elig elig
81
BLOG

O dyskusjach na tematy historyczne

elig elig Historia Obserwuj temat Obserwuj notkę 58

  Niedawno napisałam dwie notki zahaczajace o tematy historyczne.  Pierwsza z nich omawiała liczne dyskusje w Salonie24, dotyczące sprawy tablicy upamiętniajacej zatopienie niemieckiego okrętu "Wilhelm Gustloff" /TUTAJ/, a druga traktowała o Katyniu i elitach /TUTAJ/.  Uświadomiłam sobie przy tej okazji, iż dyskusje na tematy historyczne, zwłaszcza te toczone przez prawicowych publicystów, mają parę specyficznych cech.

  Jedną z nich jest nie zwracanie uwagi na upływ czasu.  Omawia się wszelkie wydarzenia z przeszłości tak, jakby zdarzyły sie one wczoraj, podczas, gdy dzieli nas od nich 50-70 lat.  Efektem tego jest na przykład zarzucanie Niemcom, że nie chcą już bić się w piersi z powodu zbrodni hitlerowskich.  Tymczasem osoby, które w roku 1945 miały 15 lat, dziś mają już 80.  Ponieważ przestępstw tych nie popełniały dzieci, to nikt młodszy nie może być za nie odpowiedzialny.  Niektórzy mogą się wstydzić za to, co robili ich rodzice i dziadkowie, ale to już nie jest to samo.  Podobna sytuacja jest ze zbrodniami sowieckimi.  Tu sytuację komplikuje fakt, iż Rosjanie nie chcą się do nich przyznać, co skutecznie uniemożliwia pojednanie.  Tak samo jest też z Ukraińcami.

  Dlaczego właściwie pomija się czynnik czasu?  Wynika to z tego, że szczere dyskusje na temat przeszłości stały się możliwe dopiero od kilku lat.  Za PRL najnowsza historia była całkowicie zafałszowana, a potem panowała narzucana zwłaszcza przez "michnikowszczyznę" zmowa milczenia na temat komunizmu.  Zmowa ta w pewnym stopniu trwa do dzisiaj, jak świadczą o tym histeryczne reakcje na pokazanie w TVP filmu o Jaruzelskim, czy na książkę Zyzaka o Wałęsie.  Zniechęcano zresztą w ogóle do zajmowania się przeszłością, głosząc hasło "grubej kreski" lub "wybierzmy przyszłość".  W rezultacie, dyskusje na temat historii zostały jakby zamrożone i obecnie odbywają się spory, który powinny były się toczyć w latach 50-tych, 60-tych, względnie 90-tych.  Stąd właśnie wziął się ten brak dystansu.

  Inną cechą jest mechaniczne przenoszenie dawnych doświadczeń na czasy obecne.  Na przykład porozumienie Niemiec i Rosji w sprawie gazociagu północnego traktuje się jak nowy pakt Ribbentrop - Mołotow i szerzy sie okropną panikę.  To prawda, że ta budowa nie jest dla nas korzystna, ale jednak Putin nie jest Stalinem, a pani kanclerz Merkel w niczym nie przypomina Hitlera.  Rosja jest dużo słabsza niz dawny ZSRR, a Niemcy nie myślą o nowym "drang nach osten", bo ich wschodnie prowincje wręcz się wyludniają.  Ciągłe przypominanie dawnych nieszczęść i przekonywanie nas, że one wciąż nam nieustannie zagrażają pogłębia tylko nasz strach przed przyszłością, który jest bardzo złym doradcą.  Pisałam o tym w moich notkach /TUTAJ/ oraz /TUTAJ/ /ten ostatni wpis zainspirowany został przez ważny tekst Trammera /TUTAJ//.  Przeszłość nie powinna być ani straszakiem, ani pałką na przeciwników.

 

elig
O mnie elig

stara, tłusta, goła i wesoła (http://naszeblogi.pl/blog/196) (http://niepoprawni.pl/blog/6206)

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (58)

Inne tematy w dziale Kultura