Jak patrzę na mapę, to nie mogę pojąć planistów Putina, te plany wydają mi się głupie. Tak jakby Putin miał wokół siebie "przyjaciół", wyprowadzających go na ścianę. Bo jest na północy Kijowa zalew dotykający granicy białoruskiej, to czemu stamtąd nie poszedł desant na szybkich barkach dla zajęcia centrum Kijowa? Gdyby to było pierwsze realne uderzenie, w sile kilkudziesięciu pływadeł -mocno uzbrojonych (ludzie i artyleria) i desant na ląd w centrum, to rząd Ukrainy byłby opanowany, bez tylu ofiar. -Dlaczego tego nie zrobili? - Nie pojmuję, czegoś nie widzimy.



Komentarze
Pokaż komentarze (5)