doku doku
90
BLOG

Fizyka dla ekonomistów - inflacja - drugie podejście

doku doku Gospodarka Obserwuj notkę 11

Nadszedł czas na wyjaśnienie, czym jest inflacja. Już raz w jednej z notek zdefiniowałem inflację w języku fizyki, ale temat okazał się za trudny. Tymczasem moje zdolności dydaktyczne się poprawiły, a ja wpadłem na pomysł ekstremalnego uproszczenia modelu ekonomii. Wymyśliłem świat realny, który pozwoli Wam bez wysiłku zrozumieć czym jest inflacja.

Wyobraźmy sobie normalny kraj z normalnymi ludźmi, którzy żyją sobie w zgodzie z naturą, chodzą na bosaka itd. Jak w raju. Uprawiają tylko jeden rodzaj działalności gospodarczej - pieką chleb. Inne potrzeby sami łatwo zaspokajają darami natury lub samo sobie robią potrzebne rzeczy.

Mamy więc skrajnie uproszczony model ekonomiczny: młynarze, dostawcy, piekarze i sprzedawcy. W każdej rodzinie jest ktoś, kto pracuje jako młynarz, piekarz, sprzedawca lub dostawca, więc nikt biedy nie klepie. Wszyscy kupują chleb w pobliskich piekarniach. Jest wolny rynek i wszyscy grają fair na rynku, jak to w raju. Lepsi pracownicy zarabiają więcej niż gorsi, a lepszy chleb jest droższy niż gorszy.

Ale nawet w raju wszystko dzieje się zgodnie z prawami fizyki - chleb się starzeje i drugiego dnia nie jest już świeży, a trzeciego dnia staje się czerstwy. Ponieważ piekarnie pieką chleb codziennie, więc kupujący mają wybór - kupić chleb świeży, wczorajszy lub czerstwy. Zwykle wybierają chleb świeży z różnych powodów, np.: dlatego, bo wczorajszy został już wykupiony; dlatego że bardziej smakuje im świeży; dlatego że są bogatsi - zarabiają więcej niż gorsi pracownicy...

Dlaczego niektórzy ludzie wybierają chleb wczorajszy, jeśli nie został jeszcze wykupiony? Przyczyna jest jedna - wczorajszy chleb jest tańszy. Prawa wolnego rynku sprawiają, że piekarze, którzy obniżają cenę na chleb wczorajszy, zarabiają więcej. Mamy więc prostą racjonalną i uczciwą strukturę cen. Świeży chleb kosztuje 3 zł. Wczorajszy - 2 zł. Czerstwy 1 zł. Jeszcze starszy można wziąć za darmo.

A teraz wyobraźmy sobie, że ludzie w tym raju są głupcami - nikt nie wpadł na pomysł codziennego obniżania cen. W efekcie codziennie cena chleba świeżego rośnie, bo najgłupsi piekarze plajtują, ponieważ nie sprzedają wczorajszego chleba, który często się im marnuje. Piekarze, którzy podniosą cenę  świeżego chleba, szybko sprzedadzą resztki z wczoraj, a potem i tak sprzedadzą świeży chleb. Kolejnego dnia chleb wczorajszy jest już po 4 zł, a cena świeżego wzrosła do 5 zł. Następnego - 5 i 6.

Czy to już Wam coś przypomina? Jeżeli inflację, to dobrze. Ale zauważcie, że obniżanie cen na towary psujące się jest tym samym zjawiskiem, co podnoszenie cen na towary nowe. Pieniądz to tylko umowna 

doku
O mnie doku

Nowości od blogera

Komentarze

Inne tematy w dziale Gospodarka