Fakty wg blogera @plastic surgeon (dalej @ps) są dwa:
1. Leszek Kraskowski to "redaktor, pracował nad tzw. „aferą Polnord” wskazał pewne powiązania, pewne mechanizmy i, co najważniejsze opublikował treść uzasadnienia postanowienia o umorzeniu śledztwa".
2. "Leszek Kraskowski został zatrzymany pod zarzutem gróźb karalnych. Przedstawiono mu zarzut, przesłuchano w charakterze podejrzanego, prokuratura wniosła o zastosowanie środka zapobiegawczego w postaci tymczasowego aresztowania."
Tymczasem faktów w tej sprawie znanych opinii publicznej jest znacznie więcej.
Od siebie dodam jedynie cztery kolejne.
1. Leszek Kraskowski został zatrzymany i aresztowany nie tylko pod zarzutem kierowania gróźb karalnych wobec komendanta policji w Piasecznie ale postawiono mu też zarzut posiadania broni bez wymaganego prawem zezwolenia.
2. Leszka Kraskowskiego zatrzymano na ulicy, w letnim stroju, m.in. w krótkich spodenkach i w tym stroju trzymano go przez kilka dni w zimnej, zarobaczonej celi.
3. Przez pięć dni nie dopuszczono do Leszka Kraskowskiego jego adwokata mimo, że zażądał jego pomocy zaraz po zatrzymaniu.
4. Nie umożliwiono adwokatowi wskazanemu przez Leszka Kraskowskiego udziału w posiedzeniu sądu aresztowego w jego sprawie.
Mity, które wg @ps przedstawiają media opozycyjne (imiennie przywołana przez @ps Republika) są takie, że
" Kraskowski znalazł się na celowniku władzy właśnie za swoje odkrycia związane z aferą Polnord, pod byle pretekstem został zatrzymany i wtrącony, jak to lubią nazywać, do aresztu wydobywczego. Władza, przy okazji tych działań, złamała, (to ulubione sformułowanie dziennikarzy) wszelkie procedury, tj. nie dopuszczono do zatrzymanego obrońcy, tylko od razu wtrącono go do lochu. Do tego dochodzą obawy, że z Kraskowskiego robią wariata, że przeszukali mu mieszkanie, zabrali laptop i materiały nad którymi pracował (m.in. Polnord)."
Od siebie powiem, że jest jednak znaczące nazwać mitem określoną medialną interpretację faktu aresztowania dziennikarza, faktu niedopuszczania do niego przez kilka dni obrońcy, faktu przeszukania mieszkania dziennikarza czy faktu zabrania bez zgody sądu (obowiązuje chroniona prawem tajemnica dziennikarska!) laptopa dziennikarza i jego materiałów dziennikarskich bez znajomości przyszłych dopiero wyroków sądowych. Przecież wyroki mogą potwierdzić właśnie taką interpretację faktów!
Z mitami @ps rozprawia się tak:
1. "Prawo do obrońcy nie oznacza, że obrońca będzie przy podejrzanym przez całą dobę. Ostatecznie pomieszczenie dla osób zatrzymanych (tzw. PDOZ) lub areszt śledczy tym różnią się od innych pensjonatów, że nie można przyjmować gości wedle uznania o każdej porze dnia i nocy."
Od siebie powiem, że prawo do obrońcy nie oznacza, że jest do przyjęcia uniemożliwianie kontaktu obrońcy z aresztowanym przez 5 (pięć) dni mimo podejmowanych prób tego kontaktu.
2. Wszystkie zarzucane Kraskowskiemu czyny nie powinny być określane przez przychylnych Kraskowskiemu dziennikarzy jako „rzekome”.
Od siebie powiem, że jakiekolwiek czyny zarzucane komukolwiek przez jakiegokolwiek prokuratora są rzekome do czasu potwierdzenia ich popełnienia przez właściwy sąd w prawomocnym wyroku.
Dodam też, że nawet przyznanie się w śledztwie do popełnienia jakiegoś czynu przez podejrzanego nie jest samo w sobie dowodem na rzeczywiste tego czynu popełnienie.
@ps obiecał fakty a nie mity, więc na koniec @ps je podaje w swoich "trzech groszach".
1. Leszek Kraskowski "prywatnie mógł zmagać się z problemami, których, najzwyczajniej w świecie, nie uniósł."
2. Leszek Kraskowski "Być może podupadł na zdrowiu psychicznym i przestał zachowywać się racjonalnie."
Więc na sam koniec zapytam.
Czy bloger @plastic surgeon tyle obiecując i tak się ze swych obietnic wywiązując nie przypomina Wam, tout proportion gardée pewnego premiera?



Komentarze
Pokaż komentarze (6)