Na ogół nie doceniamy tego, jak bardzo zbliżył się do nas świat. Dziś rano /23.08.2009 godz. 8:00/ włączyłam telewizor i w ciągu półtorej godziny odwiedziłam kolejno: Wyspy Galapagos / Animal Planet/, Belize /dawny Honduras Brytyjski - TV4/, Alpy na granicy francusko - szwajcarskiej /TVPuls/ oraz Angkor Wat w Kambodży /TVP Info/. Jeśli komuś nie wystarcza telewizja to może skorzystać z Internetu i tam na portalach podróżniczych, a także na You Tube obejrzeć sobie zdjęcia i filmy wideo dosłownie ze wszystkich zakątków kuli ziemskiej.
W tej sytuacji zdumiewa popularnośc pokazów slajdów i filmów z podróży, połączonych z prelekcjami podrózników opowiadających o swoich przygodach. Imprezy takie urządzane są przez rózne kluby, domy kultury, a nawet kościoły. W minionym roku /szkolnym/ w Warszawie codziennie odbywał się jakiś pokaz, a w niektóre dni aż kilka z nich. Sama byłam na kilkudziesięciu i zobaczyłam w ten sposób ponad 50 krajów, w tym tak mało znane miejsca, jak Góry Czerskiego na Syberii, czy wyspa Sokotra w Jemenie, wzglednie Bhutan w Himalajach. Muszę stwierdzić, że na każdym z tych pokazów były tłumy ludzi w każdym wieku od studentów do emerytów. Prelegentami byli najczęściej zwykli ludzie, nie żadne sławy / n.p. studenci /.
Co powoduje ten gwałtowny rozwój tych, wydawałoby się archaicznych, imprez ? Sądzę, ze jest to głód autentyzmu. Obecność podróżnika, który komentuje to, co jest na zdjęciach i filmach, oraz opisuje okoliczności ich powstania daje widzom złudzenie, że sami uczestniczą w podróży. Poza tym zyskują oni pewność, że to co oglądają zdarzyło się naprawdę, a nie jest tylko trikiem rodem z photoshopu.
stara, tłusta, goła i wesoła (http://naszeblogi.pl/blog/196) (http://niepoprawni.pl/blog/6206)
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Rozmaitości