95 obserwujących
3505 notek
1991k odsłon
  229   0

Ormianie płacą za wojnę Putina

  W piątek, 26.08.2011, prezydent Azerbejdżanu, Ilham Alijew oświadczył, że:

  "wojska Azerbejdżanu wkroczyły do strategicznego miasta Lachin, aby zastąpić stacjonujące tam wojska rosyjskie. - My, Azerowie, wróciliśmy do Lachin. Armia Azerbejdżanu stacjonuje teraz w mieście Lachin. Wsie Zabukh i Sus zostały opanowane - napisał na Twitterze. Na materiałach opublikowanych przez Ministerstwo Obrony widać pojazdy armii azerbejdżańskiej

wjeżdżające do miasta i flagę narodową, która powiewa nad głównym budynkiem. Lachin leży w wąskim pasie w górzystym regionie, który jest jedyną opcją tranzytową między Armenią a Stepanakertem, stolicą separatystycznego terytorium Górskiego Karabachu. Górski Karabach, który leży w Azerbejdżanie, był pod kontrolą etnicznych sił ormiańskich wspieranych przez Armenię od zakończenia wojny w 1994 roku. Konflikt pozostawił nie tylko Górski Karabach, ale także duże połacie okolicznych ziem w rękach Ormian. W walkach, które rozpoczęły się 27 września 2020 roku, wojska Azerbejdżanu rozgromiły siły ormiańskie i zaklinowały się [weszły?] w głąb Górnego Karabachu. Zmusiło to Armenię do zaakceptowania zawartego 10 listopada 2020 r. przez Rosję porozumienia pokojowego, w ramach którego do Azerbejdżanu wróciła znaczna część separatystycznego regionu. Zobowiązało również Armenię do przekazania wszystkich posiadanych przez nią terenów poza Górskim Karabachem. Rosja rozmieściła prawie 2000 żołnierzy w celu monitorowania układu pokojowego i pomocy w powrocie uchodźców. {TUTAJ(link is external)}.

  Teraz jednak Putin wycofuje wojska z Kaukazu i Zakaukazia, by załatać dziury we froncie ukraińskim. Właśnie skorzystali z tego Azerowie, odcinając praktycznie Górski Karabach od Armenii. Ormianie ponoszą wiec koszty wojny rozpętanej przez Putina. Rosja nie jest już w stanie nadzorować porozumienie pokojowego. Problemem Putina jest brak żołnierzy. Boi się on ogłosić powszechną mobilizację, gdyż obawia się gniewu etnicznych Rosjan. Próbuje więc werbować ochotników z mniejszości narodowych. Mówiono nawet o 100 tysiącach północnych Koreańczyków, którzy mieli jakoby wesprzeć rosyjską armie. Jak czytamy {TUTAJ(link is external)}:

  "W czerwcu w regionach Rosji rozpoczęto formowanie "ochotniczych batalionów narodowych". Sytuacja zmusiła dowództwo do tworzenia jednostek wedle klucza etnicznego, choć unikano tego zarówno w czasach sowieckich, jak i później, w rosyjskiej armii po 1991 r. (...) Lokalne jednostki przyjmują rozmaite własne nazwy, mają własne insygnia i flagi. W Kraju Primorskim powstaje batalion „Tygrys”, w Karelii „Ładoga”, a Baszkirzy wystawiają batalion im. Szajmuratowa (generała z czasów sowieckich). W Niżnym Nowogrodzie ochotniczy batalion czołgów został nazwany imieniem Kuźmy Minina, kupca z XVII w., który wraz z kniaziem Pożarskim stał na czele pospolitego ruszenia, które odbiło z rąk Polaków Moskwę. Żołnierze w takich jednostkach dostają maksymalnie 300 tys. rubli (ok. 5 tys. euro) podstawowego uposażenia plus różne dodatki. Republika Mari El w Rosji wysłała już dwa bataliony ochotników na szkolenie i formuje trzeci w celu wysłania go na Ukrainę. (...) Rosyjscy Kozacy walczą z Ukrainą niemal od początku obecnej kampanii – nie brakuje doniesień to potwierdzających. Choćby 13 lipca ogłoszono, że w związku z zakończeniem kontraktów ze strefy działań bojowych wrócili do kraju Kozacy z ochotniczych oddziałów „Kubań” i „Jermak”. Wiadomo, że walczyli w obwodach donieckim i charkowskim. Na początku lipca na terenach tzw. Donieckiej Republiki Ludowej zginęła nawet cała grupa kozackich dowódców, m.in. lider młodzieżówki Kozaków dońskich z Astrachania Gieorgij Szerstiukow, jego zastępca Aleksandr Matwiejew oraz lider Kozaków w Rosyjskim Związku Weteranów z Afganistanu, Aleksandr Chowryko.".

  Takie "bataliony narodowe" mogą się jednak przyczynić do rozpadu Federacji Rosyjskiej.

Lubię to! Skomentuj2 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka