Byłem dziś na starówce mojego miasta Olsztyna (prawie 200 tys., z obcokrajowcami), aby zobaczyć jarmarki. I co zobaczyłem, to puste ulice, bez straganów, bez świątecznych świateł mało ludzi, tylko hula wiatr i psy szczekają. Niby miało być w Polsce bogato i europejsko - a tymczasem: bida, panie bida. Widziałem na YT, że w dużych miastach Polski jest dużo lepiej, ale co mi z tego - cofamy się, patrząc po poprzednich latach. A do tego jeszcze ukradkiem dziś w niedzielę budowlańcy burzą dawniej nowoczesne centrum bankowo-telekomunikacyjne (ze ścian mocnych jak bunkier zwisają stalowe zbrojenia).
A tymczasem te biedne Niemcy (wołające o pomoc peryferiów, które maja być dojone jeszcze bardziej) organizują sobie jarmarki, na bogato - stać ich przecież (a opowieści o niemieckich problemach, to rżnięcie głupa) :
Wracając do mojego miasta, popatrzcie na ten koszmar budowlany. Tam ponad 80% powierzchni biurowych stoi pustkami. Wybudowali to ludzie od przepalania kasy, a za 10 lat pewnie będą to burzyć.

Natomiast na realne potrzeby brakuje kasy. To chyba standard w Polsce, że niektórzy głupieją od nadmiaru kasy, a tam gdzie potrzeba jej ni ma.
I jest mi wstyd przed synkiem i synową, zjeżdżającym z Niemiec do kraju, na święta. Polacy tu nie mają do czego wracać!
I jeszcze jeden jarmark tradycyjny:
Są oczywiście bardziej wystawne jarmarki w wielkich stolicach, ale one za bardzo bazują na witrynach korporacji marketowych, a przecież markety mamy na codzień. Tu nie o to chodzi, ważne są wystawy tradycyjnych towarów ekologicznych producentów, małego biznesu, wszystko na ulicznej świątecznej sprzedaży - tego typu produkty i wystawiennictwo.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)