Ledwo rozkręca nam się kryzys, a już tradycyjnie czujna Gazeta Wyborcza uruchamia akcję powszechnego odchudzania.
Jej przewrotny, niesamowicie śmieszny, błyskotliwy, rzutki, chybki i adekwatnie dwuznaczny tytuł „Polacy, odwagi!” pozwala przypuszczać, że kupując kolejne wydania tego fanzinu inteligencji wielkomiejskiej nie tylko wyszczuplimy portfele, ale również dowiemy się jak mądrze czerpać radość z niedoborów finansowych tracąc przy tym zbędną i jakże niemodną nad-wagę, czyli przysłowiowe kilogramy.
Otyłość jest przecież Bardzo Poważnym Problemem Społecznym i taki na przykład podwójny podbródek trudno zamaskować zarostem nawet trzydniowym. Oczywistą jest więc oczywistością, że akcja Wyborczej ma kolosalne znaczenie estetyczne, nie do przecenienia w czasach kryzysu.
Proszę samemu wykonać prosty eksperyment myślowy:
Czy będąc Egzekjutiw Hjuman Resorsys Menadrzerem osiedlowego supersamu zatrudnilibyście na stanowisku sprzedawca-magazynier-sprzątacz-ochroniarz osobnika z wyraźną nadwagą? Nawet jeżeli byłby głęboko inteligentnym i dynamicznym czytelnikiem GW?
No właśnie.
Przecież ktoś taki nie tylko musiałby szybko się męczyć eksponując na półkach wiktuały, ale też najprawdopodobniej prędzej czy później zacząłby podjadać podstawowe artykuły spożywcze typu kurczaki czy jabłka i tym samym musiałby powodować straty.
To charakteryzujące się niezdolnością do szerszego spojrzenia na problem i dostrzeżenia globalnych przyczyn spadku stopy życiowej schorzenie, wywoływać może dodatkowo niechęć do dbania o siebie.
Taki zmęczony ciągłą gonitwą za lukratywną posadą na umowę-zlecenie człowiek w pewnym momencie poddaje się, staje się apatyczny, senny, wręcz padnięty i wkurzony. Nie zauważa przy tym, że poruszając się mniej i jedząc i pijąc w nadmiarze tyje, sam nakręca spiralę - tworzy tak zwane błędne koło.
Stając się coraz grubszym uszczupla i tak coraz chudszy portfel, a tracąc równocześnie siłę do spalania zbędnych kalorii traci szansę dotarcia do większej ilości potencjalnych pracodawców, którzy zresztą i tak nie zatrudniliby kogoś tak grubego i zaniedbanego!
Prawda, że przerażające?
Teraz dopiero, mając już tę wiedzę, możemy w pełni docenić i zrozumieć znaczenie akcji Gazety Wyborczej.
Nie lękajcie się więc rodacy!
Nawet jeżeli obżeracie się kompulsywnie smalcem z Biedronki i pijecie hektolitry żółtej oranżady, odbeknijcie od siebie złe myśli!
Nie pozwólcie, by spekulanci i źli imperialiści zabili w was to, co macie najcenniejsze, wasze skromniutkie, ale gibkie kilogramy!
Pędząc więc rankiem po bułki i margarynę nie zapomnijcie też o "Wyborczej"!
Niosąc ją dumnie w dłoni, przystańcie na chwile, odrzucie precz taniego peta i zaczerpując w płuca rześkiego powietrza rozpocznijcie już wtedy poranną gimnastykę. Wykrzknijcie radośnie:
Dziękujemy Ci Gazeto, że jesteś, że dajesz nam tak cudowne rady!
Halo! Halo! Polacy!
Odwagi!



Komentarze
Pokaż komentarze (11)