Powściągliwy Dynamitard
Any writard who writes dynamitard shall find in me a never-resting fightard
12 obserwujących
45 notek
69k odsłon
  1757   1

Frustracja wśród młodych będzie narastać.

Spokojnie to już było. Większość z nas ma poczucie, że dotarliśmy do granicy. To trwające już prawie rok przeciąganie liny z koronawirusem, nie tylko pozbawiło wielu z nas motywacji do codziennej pracy, ale spotęgowało naszą frustrację - z badań zarówno tych międzynarodowych (Pew Research) czy tych bardziej swojskich (CBOS i inni) wynika, że ludzie są coraz bardziej sfrustrowani. Oczywiście, jest już kolejka chętnych, żeby rytualnie zwalić wszystko na Kaczyńskiego albo Tuska (do wyboru, w zależności, w których okopach siedzimy), jednak sprawa nie jest banalna i zasługuje na coś więcej niż tylko rytualne śmieszkowanie. 

 

Niestety, nie będę posłańcem dobrych wiadomości. Frustracja będzie narastać, zwłaszcza w młodym pokoleniu. Podlewana będzie ona, dodam od serca, coraz silniejszym poczuciem bezsilności. 

Skąd taki pesymizm? Jestem po prostu dobrze poinformowanym optymistą. 

 Pierwszy czynnik, który ma na to wpływ, to struktura społeczna, a właściwie dość utrudniony model awansu społecznego w XXI wieku. Pisałem o tym już wcześniej, więc w skrócie: możemy zaobserwować, że np. na południu Europy (zwłaszcza Hiszpania czy Włochy) młodzi groźnie szemrają na ludzi w wieku 45+, na to, że sami po II wojnie światowej to chętnie po drabinie awansu społecznego weszli na górę, a potem (przynajmniej w opinii młodego pokolenia) wciągnęli ją za sobą, żeby “było tak jak było”. 

Pandemia tylko zwiększyła te napięcia, bo też nie tak łatwo je rozładować jak wcześniej – wyjechać nie ma za bardzo jak, z przyjaciółmi wyjść na imprezę też ciężko. Z badań wynika, że jedyne co zostało to alkohol (w Polsce sprzedaż alkoholu znacząco wzrosła). Niezależnie od tego, czy ten obraz jest prawdziwy czy też nie, hasło, że pokolenie boomersów jest wszystkiemu winne chwyciło i wiele młodych osób, także w Polsce, jest tym szczerze sfrustrowanych, hasło „dziadersi” staje się coraz bardziej popularne i oznacza osoby 40-50+ nierozumiejące rzeczywistości, ale trzymające władzę. 

 Złośliwi co prawda zauważą, (ja nie jestem złośliwy), że pokolenie naszych rodziców w Polsce zaczynało w strasznej biedzie i często budowało swoje majątki (i tak skromne wobec majątków klasy średniej na zachodzie) w o wiele gorszych warunkach i często wbrew państwu (nie było ulgi na start ani programów dla start-upów), a lamenty młodych w Polsce wynikają raczej z bardzo roszczeniowej postawy, błędów wychowawczych (przesycenie dzieci kołczingową gadaniną „chcieć to móc” itd.). Nie pomaga też młodym totalne niedopasowanie umiejętności na rynku pracy z oczekiwaniami pracodawców – słowem podaż na rynku pracy rozmija się z popytem (kto ma dwie ręce i umie wkręcić żarówkę to już może sporo zarobić, ale nikomu się tego nie chce robić). Zresztą kto ma kontakt z branżą budowlaną ten wie, jak ciężko jest znaleźć sprawnego, wykwalifikowanego pracownika fizycznego, często trzeba go samemu szkolić i płacić naprawdę nieźle. 

 Jednak napięcie wynika z tego, że zwłaszcza PiS wie, że młodzi na nich nie będą głosować, ale to nie jest takie ważne, bo młodych jest coraz mniej względem starszych, a poza tym młodzi rzadziej chodzą do urn wyborczych – słowem jest to dość krzykliwa, ale pozbawiona realnego znaczenia grupa wyborców, trochę na własne życzenie. Zresztą widać, że strajk kobiet i oburzenie części młodych nie wpływa na poparcie PiS, które jest stabilne. Po prostu bardziej opłaca troszczyć się o te grupy wyborców, które są bardziej zmobilizowane i liczne – np. osoby starsze, mieszkańcy wsi, emeryci czy osoby w wieku przedemerytalnym. 

 Trzeci czynnik, technologiczny, powoduje, że młodzi z jednej strony mają poczucie, że lepiej ogarniają rzeczywistość bo muszą ojca uczyć obsługiwać komórkę, Czyli w optyce młodych, jest grupa gerontów 65+ u władzy, która tak samo jak nie chce oddać pozycji społecznej czy opuścić drabiny awansu społecznego dla młodych, równie mocno nie rozumie zmian XXI wieku.

 

Co to oznacza dla Polski?

Zasadniczo, pierwszy argument polegający na tym, że w Polsce dramatowi młodego pokolenia winne jest pokolenie rodziców, nie znajduje uzasadnienia w danych. Wszystkie wskaźniki od 1989 roku uległy poprawie i to w dużej mierze dzięki pracy polskich boomersów. Ludzie wchodzący obecnie na rynek pracy mają nieporównywalnie lepszą pozycję niż np. rodzice w latach 90tych (kto pamięta jeszcze 10cio lecie wysokiego bezrobocia w Polsce – obecnie od kilku lat waha się ono od 3-6% i to w covidzie). 

Po drugie, lamenty młodych o drogich mieszkaniach, wysokich kredytach hipotecznych i ogólnie o ciężkim życiu są również niepoważne, ponieważ zarówno dostępność mieszkań, czas spłaty itd. powoli, ale jednak poprawiają się. Zresztą jakby zapytać i sprawdzić, jak wyglądała dostępność mieszkań w Polsce w 1989 i średni metraż na osobę w latach 90tych, to raczej należy oddać szacunek naszym rodzicom, że zostali na polskim łez padole lat 90tych i coś zbudowali, a nie im pyskować. 

Lubię to! Skomentuj61 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo