Rozważania Głupca
Wprawdzie myślenie nie boli, ale w Polsce bycie człowiekiem myślącym samodzielnie, to wyzwanie godne herosów.
19 obserwujących
330 notek
232k odsłony
169 odsłon

"Bombowe" matury i nastoletni zakapior.

Jest bombowo!/ Fot. Google I.A.S.
Jest bombowo!/ Fot. Google I.A.S.
Wykop Skomentuj3

Statystycznie Polak rodzi się jako dobry i roztropny człowiek.
Niestety, potem musi pobierać lekcje w polskiej szkole.


       Swego czasu, kiedy już okrzepła nieco ostro „porąbana” reforma szkolnictwa, reaktywująca archaiczny model pamiętającego kontrreformacje trójszczeblowego szkolnictwa powszechnego, (szkoła elementarna, gimnazjum, szkoła przysposobienia zawodowego), przeprowadzono wśród opuszczających mury gimnazjum ankietę, pytając małolatów  dokładnie:
„Jaką użyteczną w dorosłym życiu wiedzę wyniósł uczeń z gimnazjum”?
Wyniki okazały się wręcz przerażające, do tego stopnia, że postanowiono je ...ocenzurować!
Owoż blisko 80% respondentów uznało, że JEDYNĄ wiedzę praktyczną jaką wynieśli z lat nauki w  gimnazjach były arkany:
-ostrego imprezowania z użyciem alkoholu i środków odurzających, w tym dopalaczy i „twardych prochów”;
- uprawiania seksu, w tym seksu grupowego;
- używania przemocy jako środka zaspakajania swoich zachcianek.

Aby dopełnić skali problemu, 95% respondentów nie tylko uczęszczało na lekcje Religii, ale uważało się za dobrych chrześcijan, regularnie praktykujących nakazane Katechizmem praktyki religijne.
Dziś trzeba dopisać kolejne umiejętności jakich można nauczyć się w obecnym polskim systemie szkolnictwa:
-paraliżowanie egzaminów,
-praktykowanie nożownictwa wobec nielubianych uczniów.

        Zatem ewidentnie, cytując klasykę: „Houston, mamy problem”!
Polskie państwowe szkoły nie tylko nie uczą młodzieży potrzebnych w życiu wiedzy i umiejętności, ale do tego wpajają młodzieży patologiczne wzorce zachowań, w których dominuje kult pieniądza, przemocy i hedonizmu.
Największym problemem jawiły się właśnie likwidowane gimnazja, gdzie kadra pedagogiczna po prostu utraciła wpływ na proces kształtowania postawy społecznej powierzonej jej pieczy młodzieży.
A szkody społeczne jaki ten system zrobił w psychice młodych ludzi będą likwidowane przez nawet kilka pokoleń!

Bo przecież wychowana w patologicznym systemie młodzież już doczekała się własnych pociech w wieku szkolnym, którym, nawet niechcący, przekazała wadliwe wzorce zachowań, wyniesione z własnych lat szkolnych spędzonych w gimnazjach
O pilnej konieczności powrotu do dawnego systemu szkolnictwa powszechnego zaczęto postulować wkrótce po tym, jak wielkim niewypałem pedagogicznym okazały się nie tylko same gimnazja, ale przede wszystkim wdrożone schematy oceniania postępów w nauce, a zwłaszcza rekrutacje młodzieży do liceów, kiedy to rzetelnie oceniani uczniowie w wartościowych gimnazjach, koncertowo odpadali w rekrutacji przeprowadzanej wedle zasad „konkurach piękności”, z absolwentami z tych gimnazjów, w których nauczyciele bezkrytycznie zawyżali cenzurki swoim pupilkom.
Czemu zatem tak ostro są bronione tak mocno skompromitowane gimnazja?
Cóż jak mawia znane powiedzenie:
„Jak nie wiadomo o co chodzi, zwykle chodzi o pieniądze i synekury”.
W realiach chodził o to, że utworzenie gimnazjów stworzyło automatycznie dużą ilość, dobrze opłacanych etatów w Wydziałach Oświaty i Kuratoriach, gdzie masowo flancowano  tych nauczycieli, którym wprawdzie w praktyce dydaktyka nie szła zadowalająco, ale rekompensowali te niedostatki agresywnym „lobbingiem” ze strony kleru. Więc likwidacja gimnazjów oznacza w praktyce likwidację znaczącej ilości tychże synekur i o to ten wrzask.
        Tyle z tytułu zagajenia, pora zmierzyć się z meritum problemu, jakim latoś okazał się 
masowy wysyp fałszywych alarmów bombowych, skutecznie dezorganizujących tegoroczne Matury.
Nie miejmy złudzeń, to nie jest ofensywa bojowników ISIS, ani komórek Al-Kaidy,
ale desperacka próba odwleczenia egzaminacyjnej egzekucji przez grono lekkoduchów, którzy nagle obudzili się w przededniu egzaminów z pustostanem  wymaganej na tym egzaminie wiedzy.
Kalkulacja takiego działania jest prosta i równie banalna, co debilna.
Przy najlepszym scenariuszu, egzamin zostanie odwołany i przeniesiony na późniejszy termin.
To zaś pozwoli cwaniakowi uporać się z egzaminami wybranych dziedzin przez siebie i tym samym zdobyć przewagę nad surowymi egzaminatorami, którzy staną przed zagwozdką: przymknąć oko na  niedostatki, czy nie. (Jakby kto pytał, system kodowania arkuszy, z powodów stricte logistycznych, jest banalny do złamania dla chcącego).
W najgorszym przypadku, tok egzaminu zostanie zaburzony,
co również otwiera pole do negocjacji w przypadku negatywnego jego wyniku.
       Pozostaje problem wykrycia sprawców zadymy i potem ich przykładnego ukarania.
Wbrew pozorom, nie jest to takie proste, jeśli jajcarzem okaże się osoba sprawnie poruszająca się i informatycznej chmurze. Aby skutecznie wzniecić alarm, wystarczy dostęp do smartfona, które to urządzenie ma dziś praktycznie każdy, od oseska po starzyka nad grobem.
Oczywiście TYLKO KRETYN będzie wysyłał alarm z przypisanego mu urządzenia!

Najlepiej uczynić to ze zhakowanego sprzętu nieświadomej osoby, oczywiście przy użyciu sprzętu wycofanego z jakiejś korporacji, czy urzędu. W zasadzie wystarczy wejść w posiadanie sprawnej samej płyty głównej i zastawić pułapkę w strefie otwartego Wi-Fi na gapcia, który ma włączony w smartfonie, tablecie lub laptopie ten tor transmisji danych. Tropiącym winowajcę „psom” trop urwie się na nieświadomym posiadaczu zhakowanego sprzętu,
któremu również niewiele grozi, bo śledczy szybko ustalić powinni, że źródłem alarmu był złośliwy trojan, do tego pochodzący z urządzenia które zostało formalnie  zezłomowane.
Oczywiście tak wykorzystana płyta główna, po dokonaniu ataku,  powinna zostać jak najszybciej zniszczona.
       Jakby tego było mało, media doniosły o o wiele większej tragedii, jakim był brutalny akt nożownictwa, w efekcie którego jeden nastolatek zadźgał przyniesionym do szkoły nożem innego.
Jakby nie dywagować, mamy tu do czynienia nie z przypadkowym zranieniem, ale już ewidentnie z aktem bandyckim, bo morderca zadał swojej ofierze, bodajże sześć ciosów, a do tego był w morderczym szle tak zapamiętałym, że ostatnim ugodził ociekającą ofiarę w plecy,  na oczach oniemiałych uczniów, przebywających w klasie do której wbiegł mordowany uczeń.
Jak zawsze w tego typu zdarzeniach, dowiedzieliśmy się iż sprawca „wcześniej sprawiał problemy wychowawcze”, wypada więc zadać pytanie:
Czy w Polsce ZAWSZE NAJPIERW musi dojść do tragedii, aby: urzędnicy, policja, prokuratura i sądy zostały wyrwane błogostanu opieszałości i dekownictwa?
        O realnej możliwości zakłócenia fałszywymi alarmami bombowymi tegorocznych matur wiedziano wiedziano już 2 maja, a tę informację polscy policmajstry pozyskały z monitoringu internetowego podziemia.
Wystarczyło więc od początku matur wdrożyć to, co zrobiono dopiero po drugim dniu, czyli najpierw sprawdzić budynki, potem je zamknąć dla osób postronnych  i otoczyć je dozorem.
Wiadomym więc było, że każdy alarm byłby praktycznie na bank fałszywym.
O tym, że pomiędzy morderca,a jego ofiara trwa ostry i narastający konflikt
RÓWNIEŻ WIEDZIANO, podobnie jak o tym, że sprawca ma potencjale zadatki na bandora, a do tego często jest pod wpływem psychotropów.

Zatem każdy rozumny pedagog wiedziałby, że ma do czynienia „z tykającą bombą” i MUSI dojść do gwałtownej konfrontacji pomiędzy zwaśnionymi nastolatkami, niewiadomą pozostawał jedynie czas, miejsce i scenariusz starcia.
Więc aby uniknąć tragedii należało wdrożyć stanowcze działania prewencyjne, pisząc wprost, należało już dużo wcześniej umieścić młodocianego, jeszcze kandydata, na bandytę, w ośrodku penitencjarnym, lub w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym.
        Szanowni Czytelnicy, wiarygodne i przeprowadzone w wielu ośrodkach niezależnie, badania ewidentnie wykazały, że
teoria o ograniczonym rozumieniu złych uczynków przez dzieci, jest równie nietrafna, co przynoszącą ogromne szkody w psychice niektórych jednostek!
Nawet osesek świadomie dopuszcza się niestosownego zachowania, o ile tylko takim zachowaniem osiągnie spodziewana korzyść!
Co gorsza, im dziecko młodsze, tym ma mniej skrupułów przed takim postępowaniem,

a jedyne co go powstrzymuje, to obawa przed szybkim skarceniem, zanim nie zapomni powodu kary.
Niestety, najbardziej dziecko deprawuje bezkarność, albo odwlekanie sankcji!
A dokładnie takie, patogenne modele wychowawcze wręcz narzucane są opiekunom przez wiążące Dyrektywy i to pod rygorem, w najlepszym wypadku, niekompetentnej kurateli sądowej, w najgorszym, pozbawieniem praw rodzicielskich.
Tak więc nie dziwmy się, że co rusz dochodzi do aktów terroru lub wręcz bandyctwa wśród dorastającej młodzieży, a plagą wyłudzeń metodami, napiszmy, „na wnuczka” kierują studenci, socjologii, psychologii  lub politologii, ewentualnie marketingu, bez skrupułów wykorzystujący poznane w toku studiów metody tumanienia naiwnych osób.
Niech nikogo też nie dziwi sytuacja, w której zdeprawowany uczeń wniósł do szkoły „kosę”, a zblazowana dziatwa na przerwach, bez krępacji rozprowadza różne zakazane prawem specyfiki, w zależności od zasobów rodziców, od tanich dopalaczy, po droga „trawkę”, czy amfę.
Samorządów NIE STAĆ na ustanowienie w placówkach szkolnych dozoru policyjnego, a TYLKO policmajstry lub miejskie draby mają uprawnienia do rewidowania tego, co do szkoły wnosi dziatwa
        Cóż, w imię iluzji demokracji Polacy pozwolili sobie narzucić patologiczny system oświaty, który zamiast formować świadomych obywateli, jedynie masowo deprawuje młodzież, wpajający jej głównie wyrachowanie, zakłamanie, obłudę i poczucie bezkarności, tym większej im jest się bogatszym.
Dziś w Polsce nie istnieje praktycznie żaden mechanizm dyscyplinujący krnąbrne jednostki na etapie formowania psychiki, a rezygnacja z powszechnego poboru „w kamasze” pozbawiło Polskę systemu „prostującego” aspołeczne jednostki,
więc problemy i to poważne generowane przez zdeprawowana i rozwydrzona młodzież będą się kumulować i żadne zwiększenie lekcji Religii, czy ilości pielgrzymek, albo czasu rekolekcji tego stanu nie naprawi.
Po prostu warto przywrócić sprawdzone od pokoleń wzorce wychowawcze i tyle, niestety, AŻ TYLE!

Co do okazania było. Amen.
Zorro.

Wykop Skomentuj3
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale