docent docent
264
BLOG

Moja mama, demokraci i rada Heraklita dla efezjan

docent docent Społeczeństwo Obserwuj notkę 3

 

 

Gdy byłem mały, nic tak nie obezwładniało mojej mamy jak karteczki, na których zapisywałem przewidywane reakcje rodzicielki na zachowania i postępki jakich się dopuszczałem. Wyciągnięta w odpowiednim momencie – tzn. gdy zapisane proroctwo sprawdzało się - karteczka była w stanie zdetonować bezkarnie nawet najcięższe bomby uzbrojone fantazją młodości.

Wiele lat później widziałem podobny motyw w jakimś filmie, pewnie komedii. "Oho - pomyślałem - trza było za młodu zapisać na karteczce, że zapisywanie na karteczce stanie się memem kulturowym. Co byśmy się pośmiali z mamą - to nasze".

Srał jednak pies i komedię i tę tandetną narrancję. Chodzi bowiem o coś zupełnie innego. Otóż złapanie człowieka w tego rodzaju pułapkę, czyli pokazanie mu, że ma się go na talerzu a jego psychika w skali 1:1 mieści się w prostej tabelce Excela, to jest szach mat w trzech posunięciach. Stawia on ofiarę wobec dwóch możliwości. Pierwsza droga otwarta jest niestety tylko dla ludzi normalnych, czyli takich co rozumieją czym jest grzech pierworodny, kim jest człowiek i na czym polega wędrówka przez życie doczesne. Na mocy swojej normalności, mają oni prawo ubawić się setnie po pachy, wyciągnąć stosowne wnioski i nadal czekać w pokoju ducha na paruzję. To własnie jest droga, ktorą szła mama.

Gorzej jest jednak z durniami. Tych bowiem poznaje się zawsze i wszędzie przede wszystkim po tym, że traktują śmiertelnie poważnie sprawy całkowicie błahe, a przede wszystkim najbardziej błahą spośród nich: siebie. Drzewem życia durnia jest bowiem przekonanie o własnej zagadkowości, będące w istocie modnym zamaskowaniem poczucia własnej niepodważalnej i bezwzględnej istotności lub nawet wielkości. Gdy więc okażemy durniowi z całą mocą dowodu, jaki daje nam tekst zapisany na kartce, że wbrew temu co podpowiada mu pycha jest istotą banalną, lejemy jad na jego bytowe korzenie. Konieczność konfrontacji z siarą na poziomie egzystencjalnym wymusza na durniu albo zniszczenie dowodu wraz z dowodzącym i całą tradycją, która go wydała, albo zarzucenie wora jutowego na plecy i ciężką psychologiczną pokutę w postaci pracy nad sobą. Innych możliwości nie ma: albo wyrwywamy z korzeniami źródło dyskomfortu albo bierzemy byka samooszukiwania za rogi.

Rozejrzyjcie się teraz proszę wokół siebie. Ale tak na serio, rozpatrzcie się naokoło po tak zwanej kulturze, po Internetach, po reklamach, po programach telewizyjnych – jeśli tkwicie w tym grzechu jakim jest oglądanie telewizji, a być może nawet samo posiadanie telewizora, zgodnie z zasadą wyrzekania się wszystkiego co do grzechu prowadzi, aby nas grzech nie opanował – o której więcej kiedy indziej. Zobaczcie czym i jak zajmują się przedstawiciele tejże tak przecież pięknie zwanej kultury. 

Widzicie? To dobrze, bo w czasie, kiedy się rozglądaliście dotarliśmy prawie do finału.  Otwiera go karteczka opisująca - również tak bardzo ładnie zwanego - człowieka demokratycznego:

Raz się upija i upaja się muzyką fletów, to znowu pije tylko wodę i odchudza się, to znów zapala się do gimnastyki, a bywa, że w ogóle nic nie robi i o nic nie dba, a potem niby to zajmuje się filozofią. Często bierze się do polityki, porywa się z miejsca i mówi byle co, i to samo robi. Jak czasem zacznie zazdrościć jakimś wojskowym, to rzuca się w tę stronę, a jak tym co robią pieniądze, to znowu w tamtą.

Nie dajcie się tylko na Miłość Boską zwieść "polityce", na którą złapały się już setki much. Ona jest tu najmniej ważna. Najważniejsze jest zaś picie wody, gimnastyka i wojskowość oraz rozbujanie między nimi.

I teraz ostre cięcie i krótkie pytanie: jaką radę można dać komuś,  kogo życie - aż do poziomu diety, hobby i umysłowych pretensji włącznie - zostało zapisane na karteczce sprzed 20 wieków?

docent
O mnie docent

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Społeczeństwo