elementy programu
Ściąga dla partii politycznych
15 obserwujących
903 notki
234k odsłony
  322   2

Największe kłamstwo skorumpowanych pseudonaukowców

Niedawno na jakimś zlocie pseudonaukowców przedstawicielka mafii zwanej 3W (Woda, Wodór, Węgiel) próbowała odświeżyć ideę perpetuum mobile w postaci opłacalnej energetyki opartej na spalaniu wodoru. Prawa fizyki oczywiście wykluczają taką możliwość, ale skorumpowane władze mają na prawa fizyki doskonały sposób. Kiedy taki usłyszy słowo "fizyka", natychmiast klęka i chowa głowę w piasek. Po jakimś czasie wstaje, otrząsa się i nadal bierze łapówki i przyznaje dotacje dla inwestorów z kręgu energetyki wodorowej.

Na wszelki wypadek przypomnę, skąd się bierze wodór. Nie ma darmowych źródeł wodoru - nie ma tzw. zasobów naturalnych wodoru. Wodór trzeba wyprodukować, a do jego produkcji konieczne jest zużycie energii. Potem już nie jest ważne, czy przemieniasz energię chemiczną wodoru w ciepło czy w elektryczność - zawsze będzie to marnotrawstwo zgodne z prawami fizyki, które można w tym kontekście sformułować następująco:

Podczas przemiany jednej formy energii w inną, część energii nieuchronnie się rozprasza w otoczeniu tak, że nie da się jej odzyskać.

Warto sobie uświadomić, że każda inna energetyka teoretycznie może być opłacalna i bywa opłacalna, jeśli nie jest zbyt kosztowna w produkcji. Jest opłacalna dlatego, że opiera się na darmowych zasobach, takich jak: Słońce, rośliny, torf, węgiel, ropa, gaz ziemny, wiatr, fale, pływy, wodospady, gorące źródła, energia jądrowa, ... To wszystko leży sobie w ziemi, płynie, leci... a my możemy czerpać z tych źródeł za darmo. I od tysiącleci czerpiemy i produkujemy tanią energię...

Wodór jest wyjątkiem - wodór nie jest zasobem - wodoru po prostu nie ma na Ziemi - wodór trzeba wielkim kosztem wyprodukować z wody, z metanu lub z innych związków chemicznych - wyprodukować kosztem energii, której nie można już w całości odzyskać. Oczywiście, gwoli ścisłości, istnieje odrobina wodoru, którą można od biedy zaliczyć do darmowych zasobów. Jest to wodór ulatniający się jako odpad podczas produkcji niektórych dóbr. Łapanie takiego wodoru może mieć sens, gdyż wodór jest cennym surowcem, zbyt jednak cennym, aby opłacało się go spalać.

Wodór nie nadaje się też na magazynowanie energii, którą energetyka wytwarza w nadmiarze. Takie magazyny są zbyt kosztowne - o wiele taniej jest magazynować energię w elektrowniach szczytowo-pompowych.

Nawet jeśli spojrzeć na energetykę wodorową w kategoriach science fiction, to i tak ograniczenia stawiane przez prawa fizyki są niemożliwe do ominięcia. Nawet w dalekiej przyszłości energetyka wodorowa musi opierać się na wodorze pozyskiwanym z darmowych zasobów. Można więc sobie wyobrazić elektrownię wodorową umieszczoną na orbicie Jowisza, gdzie jest dostępny darmowy wodór.

Istnieje jeszcze jedna opcja science fiction, która opiera się na darmowym promieniowaniu Słońca. Aby to zrozumieć, trzeba sobie uświadomić, że większość darmowych zasobów, jakie wymieniłem wcześniej powstała dzięki darmowej przemianie energii Słońca w energię innego rodzaju. Węgiel, ropa i gaz są darmowymi zasobami, które są dostępne dzięki Słońcu. Możemy więc zadać sobie pytanie: Czy nie można by wyhodować takich roślin, które wyprodukują dla nas za darmo wodór zamiast węglowodanów? Ale to już jest temat na osobną notkę.

Lubię to! Skomentuj16 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale