W ostatnich tygodniach na nowo rozgorzała dyskusja o legalizacji małżeństw homoseksualnych. Ci o liberalnym światopoglądzie zarzucają społeczeństwu zaściankowość, mówiąc o ciemnym narodzie manipulowanym przez środowiska kościelne. Nie godzą się na dyskryminacje, twierdząc, że najważniejszym argumentem przemawiającym za zmianą prawa powinna być postawa wobec instytucji rodziny. A ta rzekomo, wśród homoseksualistów, jest szczególnie afirmatywna.
Dyskurs konserwatystów, bo tak nazywa się wszystkim mówiących stanowcze nie dla pomysłu zalegalizowania związków partnerskich, określa się jako powielanie pustych dogmatów, których treści tak naprawdę nikt nie rozumie. Tłumaczy się, że przeciwnicy powtarzają utarte w świadomości Polaków slogany, które wciąż jeszcze funkcjonują jako niepodważalne prawdy.
Ten gorący spór jest tylko niewielkim przejawem toczącej się przez ostatnie lata wojny. Wojny mającej na celu bezrefleksyjne unowocześnianie społeczeństwa. Posługując się wyszukaną retoryką, przekonuje się, że religia to zabobon, Kościół katolicki zło konieczne, ośmieszone i skompromitowane licznymi skandalami. Lewicowe środowiska, by dodać wyrazistości swoim tezom, w sposób dość uproszczony stawiają znak równości między znienawidzonym ojcem Rydzykiem i duchownymi Kościoła katolickiego. Jednym słusznym nurtem pozostaje ateizacja, laicyzacja i sekularyzacja. Narzuca się społeczeństwu sposób myślenia, według którego wszelkie zakazy, hierarchia, posłuszeństwo godzą w wszechobowiązującą ideę wolności jednostki. My, uciskany naród winniśmy oswobodzić się w końcu z kajdan, wyjść naprzeciw nowoczesności, zaakceptować i wcielić w życie jedyne słuszne prawdy. Wszystko to kierować ma nas do celu ostatecznego- upodobnienia się do jakże wspaniałej, zmodernizowanej Europy Zachodniej.
Zdaje się, że Kościół broniąc swej nienaruszonej dotąd pozycji przyjął postawę bojową, nawołując ustami swych duchownych, do walki ze złem, anarchią, nijakością, ostrzegając przed wiecznym potępieniem wszystkich tych, podnoszących rękę na święta instytucję. Wtórują mu politycy z ugrupowań prawicowych, dzieląc Polaków na lepszych i gorszych według przejętego i właściwego tylko dla siebie kryterium.
Czy w całym tym sporze odnaleźć można choć odrobinę racjonalizmu ?
Trudno zrozumieć, dlaczego tak usilnie środowiska lewicowe starają się narzucić Polakom jeden wzór, odtrącając przy tym wielowiekową tradycję. Mamy oderwać się od korzeni, stworzyć nową jakość. Ale czy w całym tym procesie unowocześniania naszego społeczeństwa w ostatecznym rozrachunku nadal pozostaniemy Polakami ?
Warto też postawić przed sobą dylemat użyteczności nowej drogi. Czy jest ona zdecydowanie, jak przekonują jej zwolennicy, lepsza ? Nie. Jest ona inna. Nie warto gloryfikować nieco na przekór zdrowemu rozsądkowi obcej tradycji.
Powinniśmy czerpać przykład od państw Europy Zachodniej, wcielać w życie ich doświadczenia, uczyć się na ich błędach. Polska i Polacy mają możliwość wykorzystania gotowych i sprawdzonych rozwiązań, bez konieczności podejmowania licznych prób sprawdzania ich użyteczności. Naśladowanie przyjętych przez Zachód rozwiązań nie powinno być jednak naszym celem lecz drogą zmian w duchu polskości.
Na koniec warto zacytować naszego wieszcza, o tym, że cudze chwalicie, a swojego nie znacie. Poznajcie więc i doceńcie.
139
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze