docent docent
413
BLOG

Ryzyko pracy kuriera idei - z powodu One Hit Wondera

docent docent Społeczeństwo Obserwuj notkę 1

 

 

Najpiękniejsze grzyby rosną poza głównym traktem. Tak sobie to przynajmniej wyobrażam, bo nie pamiętam żebym kiedykolwiek na grzybach był – bo i po co? One Hit Wonder w każdym razie, po raz któryś z kolei, wsadził w swój komentarz pod czyimś postem taki właśnie grzyb: myśl, nad którą warto się zatrzymać.

Zbeształ mianowicie – mówiąc skrótowo – atakowanie listonosza z powodu listów, które roznosi. Nie pamiętam tego cytatu dokładnie, ale szło o to, że chcąc (nb. słusznie) atakować ideę, którą ktoś rozpowszechnia należałoby się raczej skupić na idei właśnie, a nie na roznosicielu. Jeśli ktoś może i chce wnieść tu poprawki uściślające, to bardzo proszę.

Myśl ta jest interesująca z trzech powodów. Po pierwsze daje mimochodem szansę odkrycia kart i przejścia od podchodów do otwartej części rozgrywki. Po drugie, jest intrygującym przykładem pomieszania z poplątaniem. Po trzecie wreszcie, inspiruje do refleksji nad etapem dziejowym i mądrościami, które się na tym etapie sprawdzają lub nie.

Idźmy po kolei. Przywołanie listonosza, listów i podziału między nimi, tak jak uczynił to OHW, musi przywieść na myśl dwie zasady. Pierwszą jest zakaz strzelania do pianisty, bez względu na jakość muzyki, którą wykonuje, drugą zaś: ochrona posłańców – nawet tych przynoszących złe wieści.

Ponieważ jakość muzyki uważamy sobie frywolnie za główne kryterium, które powinno decydować o życiu wykonawcy, przejdźmy od razu do drugiej zasad. A tu jest jeszcze lepiej. Uważam, że powinniśmy chętnie zgodzić się na ochronę tych „listonoszy”, którzy zajmują się doręczaniem idei godnych zwalczania, na mocy zasady ochrony posłów. O ile tylko – oczywiście – przyjmą tę analogię i wreszcie raz na zawsze powiedzą, że stanowią regularną służbą dyplomatyczną (wywiadowczą) wrogich ośrodków, a nie żadną firmę kurierską, która chcąc nie chcąc roznosi nam listy. Jeśli zaś nie chcą się określać w tych kategoriach, to nie należy też oczekiwać, że dane im będzie korzystać z przywilejów powiązanych ze statusem posła.

Gdy idzie z kolei o myślowy galimatias, to porównanie nośników idei do listonoszy, którym posłużył się One Hit Wonder jest rzecz jasna całkowicie chybione. Listonosze – jako tacy – listów nie piszą, listonosze w pisanych listach nie przebierają, ani też listonosze nie lansują jednych listów kosztem drugich. Krzewiciele idei zaś robią jedno i drugie. I dlatego nie można oddzielać ich od idei, które krzewią – tak jak można oddzielić listonosza od listu, wprowadzając pośrodku mur chroniący przed odpowiedzialnością. Nie można tak zrobić, przez co niestety sążniste durnoty jakie czytamy w Liberte! czy gdzieś, obciążają swoją grozą całą tę ludzką stonogę, która sprawia, że z czarciej czeluści udaje się tym myślątkom jednak przebić na powierzchnię.

Najciekawszy jest jednak ostatni wątek. Tu pojawia się stos pytań, na którym możnaby - ho ho! Co by można na tym stosie. Przyjmijmy bowiem, że za tym legionem pisarzyków, krzewiących durne idee nie stoi ani odrobina woli i świadomej odpowiedzialności. Innymi słowy: załóżmy, że rzeczywiście są oni tylko doręczycielami, bez krzty łączności z tym co piszą.

Czy zwalnia ich to z konsekwencji? Czy wolno uznać się za listonosza? Czy moża w ogóle zadecydować, że rezygnuje się z odpowiedzialności? A my, adresaci? Czy bezwolność doręczycieli zwalnia nas z obowiązku samoobrony przed nadawcami listów, które dostarczają? Czy musimy zgodzić się, że taktyka zasłonienia się gromadą ślepych listonoszy jest taktyką zamykającą, która nie daje nam żadnego ruchu – bo listonosz jest nietykalny? A jeśli nawet – czy musimy godzić się na to zawsze, w każdych warunkach?

A jeżeli nawet z tych dziwnych historii, w które wierzymy wynika, że właśnie tak: że listonosze mają być dla nas nietykalni, to czy musimy sobie to, do jasnej cholery, wciągać na sztandar? Czy naprawdę nie mamy nic lepszego do roboty niż uczyć wszystkich naokoło, że jeśli szukają zwolnienia z odpowiedzialności za cokolwiek – to natychmiast powinni siadać i brać się za pisanie?  

docent
O mnie docent

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Społeczeństwo