Dobiega końca okres wielkanocnych wędrówek lemingów. Wracają do wielkich miast z Parczewów, Włodaw i Sokółek. Co pozostawiają za sobą? Kilometry dziurawych po zimie dróg. Godziny stracone w korkach w miejscach, gdzie już lata temu powinna powstać obwodnica lub bezkolizyjne skrzyżowanie. Opowieści zasłyszane podczas obiadu w gronie rodziny – o coraz większej biedzie, o pracy za tysiąc pięćset złotych, o kolejnych znajomych, którzy wyjechali za granicę szukać szansy na normalne życie, o miejscowych sitwach i korupcji. Widok swoich rodzinnych miasteczek, brudnych i smutnych, gdzie fabryki dawno już zostały zastąpione przez lidle i biedronki. I blokowisk, na których się wychowali, kiedyś tętniących życiem i pełnych dzieci i młodzieży, a dziś zaludnionych głównie przez emerytów i rencistów.
Wracają lemingi do wielkich miast, do pracy w korporacji i mieszkań na kredyt, do TVN24 i programów Kuby Wojewódzkiego. Na kolejne święta znowu wyruszą w drogę tam i z powrotem. I znowu nie wyciągną absolutnie żadnych wniosków.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)