Jak wiadomo, minister Arabski będzie teraz ambasadorem Arabskim. Nurtują mnie w związku z tym faktem dwa pytania. Po pierwsze, czy przybycie Arabskiego do Madrytu nie jest przypadkiem zapowiedzią re-rekonkwisty. Po drugie, kto zorganizuje Arabskiemu przelot do Madrytu. Bo mam nadzieję, że nie on sam.
***
Również w służbach ważne zmiany. Pułkownik Krzysztof Klimek zastąpił generała Mariana Janickiego na stanowisku szefa BOR. Nowy szef nie będzie się musiał zbytnio wysilać, żeby wypaść lepiej od poprzednika. Wystarczy, jeśli za jego rządów nie zginie żaden prezydent.
***
Ruch Palikota proponuje, aby listy wyborcze do europarlamentu były układane zgodnie z zasadą suwaka, tzn. aby kobiety i mężczyźni byli na nich umieszczania na przemian. Moim zdaniem bardziej adekwatną nazwą jest zasada rozporka. Przy okazji będzie wiadomo, co jest najistotniejsze w wyborze eurodeputowanego. I że nie jest to raczej inteligencja, wiedza lub doświadczenie.
***
Propozycja palikociarzy nie jest chyba jednak do końca przemyślana. Jak bowiem, stosując zasadę suwaka/rozporka, umieszczać na listach wyborczych osoby transgenderowe? Czy to aby nie dyskryminacja?
***
W resorcie zdrowia przygotowania do wiosennych porządków. Minister Arłukowicz, odpowiadając na żywotne interesy swoich doradców ds. PR i Jurka Owsiaka, zapowiada kolejną reformę NFZ. Zamiast scentralizowanego funduszu będziemy teraz mieli autonomiczne oddziały regionalne i coś, co się nazywa UUZ. Jeśli ktoś pamięta jeszcze reformę służby zdrowia Jerzego Buzka, to zapewne ma uczucie deja vu. Wtedy też zaczęło się od regionalnych kas chorych, które potem połączono w scentralizowany NFZ. Teraz znów się zdecentralizuje, a za parę lat znów się połączy. Jak wiele musi się zmienić, żeby wszystko pozostało po staremu?
***
Słuchając wieści z Cypru zaczynam się zastanawiać, czy w Warszawie mamy większe szanse na drugi Budapeszt czy raczej na drugą Nikozję. Stawiałbym raczej na ten drugi wariant, choć nie można wykluczyć, że jeśli rząd premiera Tuska i wicepremiera Rostowskiego zdecyduje się, na wzór polityków cypryjskich, na ratowanie finansów poprzez konfiskatę depozytów bankowych, to właśnie ten Budapeszt sprowokuje. Czyżby więc polska droga do Budapesztu rzeczywiście prowadziła przez Nikozję? Wspaniała wizja. Choć raczej dla tych patriotów, którzy nie mają oszczędności.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)