Ostatnio często oglądam na YT różne militarne filmiki, tak oswajam zagrożenia wojną i jestem spokojniejszy. I wtedy przychodzą mi do głowy różne pomysły, które mogą inspirować wojsko (jak sądzę). Mam rację albo się tu mylę, ale robię co potrafię dla dobra wspólnego kraju. I mądrzejsi powinni to ocenić i ewentualnie wdrożyć w życie.
Zatem do rzeczy: twierdzę, że powinniśmy poważnie popracować nad amunicją do moździerza Rak. Chodzi o amunicję służącą do strzelania do dronów. Sprzęt drogowo mobilny typu Rak, jest podstawowo opancerzony i nosi w magazynie sporo amunicji do wykorzystania na krótkim dystansie i szybkostrzelnie. Zatem wysyłając Raki w miejsce ewentualnego zagrożenia dałoby się zestrzelić sporo dronów.
I zaraz powiecie, ale przecież Raki do tego nie służą. Oj ludzie ciężkiej wyobraźni, nastawcie się teraz na odbiór:
Pocisk wystrzelony z Raka powinien dostać prędkość wstępną, a następnie otworzyć napęd dodatkowy (może elektryczny) i ekstra popędzić w kierunku celu, kierując się czujnikami i sterownikami lotu, by dopaść cel i wybuchnąć odłamkowo. Oczywiście radarowe określenie celów też jest niezbędne (to takie info dla jełopów ministerialnych).
Że czegoś takiego nie ma? (urzędnikom w pale się nie mieści) - Ale może być (gdybym był młodszy, z większą energią, to zawstydziłbym kunktatorów) i to jest wyzwanie dla młodziaków. Chcecie mieć kraj do życia, to o niego zawalczcie, zróbcie coś niekonwencjonalnego, bo tylko to wygrywa na polu walki.
Reasumując: Rak mógłby zestrzeliwać drony, zachowując mobilność, szybkostrzelność i opancerzenia załogi. To daje masową ochronę przeciw dronową, przy użyciu istniejącego nośnika drogowego, a jedynie wymaga modyfikacji amunicji.
I komu by to przeszkadzało?
Na takie moje ekscesy, ktoś mi zwykle gada: wyluzuj chłopie!
No to - muzyczka na wyluzowanie:


Komentarze
Pokaż komentarze (1)