Jak wiadomo, PiS ostatnio coraz częściej prześciga PO w sondażach, co budzi wiele emocji wśród osób interesujących się polityką. Jedni się cieszą, inni są przerażeni, są wreszcie i tacy, którzy nie mogą wyjść ze zdumienia – jak to, Polacy nie chcą już najlepszej partii i najlepszego premiera? Specjalnie dla tych zdziwionych objaśnił sytuację Radek Sikorski. Zdaniem najlepszego ministra spraw zagranicznych od czasu Józefa Becka (nie mogłem sobie odmówić tej drobnej złośliwości), PiS zwyżkuje, bo Jarosław Kaczyński nie pokazuje się w mediach. Ale nie bójcie się, drogie lemingi, bo jak zapewnia Sikorski, gdy Kaczyński w końcu się pokaże i coś powie, Platformie od razu urośnie. Nie wiem, na ile diagnoza Sikorskiego jest słuszna, ale jeśli tak, to kto broni Platformie zastosować tę samą sztuczkę i na parę tygodni schować Tuska? Niech pojedzie na urlop albo zaszyje się na Kaszubach i pracuje nad strategią. No nie, tu mnie trochę poniosło, nikt przecież nie uwierzy, że premier samodzielnie obmyśla jaką strategię, ma przecież od tego sztab fachowców. Ale pomysł ze schowaniem Tuska mógłby chwycić. Chociaż z drugiej strony przydało by się schować też kilku innych czołowych polityków partii miłości. Nie chcę wymieniać nazwisk, ale mam kilku kandydatów. Nawet więcej niż kilku. Najlepiej od razu zarezerwować cały ośrodek wczasowy. A żeby było śmieszniej, Schetynę można zakwaterować z Nowakiem, a Gowina z Pomaską.
***
A jak spadek notowań PO tłumaczy Bogdan Zdrojewski? „Zawsze w takich wypadkach uważam, że trzeba się walić we własną pierś i nie szukać wyjaśnień zewnętrznych” – stwierdził w TVN24 minister kultury. To dziwne uczucie, słyszeć coś takiego od prominentnego polityka PO. Do tej pory zawsze słyszałem, że wszystkiemu winny jest Kaczyński.
***
Seria przestępczych podpaleń mieszkań należących do cudzoziemców, do jakich doszło w ostatnim czasie w Białymstoku, skłoniła Bartłomieja Sienkiewicza do niecodziennego oświadczenia. „Idziemy po was” – tymi słowami niedawno powołany minister spraw wewnętrznych zwrócił się za pośrednictwem mediów do skinheadów, którzy są podejrzewani o dopuszczenie się tych przestępstw. No cóż, w niektórych środowiskach ustawki są popularne, ale jak dotąd nie zdarzało się, by inicjatorem był urzędujący minister. A tak w ogóle to nie prościej wysłać smsa?
***
Jeśli chodzi o afery z udziałem polityków rządzącej koalicji, to mamy ostatnio klęskę urodzaju i żeby polityk zamieszany w jakieś wątpliwe sprawki przebił się i zdobył rozgłos, musi się postarać i wykazać oryginalnością, jak choćby minister Nowak z jego zegarkami i dezynwolturą, z jaką się z tych zegarków tłumaczył. Przebić się niełatwo, ale ludzie próbują. Na przykład wiceminister Jarmuziewicz, który przy okazji zadanych mu ostatnio kilku niewygodnych pytań oświadczył, że nie przyrósł do ministerialnego fotela. O, i to już jest coś, widać, że się facet stara wykazać czymś oryginalnym, bo większość ministrów, wiceministrów, sekretarzy stanu i innych wysokich urzędników sprawia wrażenie, jakby właśnie do swoich foteli przyrośli. A może po prostu fotel Jarmuziewicza jest wadliwy. Panie ministrze, niech się Pan śpieszy, może jeszcze jest na gwarancji.


Komentarze
Pokaż komentarze