicza_-_logo.jpg


W latach 70. XX w. powstałą zupełnie nowa redakcja - tym razem "Wieczoru Wrocławia" - był to również dziennik, ale wydawany po południu. Każdego dnia kolejne wydanie czekało w kioskach na ludzi wychodzących z pracy. "Wieczór Wrocławia", mimo że był już trzecią codzienną gazetą dla Wrocławian, także cieszył się zainteresowaniem i trzeba powiedzieć wprost - mimo trzech różnych redakcji - każda z gazet potrafiła zebrać codziennie tak ciekawy materiał do poczytania, że kto kupował wszystkie trzy dzienniki, miał co czytać i każda z gazet była inna, każda miała coś interesującego i to każdego dnia przez wiele lat...

image

https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/c/cd/Wiecz%C3%B3r_Wroc%C5%82awia,_3-5_lutego_1984_r.jpg/150px-Wiecz%C3%B3r_Wroc%C5%82awia,_3-5_lutego_1984_r.jpg


Tutaj chciałbym dodać, że poza Wrocławiem, te gazety miały swoje wydania lokalne - osobne dla dużych dolnośląskich ośrodków - Wałbrzycha, Jeleniej Góry oraz Legnicy - które nie powtarzały już mniej ważnych informacji z Wrocławia, ale prezentowały informacje istotne dla mieszkańców swoich okręgów. Tu przypomnę że chyba od 1975 roku Województwo Wrocławskie zostało podzielone na cztery odrębne województwa z ośrodkami we Wrocławiu, w Wałbrzychu, w Jeleniej Górze oraz w Legnicy...

I pozostając przy Legnicy - właśnie wtedy utworzono nowe czasopismo, już chyba tygodnik "Konkrety", kierowany do mieszkańców województwa Legnickiego i do rozrastającego się nowego centrum górniczo-hutniczego miedzi z ośrodkami w Legnicy, Lubinie, Rudnej oraz w Głogowie...

Mijały lata, przetrwaliśmy lata 80. XX w. i ich stan wojenny i wkrótce po nowej reformie państwa po roku 1990 wszystko zamarło. Wrocławskie gazety - "Słowo Polskie", "gazeta Robotnicza" i "Wieczór Wrocławia" przestały istnieć. Ich redakcje zostały połączone i utworzono jedną, jedyną i politycznie poprawną gazetę... którą już chyba nie kupuje prawie nikt... Odrębną drogą poszedł zespół przemysłu miedziowego, przestał istnieć górniczy ośrodek w Wałbrzychu oraz w Nowej Rudzie a Jelenia Góra próbuje swych sił wydając lokalne czasopisma, dostępne także w innych ośrodkach miejskich...

image

https://encrypted-tbn3.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcSByUCTlDKlpIqlxjt4dZDyqJYAyv3DXlh4eVf4fxFSTWrSDrkw

Ogromne zespoły dziennikarzy przestały istnieć i tylko siłą woli wielu twórców kultury stara się wspierać swoimi przemyśleniami to, co zostało z dawnej świetności... To, czego brakuje, to kapitału i tu mamy do czynienia z pewną przewrotnością losu. Musi być praca dla wszystkich, i wszyscy sobie wzajemnie płacimy za nasz wkład... Nie może być sytuacji, że będzie istnieć kapitał "zagraniczny", który zapewni nam utrzymanie... Musimy odciąć się od kapitału zagranicznego i tworzyć nasz kapitał własny. Ludzie kultury muszą tworzyć kulturę w taki sposób, aby ludzie pracy uważali ją za swoją własną kulturę i część własnoręcznie wypracowanych środków przekazali wtórnie realizując swoje potrzeby intelektualne.


W latach 90. XX w. ktoś wywrócił do góry nogami naszą rzeczywistość. Mijały lata i dostrzegamy wady tego "nowego porządku" i mamy doświadczenie - w jaki sposób naprawić to, co zdewastowano pod pozorem "prywatyzacji" majątku narodowego... Jednym ze sposobów jest przywrócenie finansowania kultury - w tym przywrócenie finansowania mediów - czasopism, telewizji, rozrywki...


Petycja o ograniczenie kapitału zagranicznego w polskich mediach

http://petitiongo.org/pl/petition/petycja-o-ograniczenie-kapitalu-niemieckiego-w-pol-8




Wojtek
O mnie Wojtek

O mnie świadczą moje słowa...  .

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Kultura