Nie wiedziałem, czy mam dosyć odwagi aby powiedzieć wprost to, co chcę powiedzieć. Ale mówię: Jarosław Gowin ma bardzo dużo wspólnego z poniższą notką o Simbie, który wydarł Lwią Krainę z pazurów uzurpatora Skazy.
Nie byłem pewien, powiadam, czy mogę napisać to, pozostając w zgodzie sam ze sobą. I myślałem przez ostatni tydzień tylko nad tym: nad notką o łzach Prezesa Rady Ministrów i filozofii Hakuna Matata oraz nad szczurami uciekającymi z tonącego okrętu – o tym, czego to one nie wymyślą. Nie bez znaczenia był też opublikowany przeze mnie apel: "Jakiej prawicy potrzebuje Polska?" Dumałem nad nimi i doszedłem do wniosku, że czas przejść od diagnozy do terapii i zająć jednoznaczne stanowisko.
Powiedzmy to zatem już całkiem wprost. Tak: Simba był przez spory czas we władaniu szkodliwego myślenia Hakuna Matata, ponieważ na początku swojej drogi popełnił kardynalny błąd. Tak: przez długi czas nie wierzył we własne siły, przez co nie zadziałał tak szybko, jak mógł. I po raz trzeci: TAK – można mieć o to wszystko żal i pretensje – pretendentów do rządzenia należy oceniać surowo. Dorośnijmy jednak i pomyślmy o przyszłości i o dobru Polski, a nie o tym, co było wczoraj. Czas iść i wygrać.
To Jarosław jest siłą zdolną pogrążyć w wyborach zwolenników Hakuna Matata.
Jedynym wyborem dla Lwiej Krainy jest Simba.


Komentarze
Pokaż komentarze