doomer doomer
26
BLOG

Pomieszanie pojęć - i znów ten liberalizm...

doomer doomer Polityka Obserwuj notkę 0

Zjawisko „pomieszania pojęć” nie jest niczym nowym. Nie powstało wczoraj, ani nie przestanie istnieć jutro. Człowiek niby powinien się przyzwyczaić i nauczyć się z tym żyć, jednak czasami to nie wychodzi. Nie wychodzi, z prostego powodu - coś w człowieku pęka, kiedy „pomieszanie” dotyka pojęcia, z którym jest się w pewien sposób związany.

 

Dzieje się to niemal w każdej dziedzinie naszego życia. W filmie, muzyce, sporcie, polityce etc. Zawsze pojawi się ktoś, kto będzie twierdził, np. że szczytem osiągnięć muzyki pop jest płyta Spice Girls (swoja drogą: podobno mają się reaktywować: czyżby film „Chłopaki nie płaczą” miał spory potencjał profetyczny?), nie wspominając słowem o płytach np. Stinga. Zawsze pojawi się ktoś, kto stwierdzi, że klasykiem grania progresywnego jest Dream Theater, nie napisawszy nic o King Crimson, Van Der Graaf Generator, Atomic Rooster, Gong etc. Klasykiem kina wojennego może zostać nazwany „Szeregowiec Ryan”, zaś „Apocalyspe Now!” lub „Full Metal Jacket” mogą pozostać przemilczane. Przykłady można mnożyć. Traf chciał, że podobnie rzecz się ma w świecie polityki. A konkretniej w doktrynach polityczno – ideologicznych. Dzisiaj na celowniku znajduje się liberalizm.

 

Nieprawda !!! Jestem obywatelka tego kraju i jestem tak samo tolerancyjna i liberalna jak
w UE. NIE W MOIM IMIENIU KACZORY WYSTEPOWAC W
UNII!!! ZABRANIAM!!

Ten komentarz, znaleziony na stronach interii odnośnie Karty Praw Podstawowych (http://fakty.interia.pl/kraj/news/europejska-obyczajowosc-nie-w-polsce,934164), stał się bezpośrednim impulsem do napisania tego wpisu. Oczywiście uczucie pewnego zgorszenia i zażenowania ubytkami wiedzy wśród „ludu” dawało mi się we znaki już wcześniej, czego dowodem jest np. mój wcześniejszy wpis: http://doomer.salon24.pl/19413,index.html.

Bo dziś Drodzy Państwo (jakby ktoś jeszcze tego nie zauważył, w co jednak wątpię), „trendy and jazzy” jest mówienie o sobie „jestem liberałem”. Nie wiedzieć, czemu, przybrało to formę pewnej mody. Nie twierdzę, że nie bez winy są członkowie obecnej koalicji rządzącej, którzy, żeby była jasność, wcale nie odbiegają poziomem wiedzy nt. liberalizmu, od przeciętnego wyborcy – co niestety nie jest komplementem. Problem pojawia się, kiedy przychodzi czas weryfikacji powszechnych „mitów” nt. opisywanej doktryny, z faktami historycznymi i fundamentalnymi zasadami liberalizmu.

Jakże wielkie zdziwienie pojawia się na twarzy „liberała”, kiedy słyszy, iż np. działania wojenne są bliższe naturze liberalizmu niż np. tak przez wszystkich ubóstwiana i „wynoszona na ołtarze” – demokracja? Czy przeciętny „liberał”, dla którego wzorem ekonomicznego liberalizmu są poglądy Pana Balcerowicza lub Pana Belki, jest w stanie pojąc, że np. hiszpańska ustawa o równości szans kobiet i mężczyzn (http://turystyka.wp.pl/artykul.html?wid=8218676&katn=2:2&lok=&ticaid=14003 ) to antyteza liberalizmu?

Bo jak tu człowiekowi wytłumaczyć, że w rzeczywistości nie jest on żadnym liberałem, lecz zwykłym socjalistą? Warto w ogóle próbować? Czy można, „bezboleśnie”, wytłumaczyć komuś, iż narzucanie kolektywnych praw jest sprzeczne z fundamentami liberalizmu? Czy ktoś, kto pisze „jestem tak samo tolerancyjna i liberalna jak w UE” zdaje sobie sprawę z tego, że zdanie to jest typowym oxymoronem? To tak jakby napisać „jestem tak samo pro-rynkowy jak członek Samoobrony”. Czy jest sens?

Powiem szczerze, że z dnia na dzień tracę nadzieję. Z dnia na dzień dostrzegam, coraz to większą, „lukę informacyjną” wśród potencjalnych wyborców. Stąd z wielkim zadowoleniem i nadzieją, przyjąłem dzisiejszy news o, bardziej skonkretyzowanych, działaniach Pana Murdocha (http://boguslawchrabota.salon24.pl/20955,index.html). Nastał w końcu czas, aby zlikwidować te rażące dysproporcje ideologiczne w polskich mediach. Udało się tego dokonać na rynku prasowym, więc istnieje duża szansa, że uda się też z telewizją.

Gdyż, wbrew pozorom, nie ma w tym nic nagannego, że w Polsce, dwie największe stacje telewizyjne charakteryzują się „lewicowym punktem widzenia”. Nie mam z tym najmniejszego problemu. Mogę jedynie odczuwać żal, iż żadna stacja z przeciwnego bieguna, nie dorobiła się podobnej pozycji. Tak, zdaję sobie sprawę z historii powstania owych mediów: mam za sobą lekturę „Michnikowszczyzny” jak i innych książek, opisujących kulisy powstawania „wolnych mediów” – niestety, nie zmienia to obecnej sytuacji.

Wiąże duże nadzieje, z projektem Pana Murdocha. Nie tylko ze względu na własne potrzeby, ale w interesie Nas wszystkich. Jak wiadomo, konkurencja nigdy jeszcze nie wypłynęła źle na jakość świadczonych usług – w przeciwieństwie do „koła wzajemnej adoracji”. I w zasadzie, mógłbym sobie odpuścić narzekanie. Powiedzieć: „Olać innych. Ważne, że sam się orientuję”. Problem w tym, że „europejscy liberałowie”, wychowani na równie „liberalnych” mediach, maja dużą moc sprawczą, która ujawnia się podczas wyborów. Gdyby nie to, w ogóle bym sobie nie zawracał tym głowy.

PZD.

doomer
O mnie doomer

" My, liberałowie, wyznawaliśmy kiedyś nasz liberalizm niefrasobliwie, bo uważaliśmy go za oczywistość. Ale liberalizm został zaatakowany, więc od tej pory wyznajemy go zaciekle, jak religię. My, zwolennicy patriotyzmu, uważaliśmy kiedyś, że patriotyzm jest postawą racjonalną i nie zastanawialiśmy się nad nim wiele. Teraz już wiemy, że jest to postawa irracjonalna i mamy pewność, że jest słuszna. My, chrześcijanie, nie zdawaliśmy sobie nawet sprawy, ile filozoficznego zdrowego rozsądku tkwi w misteriach chrześcijańskich, póki nie pokazali nam tego antychrześcijańscy publicyści " G.K. Chesterton - "Heretycy".

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka