19 obserwujących
202 notki
179k odsłon
  1499   0

Czy w Waszyngtronie był zamach stanu - polemika z blogerem @Jerzy George

Z Internetu
Z Internetu

Artykuły blogera @Jerzy George pilnie czytam. Jest wybitnym salonowym amerykanistą i każdy jego artykuł długo wisi na salonowej witrynie. 

Zazdroszczę mu popularności i kilka razy usiłowałem zapytać – jak to robi i czym czaruje salonową publiczność?

Komentować kolejnych wydań blogera nie mogę z prostej przyczyny – już po pierwszym komentarzu mnie zbanował...

Sądzę, że jest to główna przyczyna jego salonowego sukcesu – rzeczony bloger wyznacza nowe kierunki informacyjne na Salonie, zgodne z ogólnie zaakceptowaną „amerykańską racją stanu”, bez dopuszczania do głosu krytyków.

To wcale mnie nie dziwi, bom z niejednego pieca chleb jadł... Rzeczony bloger wyraża swoje poglądy a ja go krytykuje... Jego poglądy na salonie przebijają się, moje nie... To też mnie nie dziwi, bo coraz bardziej rozumiem stan zaczadzenia polskich umysłowości dzisiejszych czasów. ..jak zwykle udaję mądrego.

To mnie, po prostu - wkurza. A jak się wkurzę – jestem rozładowany emocjonalnie i zaczynam lepiej się czuć.

Nie sądzę, że bloger @Jerzy George moje artykuły czyta; nie znalazłem nigdy jego komentarza do swoich dywagacji... Być może stałem się dla niego wrogiem, bo uraziłem jego rozdęte "ego"...

Bloger @Jerzy George nie jest dla mnie przeciwnikiem. Tak, jak inny blogerzy którzy mnie zbanowali, schodzi z linii ciosu i chowa się za podwójną gardą.

Zadowolony z siebie pisze...Ja też piszę, ale z @Georgem nie mam szans.

Przede wszystkim George to George i nawet tłumaczenia imienia nie potrzebuje... George – to brzmi dumnie..

Pisząc to jestem wkurzony również dlatego, że mój wczorajszy artykuł o zdradzie i zdrajcach, którzy wpływali i wpływają na losy Polski nie doczekał się prezentacji na salonowej witrynie. Prawda, ponad 300 otwarć, ale tylko kilka zdawkowych komentarzy. na witrynę nie zasługuję

Dlaczego o tym nawijam i pojękuję w sposób ciągły?... Ano dlatego, że jestem ostatnim salonowym dinozaurem, długoletnim zawodowym dydaktykiem - nauczycielem i wychowawcą, któremu się zaczęło wydawać, że może jego pisarstwo, to jakaś misja.

Misja nauczania czegoś, to zadanie herkulesowe... Jeśli coś odpłynęło w siną dal i stało się zupełnie nieważne - nie istnieje. To „coś”, to poszerzanie wiedzy i longlife learning; przede wszystkim - czytanie książek.

Jest to "racja stanu" polskiego społeczeństwa, która nie wytrzymała zderzenia z rewolucyjnym parowozem wiedzy i rzeczywistości wirtualnej...

Łyk kawy i kontynuuję znęcanie się nad ostatnim artykułem  Autora, zwracając uwagę na „smaczki” określające poziom jego narracji... Według mojej oceny, of course.

„Atak na Kapitol USA. To był nieudany zamach stanu?”... Autor ma niejakie wątpliwości.

Tytuł artykułu jest poważny, ale jego treść nie bardzo. Autor stara się zachować pozory obiektywizmu, ale wyłazi jego anty-Trupizm i wpisanie się w „jedynie słuszną” interpretację wydarzeń.

Opieram się na cytatach Autora.

„Miałem wątpliwości, czy Donalda będzie można usunąć ze stanowiska i tym samym pozbawić prawa do ponownego ubiegania się o prezydenturę”...

Stała maniera - bloger @Jerzy George miał wątpliwości, ale nie zdążył ich przedstawić Nancy Pelosi .

„Mitch McConnell, lider senackiej większości, odrzuciwszy skrupuły zdecydował się doprowadzić impeachment do końca przed 20 stycznia. Każdy inny termin będzie znaczył, że Mitch wybrał lojalność i o losie Trumpa zadecyduje nowy Senat, a ściślej mówiąc Kamala Harris, nowa wiceprezydent.”

"Mitch MC Donnell odrzucił skrupuły i zdecydował się doprowadzić impeachment do końca, przed 20 stycznia"... Autor ma o procedurze impeachmentu wiedzę „z grubsza” i nie zdaje sobie sprawy, że jest to nierealne.

„Krzywa niepopularności pokonanego prezydenta po 6 stycznia strzeliła pionowo w górę (z 53,2% do 58,0%), krzywa popularności spadła w dół jak pięciokilowy odważnik (z 42,4% do 38,0%). Poza tym w międzyczasie powyłaziły takie sprawy, że McConnellowi nie pozostanie nic innego, jak pokazać rękę z kciukiem do dołu.”

jest to powielanie opinii lewackich i anty-Trumpowych mediów oraz wyników sondaży które same prowadziły... Rzecz jasna, również sugestia, że Trump odpowiada za przebieg wydarzeń.

Oglądałem wczoraj na youtubie jednogodzinny podcast słynnego dokumentalisty Michaela Moore’a nagrany 9 stycznia, czyli 3 dni po ataku na Kapitol. Moore dzieląc się ze swoją widownią informacjami, jakie udało mu się uzyskać od naocznych świadków, z początku był bardzo wyciszony, jakby zabraniając sobie wybuchów taniego oburzenia. Potem się trochę rozkręcił. Z jego relacji wyłania się ponury obraz.”... Można się uśmiać; słynny Michael Moore... Słynny z tendencyjnych filmów i artykułów w których nie tai własnych anty-amerykańskich przekonań.

Zaiste, YouTube jest dla Autora wyrocznią i z stamtąd czerpie wszystkie mądrości.

„Moore podkreśla, że motłoch wdarłszy się do budynku nie działał na ślepo. Wszystko wskazuje na to, że w dniach poprzedzających atak napastnicy przeprowadzili szczegółowy rekonesans. Znaleźli się przewodnicy, którzy doskonale wiedzieli, jak dotrzeć krętymi korytarzami, zmieniając klatki schodowe i piętra, do biur czołowych polityków. Wśród przewodników widziano członków straży Kapitolu i co najmniej jednego kongresmena.”

Lubię to! Skomentuj75 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka