Sprawą procesu Arnolda Buzdyganaze Stowarzyszeniem Wikimedia Polska, które zajmuje się promocją Wikipedii internauci emocjonują się od dawna. Wrocławski przedsiębiorca dobrze znany w sieci domagał się usunięcia wpisuna swój temat, przeprosin i 100 tysięcy złotychzadośćuczynienia.
Poszło o treść wpisu. Autorzy artykułu zarzucali mu m.in., że jest wulgarny, grozi rozmówcom i uprawia trolling. Pierwszy proces Arnold Buzdygan przegrał. Sąd Okręgowy we Wrocławiu w czerwcu uznał, że to nie pozwani odpowiadają za wpisy i nie mają wpływu na ich usunięcie. Co ciekawe jednak stwierdził, że wpisy na temat mężczyzny w Wikipedii naruszają jego dobra osobiste (szczegóły tutaj).
Dzisiaj wyrok ogłosił Sąd Apelacyjny we Wrocławiu. Apelacja Arnolda Bzudygana(zrezygnował z żądania 100 tysięcy złotych zadośćuczynienia) została odrzucona. Sąd potwierdził bowiem, że pozwani nie mieli wpływu na treść wpisu i nie mogli mu nadać ostatecznego charakteru. Każdy wpis bowiem mógł być zmieniony przez innych administratorów. O wiele ciekawsza była jednak druga część ustnego uzasadnienia. Sędzia Andrzej Niedużakbowiem odnosił się do pierwszego orzeczenia, w którym uznano, że dobra Buzdygana zostały naruszone.
Więcej na ten temat na 5 Władzy.


Komentarze
Pokaż komentarze