Bilans energetyczny kraju w bliskiej perspektywie wyraźnie się nie domyka. W końcu stycznia rząd klepnął program energetyki jądrowej /PEJ/ co jednak na tej atomowej niwie niczego nie zmienia, stanowi raczej pewien test wyborczy. Ustawa OZE wciąż się odmraża i zamraża a nowy system aukcyjny zapewne wprowadzi do zielonej ekonomii niezły bałagan. Koalicjant PSL pod wpływem spadających słupków preferencji wyborczych zaczyna wykonywać dziwne wolty , tonący nawet kosmosu się chyta.
Jan Bury forsuje w sejmie projekt powołania Polskiej Agencji Kosmicznej – „czas najwyższy byśmy widzieli kosmos jako dziedzinę polskiej gospodarki” .Sam premier Piechociński kieruje projektem „ Krajowy plan rozwoju sektora kosmicznego”.
Według awangardy PSL „ Polska potrzebuje własnego satelity wojskowego który mógłby służyć także do obserwacji zmian klimatu” . Pięknie , Polska powinna dołączyć do kosmicznych potentatów , po deindustrializacji kraju zagospodarujmy chociaż kosmos. Z tym satelitą to trzeba się pospieszyć bo taki Kim Dżon Un wystrzeli co przed nami. Z kosmosu można by obserwować nie tylko klimat ale też ruchy obcych wojsk , fale emigracji do Albionu czy chociażby własne latyfundia. Pięknie byłoby przez satelitę z sejmowego fotela sterować GPS-em np. pracą ciągników w polu.
No ale z kosmosu zejdźmy na ziemię, mamy przecież budować elektrownie jądrową . I tu niespodzianka PSL nie widzi takiej potrzeby a mruga oczkiem do entuzjastów OZE. Potrzeby energetyczne kraju mają rosnąć , budować coś trzeba.
Energetyka jądrowa to technologie z najwyższej półki , teoretycznie to energia super-skoncentrowana , niezwykle efektywna a według prof. Turskiego 10 x bezpieczniejsza np. od fotowoltaiki. Inwestycja wymaga jednak znacznych nakładów, akceptacji społecznej no i wykształconej kierunkowo najwyższej klasy kadry. A jak to wygląda obecnie. Wydział Fizyki i Techniki Jądrowej powstał na AGH w Krakowie w r. 1991. Wskutek spadającego zainteresowania kierunkiem chyba w związku z brakiem popytu na ten rodzaj wiedzy , w r.2004 zmienił nazwę na Wydział Fizyki i Informatyki Stosowanej a program Fizyki Jądrowej zachowano na poziomie katedry. Instytuty Fizyki Jądrowej PAN / Kraków, Wwa,Otwock/ prowadzą badania podstawowe, analizy laboratoryjne ale przyznam brak mi wiedzy na ile ich działalność mogła by być przydatna i zaangażowana w program inwestycyjny i eksploatacyjny powstających elektrownii. No tak , granty pracują a pracownicy Instytutu w Krakowie miło spędzają czas organizują szeroką działalność popularyzatorską, festiwale , jubileusze a nawet spektakle kabaretowo- teatralne / mam nadzieje , że kabaret nie dotyczy budowy elektrowni atomowych/.
Sympatyczny prof. Konrad Świrski zajmujący się tematyką energetyki jądrowej /politechnika Wwa/ pisze /30.01/ mocno sceptycznie i ironicznie o ostatnich inicjatywach PPEJ / Polski Program Energetyki Jądrowej/ - w tle postawa rządzącego koalicjanta PSL/.
Według aktywistów Greenpeace 85% społeczeństwa popiera OZE i jest przeciwne budowie elektrowni atomowych. I PSL zrozumiał społeczeństwo , też tak chce. Gdy słupki sondażowe spadają , a oligarchie zaczynają trzeszczeć trzeba popłynąć z nurtem kosmiczno-zielonej rewolucji , może to będzie tratwa? Czy PSL to partia agrarna czy kosmici?
Współudział PSL w rządzeniu pozwolił tej partii na stworzenie zielonej pajęczyny spowijającej zasoby państwa. Spółka Elewart , Elektrownia Kozienice a szczególnie ARiMR to powiązania rodzinno –towarzyskie wielu osób które się wzajemnie zatrudniają , przyznają sobie nagrody organizują imprezy , korzystają z budżetówki ile dusza zapragnie. Na co PSL zabawa z OZE? Pewnie po zakończeniu restrukturyzacji rolnictwa należy łapać nowe cele ,przenieść się w restrukturyzację i modernizację energetyki – w krainę OZE , zgodnie z unijną zieloną ideologią której będą towarzyszyć granty i dotacje a dodatkowo zabełtać w głowach taktyką eksploracji kosmosu.
Inna podupadająca frakcja /TR/ Gendermena Palikota –zagorzałego euro –fila gromadzi swe celebryckie gadżety do inwazji na euro- parlament. Janusz dobrze czyta świetlaną europejską mapę drogową bez atomu, węgla , łupków i zmian klimatycznych. GP twierdzi że” atom w Polsce nie ma społecznej akceptacji. Gdy Niemcy likwidują siłownie jądrowe , potrzeba wycofania się Polski z programu jądrowego jest bezdyskusyjna , gdyż nie możemy być technologicznym ogonem Europy.”GP nie zdążył jeszcze zająć się OZE , ale nic straconego. Energetyczne wizje zielonej Europy oparte na demagogii i ideologii klimatycznej można zapewne wesprzeć krajowymi referendami odnośnie atomu ale także w aspekcie energetyki węglowej i OZE warto zapytać społeczeństwa tak spontanicznie miłującego zieloną energię, czy woli mieć prąd po 200zł/MWh/węgiel/ czy po 400zł/MWh/OZE/.
Energetyka jądrowa nie ma w Polsce dobrego klimatu. Kto np. posprząta tysiące ton konstrukcji betonowych po pierwszym inwestycyjnym podejściu do atomu w Żarnowcu /tego chyba obce koncerny nie zrobią , może kontrolowana mała eksplozja jądrowa ,ale żarty na bok/. Zhomogenizowana indolencją klasa rządząca ma problemy z fazą projektowo –biurokratyczną przedsięwzięcia. Mister Grad ,po eksperymencie katarskim awansował na super-menadżera od atomu . Mister Grad niezwykle efektywnie ssący budżet ma już chyba dość , ostatnio abdykował. Mimo całego zamieszania ,olbrzymich kosztów , atomowej trwogi , ten nieszczęśliwy kraj zasługuje na coś więcej jak spalanie gałęzi i niedojrzałego węgla / brunatnego/ . Zwolennicy powiedzą –atom to pragmatyzm. Też bym tak powiedział .
Zdaje sobie sprawę , że adwokaci OZE , entuzjaści jazdy na gapę, bez emisji i zagrożeń natychmiast włączą swoje wuwuzele a kosmiczna agencja PSL-u i GP ze swoim TR-em z miłością pochylą się nad energetycznymi preferencjami społeczeństwa/według mapy drogowej Greenpeace/.



Komentarze
Pokaż komentarze