25 obserwujących
239 notek
222k odsłony
  176   1

The longest day, polityka i praca organiczna – jubileuszowe breakingnews i skróty

Z Internetu
Z Internetu

Wnajsamprzód, swoim belferskim zwyczajem zaczynam od definicji, żeby wątpliwości nie było i wszystko w głowie (mojej) poukładało się...Przedstawiać się nie muszę, jestem blogerem (dość) znanym.

Definicje nie wymagają przekonywania że jest inaczej, przynajmniej niektóre nie wymagają... Przekonywanie zawsze nieprzekonanych mija się z celem zawsze... Kiedyś mówiło się, że „każdy ma swój rozum”, więc przynajmniej pogadać można było... W dzisiejszych czasach wystarczy smartfon.

To bardzo dobrze bo, tak naprawdę, definicje są niepotrzebne, bo wystarczą „informacje”; dokładnie rzecz ujmując – informacja... A tych, w mediach mnoga.

Na początku wyjaśnię, że o ten artykuł miałem przecherę z Zosia, która chciała żebym ten „najdłuższy dzień” potraktował godnie... Aliści, at the same time, w ogóle czasu nie mamy, do podróży się szykujemy, wydatków i rozrachunków też.

Zosia była zawsze bardzo wymagająca – równo rok temu na Salon mnie wepchnęła i rączek nie umyła... Ponieważ zawsze była moją Muzą, ale swoje cele miała – jako człowiek skołowany i chorowity (byłem cały zbudowany z ran na długo przed Stachurą), musiałem kombinować...

Wracając do definicji – często coś one wyjaśniają, w sposób zwięzły i przystępny... Często są parawanem, szczególnie jeśli to są sformułowania starych Autorytetów... Podkreślam z naciskiem słowo „starych”, bo liczy się tylko informacja... Najbardziej liczą się dopasowane osobniczo „breaking news”.

Bez marudzenia – „the longest day”… Nie chodzi o inwazję w Normandii w czerwcu 1944, jeno o najdłuższy dzień w roku... Na Florydzie tłumaczą, że dzisiaj mamy właśnie najdłuższy dzień w roku i najkrótszą noc i dlatego w nocy trzeba się spieszyć.. W nocy wszystkie koty są czarne. W dzień, przynajmniej na Florydzie – mojito i pinacolada... Ze „słomką” i lekką przesadą włącznie... W nocy można trochę stracić i wiele zyskać.

Polityka i polityczność – polityka, to taka żaba którą się połyka, a polityczność, to takie ułożenie sobie żaby w brzuchu, co by zbytnio w brzuchu nie uwierała...

Upolitycznionym każdy być musi, ale mało kto zdaje sobie z tego sprawę - tak samo, że tą żabę połknął.

Polityka - stary Arystoteles politykę rozumiał jako rodzaj sztukę rządzenia państwem, której celem jest „dobro wspólne”.

Współczesna definicja jest deczko inna - polityka to „uzgadnianie zachowań współzależnych społeczeństw o sprzecznych interesach”.

Inaczej , to – „sterowana działalność dążąca do przezwyciężania sprzeczności interesów i uzgadniania zachowań współzależnych grup społecznych, przy pomocy perswazji, manipulacji i przymusu; przy wykorzystaniu kontestacji, negocjacji i kompromisu”; wszystko – „dla kształtowaniu i ochrony ładu społecznego korzystnego dla wybranych grup, przy użyciu ich ekonomicznej pozycji i politycznych wpływów”... Tych grup – znaczy się.

Bogać tam – politykują wszyscy, od niemowląt poczynając... Dzieci, młodzież, starsi i najstarsi... Aby uzyskać przewagę; w ostateczności – aby przeżyć... Niektórzy wiedzą, że trzeba politykować - politycznie.

Politykowanie, to jakieś prawo natury chyba jest!?

Co do „pracy organicznej”... Polscy pozytywiści XIX wieku nazwali to tak – „działanie na rzecz rozwoju gospodarczego społeczeństwa.... Społeczeństwo przypomina żywy organizm; więc tak jak dla właściwego funkcjonowania organizmu - społeczeństwu potrzebne jest zdrowie wszystkich jego organów i równomierny rozwój wszystkich jego warstw i dziedzin życia."

Pozytywiści konsekwentnie apelowali do ludzi - „bogaćcie się!”; co ważniejsze - sformułowali liberalne hasło „rozumnego egoizmu”.

Zachęcali do pomnażania majątku osobistego, ale równolegle z tworzeniem miejsc pracy dla uboższych... Miała to być „praca organiczna” – od podstaw, a twórcami byli wyraziciele interesu przemysłowców, kupców, bankierów i właścicieli majątków ziemskich, gospodarujących w warunkach reguł kapitalistycznych.

Znamienne jest to, że „pozytywizm” powstał na zgliszczach ruchów społecznych i narodowościowych w całej Europie... W Polsce miał pomóc „przetrwać”. Ostateczny upadek powstania styczniowego przyjęty został przez społeczność polską jako konieczność pogrzebania na długie lata wszelkich dążeń narodowościowych... Patriotyzm jakby został, ale „inaczej”... większa część patriotycznej społeczności zwróciła się ku pracy organicznej rozwijając kult mamony i akcje moralno-patriotyczne, jakby dwuznacznie, albo wieloznacznie.

Teraz „pracę organiczną” nad społeczeństwem skutecznie udoskonalają high tech media i ich właściciele. Społeczeństwa do tej pracy się wdraża.

Internet, smartTV, media społecznościowe – wspaniałe narzędzia do pracy organicznej... Kropla drąży skalę...


Zamieszczam kilka breakingnews – to tylko ochłapy rewolucyjnej rzeczywistości – tu i tam, i wszędzie.

Kilka aktualnych tematów – bez tłumaczenia, dla zainteresowanych co w trawie piszczy.

Lubię to! Skomentuj4 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura