2 obserwujących
18 notek
17k odsłon
2488 odsłon

Tylko księdza żal...Sprawa Lisińskiego.

Wykop Skomentuj25

Dziennikarze znajdują kolejne trupy w szafie Marka Lisińskiego - WP napisała artykuł o byłym już szefie " Nie lękajcie się" gdzie stawia teze, że Lisiński jest zwykłym naciągaczem ponieważ pożyczył od księdza, którego oskarża o gwałt znaczną ilość gotówki na operacje żony - kiedy ksiądz się zorientował, że został oszukany upomniał się o pieniądze -  wkrótce Lisiński zgłosił się do kurii Płockiej i oskarżył księdza Zdzisława,  że zgwałcił go gdy ten miał 13 lat. To jest wersja dziennikarzy Wirtualnej Polski.Nawet odnaleziono księdza, który mieszka w rodzinnym domu. Jest objęty dożywotnim zakazem posługi, nakazem milczenia, twierdzi, że został wrobiony i czuje sìe skrzywdzony. Spróbuje zrobić rekonstrukcje wydarzeń na podstawie kilku wywiadów.


W ustaleniu jaka była reakcja kurii gdy Lisiński zgłosił się w 2010 roku, posiłkuje się wywiadem z biskupami Milewskim i Liberom dla WP :

Bp Mirosław Milewski: " Na osobistym spotkaniu w Płocku Marek Lisiński opowiedział mi, co go spotkało. Po półtoragodzinnej rozmowie nie miałem wątpliwości, że to człowiek skrzywdzony, ofiara. Od razu poinformowałem biskupa Liberę."
Pomimo, że :  "Z punktu widzenia prawa karnego państwowego sprawa była już przedawniona, również z punktu widzenia prawa kościelnego"
Bp Piotr Libera: "Gdy usłyszałem o sprawie, niezwłocznie zawiesiłem księdza w pełnionych obowiązkach. Musiał opuścić parafię i otrzymał zakaz kontaktów z dziećmi. Następnie powiadomiłem Kongregację Nauki Wiary, która nakazała przeprowadzenie procesu karno-administracyjnego. W jego wyniku ksiądz W. został uznany winnym i skazany.

Pan Lisiński w wielu wypowiedziach publicznych opowiada o swoim cierpieniu, które go dotknęło, także z tego powodu, że gdy opowiedział o tym swoim najbliższym po raz pierwszy, nikt nie chciał mu uwierzyć. Tymczasem okazuje się, że tym, który przy pierwszym spotkaniu mu uwierzył, był bp Milewski. Potem zostało to potwierdzone przez wyrok Trybunału kościelnego, uznającego winę jego krzywdziciela."

Uwierzono od razu, bez dowodów, bez świadķów, na pierwszym spotkaniu.Odbył sie sąd biskupi, ksiądz został skazany, Watykan przyklepał. Ksiądz winny. Po 3 latach  procesu ksiądz dostał pokute w klasztorze, zakaz sprawowania posługi kapłańskiej, terapie itd. Po przegranym procesie kanonicznym ksiądz pozywa Lisińskiego w prywatnym procesie o zniesławienie - nie ma już innego sposobu obrony dla księdza - sprawa jest przedawniona więc nie można liczyć na proces karny, co działa na niekorzyść księdza.. Jednak Lisiński pisze do kurii:  

"Pomimo wyroku jaki sprawca otrzymał od Kongregacji Nauki i Wiary, nadal niszy mój spokój psychiczny, nie pozwala zapomnieć o tym co było, oskarżając mnie w procesie cywilnym o naruszenie dóbr osobistych. Zwracam się o ile to możliwe o nieudostępnianie sadom cywilnym dokumentacji z mojego procesu jaki miał miejsce w Sądzie Biskupim. Ta sprawa dotyczyła mnie i sprawcę, a prawo kanoniczne mówi jednoznacznie o ochronie i tajemnicy. Czy mógł bym prosić o kopie oryginalnego wyroku wydanego przez Kongregację Nauki i Wiary. Gdyż jestem gotów ujawnić ten wyrok w parafii gdzie sprawca dokonywał tcy haniebnych czynów i wtedy będzie mógł mnie oskarżać o zniesławienie i naruszenie dóbr osobistych. Zostaję zmuszony do skrajnych działań, choć wiem że na wycofanie przez sprawcę jest jeszcze czas."
   
Lisiński prosi o sam wyrok, jednak prosi by nieudostępniać całych akt, które są jedyną dokumentacją urzędową w sprawie ( i tak kurie tego nie udostępniają, ale chodzi o sam fakt prośby i jej sens) Biskup Milewski WP: "Pomogliśmy Markowi Lisińskiemu przed sądem. Udostępniliśmy mu dokumenty kościelne, uznające winę duchownego - które, jak się później okazało, były jedynymi urzędowymi dokumentami stwierdzającymi jego winę."

Bp Milewski: "Najważniejsza jest ochrona ofiary! Dlatego gdy ks. W., kwestionując swoją winę, pozwał do sądu Marka Lisińskiego za naruszenie dóbr osobistych, biskup Libera doprowadził do tego, że ks. W wycofał pozew. Nie chcieliśmy, by pan Lisiński dodatkowo cierpiał". Ciekawe co się kryje za "doprowadził"? Można się domyślać - ksiądz w starciu z biskupem nie ma najmniejszych szans.
    Biskup nawet nie pozwolił księdzu na obrone - proces karny nie był możliwy, został tylko proces cywilny. Nie wiem czy ja bym posłuchała na miejscu  tego księdza swojego biskupa - księża przyrzekają posłuszeństwo, jednak bunt w tym przypadku byłby zrozumiały. Jednak ksiądz Zdzisław pozostał wierny swoim przyrzeczeniom i zrezygnował z procesu. Jednak pan Marek wolał jeszcze pocierpieć:

"Dziękuję za list datowany na 17 października z informacją o zakończeniu procesu. Pragnę K. Kanclerza poinformować, że oddaliłem wniosek o umorzenie procesu i będę domagał się ugody od XY aby w przyszłości nie wnosił podobnych roszczeń, będę również domagał się zwrotu kosztów procesowych od XY gdyż wynajęty prawnika kosztował mnie nie mało. Prosił bym również Ks. Kanclerza aby zwrócił się do Biskupa Płockiego o spotkanie ze mną, co do terminu przystosuje się, chciałbym porozmawiać o procesie, o moim życiu jak i o pomocy rzeczowej.
Z poważaniem
Marek Lisiński

Ps. Jeżeli Biskup był by gotowy wypłacić mi rekompensatę w wysokości 200 tyś zł na terapię, straty moralne i psychiczne, gotów jestem zrzec się przyszłych roszczeń, a nawet wycofać się z działalności publicznej w fundacji. Chciał bym już definitywnie zamknąć ten rozdział własnego życia."

Nie wiem czy trzeba tłumaczyć jaki sens jest tego listu, ale warto dodać, że Lisiński odmówil pomocy w formie opłacania terapii, twierdząc, że woli gotówkę. Lisiński złożył kolejny pozew o odszkodowanie, proces jeszcze sie nie skończył:

Bp Milewski : "Pozew cywilny dotyczy trzech podmiotów: sprawcy, parafii, na terenie której doszło do przestępstwa i diecezji, do której należy parafia. W pierwszej instancji w sądzie cywilnym pozew wobec diecezji i parafii oddalono, sąd nakazał, aby ks. W. przeprosił pana Lisińskiego. Czekamy na wyrok drugiej instancji."

Ksiądz Zdzisław nigdy się nie przyznał, a za kwestionowanie swojej winy biskup wnioskował dwukrotnie o usunięcie go ze stanu kapłańskiego. Nigdy także nie przeprosił - przeprosił za niego biskup.

Bp Libera: "Gdy sprawa była w toku, na czas pokuty został umieszczony w żeńskim klasztorze. Nie miał kontaktu z duszpasterstwem. Ma dożywotni zakaz pracy z dziećmi i wykonywania posługi kapłańskiej. Może jedynie odprawić prywatną mszę bez udziału wiernych. Ksiądz W. zamieszkuje w domu swojej rodziny, a nie przy parafii czy innej placówce kościelnej."

Wywiad Lisińskiego dla Krytyki Politycznej 2017 rok:
Lisiński twierdzi, że ksiądz dalej pracował :"On nie odczuwa skruchy. Na tych rozprawach śmieje mi się w oczy, bo przecież po krótkiej przerwie zwyczajnie wraca do pracy."  On kłamie czy biskup?

I dalej też jest ciekawie:
"Ksiądz dalej nie przyznaje się do winy i stawia kolejne absurdalne tezy, np. zarzucił mi, że w ogóle nie byłem ministrantem! Powołał fałszywych świadków. Napisałem o tym do biskupa. Biskup odpisał mi, że podjęto działania i że on nie będzie mnie więcej szykanował" Znowu ksiądz oberwał.

Czy ma wielu swiadków na to, że był ministrantem?
    "Nie mam wielu świadków. Nie mam zdjęć i oczywiście nie mam wglądu w księgi parafialne, moja mama i dziadkowie nie żyją, więc udowodnienie takiej prostej rzeczy okazuje się nie takie łatwe. Działania sprawcy doprowadziły do tego, że tamta społeczność odwróciła się ode mnie – jestem tym złym, który „podniósł rękę” na osobę duchowną. Tylko jeden z moich kolegów z tamtych czasów, taki który już tam nie mieszka i nie musi się bać, odważył się i napisał do sądu pismo potwierdzające, że byłem ministrantem – niestety nie mógł zeznawać osobiście, bo jest marynarzem i bywa w kraju raz na pół roku."
A tu jeszcze ciekawa wzmianka o fukcjonariuszu Kościoła :
"Po którejś rozprawie podszedł do niego nawet mecenas Kościoła i na głos powiedział do niego ( księdza)i jego prawniczki: jeżeli dalej będziecie państwo szli tą drogą, to zostanie pan wykluczony ze stanu duchownego." Wydaje mi się, że jest to dość oryginalne - tak jakby chcieli jak najszybciej sprawie ukrecic łeb.

Apeluje by jakiś koscielny ważniak zlitował się nad tym księdzem, wysłuchał go i sprawdził kilka faktów. Niech sprawdzą całą tą dokumentacje i lisciki do biskupa. Domyślam się, że po tym jak zmuszono go do rezygnacji z procesu cywilnego w 2014 roku nie miał już żadnych narzędzi do walki - fundacja stała się sławna, wkrótce Lisiński stał się wyrocznią w sprawach pedofilii w Kosciele. Nagrywał ze Smarzowskim film ( jedna z przedstawionych ofiar to on), rysował mapy... a nawet pojechał do Watykanu, gdzie  papież Franciszek pocałował go w ręke.
Wykop Skomentuj25
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo