17 obserwujących
109 notek
313k odsłon
1061 odsłon

FOZZ - matka wszystkich afer wiecznie żywa

Wykop Skomentuj27

W miniony piątek w Warszawie został zatrzymany mózg afery FOZZ, czyli Dariusz Przywieczerski. Według informacji Prokuratury Regionalnej w Gdańsku sąd zawiesił mu odbywanie kary w marcu. Istniało jednak podejrzenie, że chce on wyjechać z kraju. Teraz trafił ponownie do więzienia.

Ta sprawa pokazuje, że afera Funduszu Obsługi Zadłużenia Zagranicznego cały czas daje o sobie znać, a 74-letni Dariusz Przywieczerski nigdy nie powiedział, jaka była jego faktyczna rola w jednym z największych skandali finansowych III RP.

Starannie zaplanowana akcja 

Fundusz Obsługi Zadłużenia Zagranicznego został powołany na mocy ustawy z 15 lutego 1989 r. przez Sejm PRL IX kadencji, jako jeden z państwowych funduszy celowych, którego oficjalnymi zadaniami były spłaty polskiego zadłużenia zagranicznego oraz gromadzenie i gospodarowanie środkami finansowymi przeznaczonymi na ten cel. Rzeczywistym zadaniem funduszu było skupowanie na rynku wtórnym zagranicznych długów PRL po znacznie obniżonych cenach, wynikających z niskich notowań długu. Według prokuratury państwo w wyniku działania FOZZ straciło 354 mln zł. Afera FOZZ była pierwszą na tak wielką skalę aferą finansową u progu III RP − do dziś nikt nie obliczył całości strat, jakie poniósł skarb państwa. Wiadomo, że chodzi o wiele miliardów złotych, a wielu wielkich operujących w Polsce oligarchów właśnie dzięki FOZZ zrobiło majątki. Ci, którzy poznali dokumenty afery − m.in. szef Komisji Weryfikacyjnej Antoni Macierewicz − mówią wprost: FOZZ był starannie zaplanowaną akcją, zrealizowaną i ukrywaną najpierw przez PRL, a później przez ludzi, którzy dzięki powiązaniom sowieckim utrzymywali się przy władzy. Do ujawnienia afery FOZZ doszło dzięki Michałowi Falzmannowi, kontrolerowi Najwyższej Izby Kontroli. W czasie pracy w warszawskiej Izbie Skarbowej, gdy przeprowadzał kontrolę firmy Universal należącej do Dariusza Tytusa Przywieczerskiego, wykrył gigantyczne nieprawidłowości. Po nagłośnieniu sprawy Michał Falzmann trafił do Najwyższej Izby Kontroli, gdzie nadal zajmował się sprawą FOZZ.

Tajemnicze zgony

Michał Falzmann zgłosił swoje wnioski w związku z FOZZ oraz wyniki swoich analiz bilansu Banku Handlowego na naradzie, która odbyła się 14 czerwca 1991 r. w biurze ówczesnego premiera Jana Krzysztofa Bieleckiego. W naradzie brali udział m.in. prezes NIK Walerian Pańko, Anatol Lawina (NIK), Michał Falzmann, Leszek Balcerowicz oraz Janusz Sawicki (przewodniczący rady nadzorczej FOZZ).

Miesiąc później Michał Falzmann, po tym jak 16 lipca zwrócił się do NBP o „udostępnienie informacji, objętych tajemnicą bankową, o obrotach i stanach środków pieniężnych (gotówkowych i bezgotówkowych) Funduszu Obsługi Zadłużenia Zagranicznego”, został odwołany z NIK. Dwa dni później, 18 lipca 1991 r., mając zaledwie 37 lat, zmarł. Oficjalną przyczyną śmierci był zawał. Nie uwierzył w to Kornel Morawiecki, który zawiózł Michała Falzmanna do szpitala, nie uwierzyła także żona, Izabela Brodacka-Falzmann, która − jak mówiła − do końca życia będzie żałowała, że dała się odwieść od decyzji wykonania sekcji zwłok męża. 

Spośród uczestników czerwcowego spotkania w biurze Jana Krzysztofa Bieleckiego tragicznie zginęły jeszcze dwie osoby: Walerian Pańko oraz Anatol Lawina... 

Walerian Pańko, prezes Najwyższej Izby Kontroli, zginął w wypadku samochodowym 7 października 1991 r. Stało się to tuż po powstaniu raportu i w przeddzień ogłoszenia wyników kontroli w FOZZ. Do dziś okoliczności wypadku budzą wątpliwości, chociaż prokuratura i sąd uznały go za zdarzenie losowe. 

Tragiczna śmierć spotkała także innego kontrolera NIK, Anatola Lawinę, którego działania w sprawie FOZZ budziły sporo kontrowersji. Nie tylko w czasie, gdy pracował on w NIK, lecz także w trakcie procesu FOZZ podawał w mediach odmienne wersje przebiegu afery i jej uczestników: sprawiał wrażenie osoby bardzo przestraszonej. W 2006 r., gdy ważyły się losy ostatecznego wyroku w sprawie afery FOZZ, Anatol Lawina został ciężko pobity przez nieznanych sprawców. Zmarł kilka miesięcy później.

Mózg afery 

6 stycznia 1998 r., po wielu perturbacjach do sądu trafił akt oskarżenia w sprawie afery FOZZ. Na ławie oskarżonych zasiedli Grzegorz Żemek, Janina Chim, Janusz Sawicki oraz biznesmeni: Zbigniew Olawa, Dariusz Przywieczerski, Krzysztof Komornicki, Irena Ebbinghaus.

Część zarzutów uległa przedawnieniu, a ostateczne wyroki zapadły w 2005 r. Dariusz Przywieczerski, nazywany mózgiem całej afery, został skazany na 3,6 roku więzienia. Nie można było wykonać wyroku, ponieważ wyjechał z Polski. Od 2006 r. był poszukiwany międzynarodowym listem gończym. 

W latach 2007–2010 skierowany do władz USA wniosek o ekstradycję był wielokrotnie uzupełniany na żądanie władz amerykańskich, które pomimo przekazania im bardzo szczegółowych informacji wnosiły o udzielenie dodatkowych wyjaśnień na temat stanu prawnego i ustaleń faktycznych sprawy. W czerwcu 2016 r. Departament Sprawiedliwości USA przekazał informację, że wniosek Sądu Okręgowego w Warszawie o ekstradycję Dariusza Przywieczerskiego został skierowany do Biura Prokuratora Federalnego dla Środkowego Okręgu Florydy w Tampie w celu wszczęcia postępowania o ekstradycję. Następnie w lutym 2017 r. Departament Sprawiedliwości poinformował, że ścigany może zostać w najbliższym czasie aresztowany w związku ze skierowanym wnioskiem o ekstradycję. W lipcu 2018 r. Departament Sprawiedliwości USA poinformował, że po zakończeniu postępowania przed sądami amerykańskimi orzeczenie w sprawie ekstradycji otrzyma sekretarz stanu USA, który podejmie ostateczną decyzję o ekstradycji. Następnie do Ministerstwa Sprawiedliwości wpłynęła nota Departamentu Stanu USA z 24 sierpnia 2018 r. informująca o wyrażeniu przez sekretarza stanu USA w dniu 21 sierpnia 2018 r. ostatecznej zgody na ekstradycję Dariusza Przywieczerskiego do Polski. Po uzyskaniu tej noty Ministerstwo Sprawiedliwości podjęło działania − we współpracy z Komendą Główną Policji – w celu jak najszybszego przewiezienia ściganego do Polski. Dariusz Przywieczerski został przewieziony przez funkcjonariuszy amerykańskich z Tampy na Florydzie do Chicago, przekazany polskim funkcjonariuszom na lotnisku Chicago O’Hare 7 września 2018 r., a następnie samolotem przyleciał 8 września 2018 r. do Polski, a 20 września został umieszczony w zakładzie karnym. 

Jesienią 2019 r. Przywieczerski złożył wniosek o przerwę w odbywaniu kary ze względu na zły stan zdrowia. Prokuratura Regionalna w Gdańsku sprzeciwiała się temu wnioskowi i zleciła przebadanie Przywieczerskiego przez zespół biegłych. Z nieoficjalnych informacji wynika, że badania zostały wykonane, ale nie została uzyskana pisemna opinia podsumowująca stan jego zdrowia. W tym czasie sekcja penitencjarna Sądu Okręgowego w Słupsku wstrzymała Przywieczerskiemu wykonanie kary, a powodem decyzji miał być stan zdrowia oskarżonego. Dariusz Przywieczerski opuścił Zakład Karny w Czarnem w marcu 2020 r. i przyjechał do Warszawy, gdzie zamieszkał. Zanim sąd zdążył rozpoznać wniosek o uchylenie decyzji sądu penitencjarnego, okazało się, że mózg afery FOZZ stara się o paszport i prawdopodobnie planuje opuścić Polskę. 

Przywieczerski był niezwykle wpływową osobą w czasach PRL i na początku III RP. Od 1986 r. był szefem spółki Universal, która w aferze FOZZ odegrała kolosalną rolę. Jak ujawnił historyk Adam Chmielecki, Przywieczerski w latach 70. instruktor KC PZPR, występował w dokumentach SB jako tajny współpracownik o pseudonimie Grabiński, rejestrowany w latach 1987−1989 przez Wydział I Departamentu II MSW. Na początku lat 90. Dariusz Przywieczerski był przedstawiany w mediach jako człowiek sukcesu − był notowany na liście 100 najbogatszych Polaków tygodnika „Wprost”.


Tekst ukazał się w Gazecie Polskiej Codziennie

Wykop Skomentuj27
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo