Energetyka prosumencka to idea czy ideologia transferowana do Polski z nurtem europejskiej polityki klimatycznej. Propagowana od dwu lat np. przez J. Buzka a ostatnio przez PSL a szczególnie W. Pawlaka.(Jak twierdzą energiia przy domu to tańsze i lepsze życie , to ogromna szansa dla zwykłych ludzi). Prosument to dwa w jednym -producent i konsument równocześnie. Energetyka prosumencka , rozproszona czy przydomowa ma mieć zielone światło i stanowić silne wsparcie energetyki konwencjonalnej. Docelowo tym sposobem ma się wytwarzać 10% energii / brak tutaj doprecyzowania czy energii ogółem czy OZE/. Wyliczono nawet efekty ekologiczne z mikroinstalacji dadzą ograniczenie emisji CO2 o 165000Mg i produkcje energii z odnawialnych źródeł 360 000MWh. Taka lokalna produkcja energii zmniejsza koszty przesyłu ale wymaga inteligentnych liczników i sieci pracujących w dwie strony .
Teoretycznie wygląda to nieźle , więc należałoby zabierać się za inwestycje / może nawet ratować klimat , zmniejszać emisje , działać proekologicznie/ ale otoczka prawno –ekonomiczna szybko weryfikuje ten niezdrowy entuzjazm. Po pierwsze – kto za to zapłaci?
Według Min. Gospodarki 80 a może nawet 100% kosztów przyłączenia instalacji do sieci ma być rekompensowane. O.K. Ale czar instalacji przydomowej pryska w momencie rozliczeń za prąd a mianowicie prosument kupuje prąd po 60-80gr/KWh a sprzedaje nadwyżki w cenach hurtowych tj. ok. 20gr/KWh. Według G.Wiśniewskiego/Prezes Inst. Energii Odnawialnej/ obecne niekorzystnne otoczenie prawno-ekonomiczne energetyki prosumenckiej daje szanse zaistnienia jedynie bogatym hobbystom. Jak donosi Rzeczpospolita mamy już 28 pierwszych prosumentów. Jest pięknie. Zasobni entuzjaści własnego prądu zamiast budować jachty i dacze przestawią się na wiatraki i panele.
To niedobre lokalne tło dla zaistnienia energetyki prosumenckiej można rozszerzyć na sferę socjalną. Jak widać w mediach głównego nurtu Polacy mają tańczyć , śpiewać i kopać piłkę. Likwidacja szkół zawodowych, wyłączenie matematyki z matury, preferencje dla biurokratycznych kierunków studiów typu marketing i zarządzanie i niechęć do kierunków technicznych to model planowej indoktrynacji umysłowej i kretynizmu technicznego. Masowy wyjazd młodych , wykwalifikowanych technicznie na roboty do Reichu i Albionu to szczególne osłabienie Polski lokalnej.
Rozkwitające kadry krajowej biurokracji potrafią niejeden kij w szprychy włożyć a energetyczni monopoliści zapewne spojrzą na prosumenckie inwestycje na zasadzie porzekadła „ nie miała baba kłopotu, kupiła sobie prosie”.
Energetyka prosumecka jak to ugryźć , rozruszać , zdynamizować?
Proponuję skojarzyć nowe trendy w wytwarzaniu lokalnej energii przydomowej z tradycją pędzenia bimbru. /mamy tutaj przeróżne surowce do przetworzenia- buraki , ziemniaki ,cukier , biomasę itd./ Domowy spirytus , bioetanol to niewątpliwie OZE , to czysta energia bez udziału paliw kopalnych. W skali makro bioetanol to specjalność korporacji amerykańskich i brazylijskich przerabiających kukurydzę i trzcinę cukrową ale ostatnio skromniej dotowanych i preferowanych ze względu na niezdrową konkurencję z produkcją żywności. Oczywiście mamy też swoje gorzelnie ale chodzi tutaj o mikroskalę , instalacje przydomowe / mogą być też przyleśne/, certyfikowane , dotowane , wspierane przez państwo.
Kosiniak Kamysz otwierając Kongres Energii Odnawialnej w Krakowie / 03.03/ usilnie szukał polskiej marki OZE. Wiatraki , panele wszystko import. Więc co to ma być? No chyba nie koza w kieracie. Panie ministrze właśnie bimber mógłby być tą marką. Mamy bogate tradycje nasilające się zwłaszcza w warunkach niepokojów wojennych a imperium się właśnie przebudziło.
PSL z Pawlakiem w roli głównej ale też TR /Palikot ,Rozenek/ stawiają na OZE. Palikot wręcz twierdzi , że odejście od paliw kopalnych zagwarantuje energetyczną niezależność Polski i Europy. Tyko po co Niemcom ta paskudna rura –Nord Stream , Włochom South Stream?
Palikot ze swoją wizją i gorzelnianą praktyką mógłby zostać ojcem chrzestnym bimbrowni przydomowych.

Prosument to producent i konsument. Mikroinstalacje do produkcji bioetanolu mogłaby spełniać tutaj szerszą środowiskowo-integracyjną rolę . Znakomita część destylatu idzie na produkcję prądu w generatorach a nadwyżki na „ życie kulturalne”. Tak jak omawialiśmy niedawno płeć kulturową , tak mielibyśmy swoisty system energetyki kulturowej. System kogeneracji ,produkcje energii i „ciepła wewnętrznego”.
Oczywiście bez szaleństwa . System można prowadzić w ramach gospodarki zrównoważonej. Np. przy spodziewanym zaburzeniu równowagi powyżej 1 promila odcinamy konsumpcję i generujemy prąd. No ale chyba się zagalopowałem , proszę postępować racjonalnie. Mimo wszystko warto coś generować przy domu.



Komentarze
Pokaż komentarze (12)