Wkraczając w zagadnienie śmierci Jezusa na Krzyżu, stajemy wobec kwestii wypełnienia się tajemniczego proroctwa, o którym mówi Pismo: „Kość Jego nie zostanie złamana”.
Spośród czterech ewangelistów, jedynie św. Jan był obecny pod Krzyżem. Stąd jego relacja nakazuje szczególnego potraktowania. Jako jedyny spośród ewangelistów, przytacza on fakt przebicia włócznią przez rzymskiego żołnierza, boku i serca Jezusa. Kapitalne znaczenie dla zrozumienia okoliczności Męki i Śmierci Jezusa, ma udzielenie odpowiedzi na pytanie: Dlaczego i w jakim celu, żołnierz przebił włócznią bok i serce Jezusa?
Pytanie to nie było do tej pory stawiane zbyt uporczywie, a odpowiedź na nie, w zasadzie sprowadzała się do ogólnikowego stwierdzenia: „uczynił to na wszelki wypadek” bądź „z rutyny” i nie zaprzątano sobie dalej tą kwestią głowy (i to jest zdumiewające!).
Tymczasem tu właśnie tkwi clou tajemnicy śmierci Jezusa.
Dla naszych rozważań ważnych jest kilka kwestii. Niektóre z nich zostały rozważone w tym tekście. Pozostałe, podjęto i przedstawiono w tekstach uzupełniających.
Św. Jan pisze: „ (…) jeden z żołnierzy włócznią przebił Mu bok i natychmiast wypłynęła krew i woda. Zaświadczył to ten, który widział, a świadectwo jego jest prawdziwe…” (nie mamy więc podstaw twierdzić, że tak nie było). Tymczasem, zgodnie z obecną wiedzą medyczną, krew denata po zgonie, krzepnie, zwłaszcza w sercu i dużych naczyniach. Dopiero kilka godzin po śmierci ulega upłynnieniu. Z opisu św. Jana, w konfrontacji z opisem pozostałych ewangelistów wynika, iż czas jaki upłynął od godziny dziewiątej (wg czasu miejscowego), tj. czasu wypowiedzenia przez Jezusa pamiętnych słów, po których to Syn Boży, jak się powszechnie uważa, miał skonać, do wymierzenia przez żołnierza ciosu opisanego przez św. Jana, upłynęło zbyt mało czasu aby krew w ciele martwego przecież Jezusa, z zakrzepłej przemieniła się na powrót, w płynną. A tylko wtedy mogłaby, po ciosie włócznią, wypłynąć z boku (serca) ofiary. I tutaj musimy zastanowić się nad kolejną kwestią.
Cztery Ewangelie, opisujące mękę i śmierć Jezusa, bazują na obserwacji świadków tych wydarzeń. Ilu by więc ich nie było, są to tylko subiektywne relacje. A my, zasugerowani, przyjęliśmy za fakty również ich wnioski.
Tym czasem, czy w świetle podjętych rozważań, nie mogło być jednak tak, że Jezus nie skonał w momencie, który powszechnie uważa się za chwilę Jego śmierci? Czy jednak nie mogło być tak, że Jezus w ogóle nie umarł na Krzyżu w takim, jak dotychczas, rozumieniu? Że to, co powszechnie uważa się za Jego śmierć, było jedynie omdleniem?
Oto Jezus wiszący na krzyżu tak umęczony, skrwawiony, pobity, wygłodzony, tak wycieńczony, czuje zbliżające się omdlenie. To ostatnia chwila by wypełnić wolę umiłowanego Ojca, któremu pozostał posłuszny aż do końca. Później już nie będzie miał możliwości, bo zaraz straci przytomność! Wykrzykuje więc znamienne słowa: z wyprzedzeniem powierza Ojcu Ducha. (ten wątek omówiony zostanie oddzielnie w dalszej części rozważań). I traci przytomność.
Jezus umarł na Krzyżu! A jaką dzisiaj, podaje się przyczynę śmierci? Denat zmarł z wycieńczenia! To ma być bezpośrednią przyczyną śmierci? Ale kto Go zabił? Czy ci, którzy go biczowali? Czy ci, którzy nałożyli Mu koronę cierniową? Czy ci, którzy go opluwali lub Mu złorzeczyli? Czy ci, którzy kazali Mu nieść krzyż? Czy ci, którzy go do krzyża przybili? Nie! Po trzykroć, nie! Więc kto? Nie ma bezpośredniego sprawcy? Sprawa umorzona?
Gdyby dzisiaj przeprowadzono sekcję zwłok Jezusa, jako przyczynę śmierci podano by by ranę kłutą mięśnia sercowego, zadaną ostrym narzędziem. O sprawstwo z zamiarem ewentualnym, wskazano by żołnierza rzymskiego!
Kolejne szokujące twierdzenie, prawda? W tekstach uzupełniających, pisanych nieco później, zostanie ono uzasadnione szczegółowo.
Pozostała jeszcze tutaj do omówienia kwestia Ofiary Krzyża. Jej znaczenia. Jej wartości. Czy wobec powyższego, straciła ona swe dotychczasowe zbawcze znaczenie?
„ – Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił?!” – ten dramatyczny okrzyk, przytoczony zarówno przez św. Mateusza jak i przez św. Marka, stanowi – jak pisze Magdalena Zubrzycka (https://szkolateologii.dominikanie.pl/quolibet/czy-okrzyk-jezusa-boze-moj-boze-moj-czemus-mnie-opuscil-jest-okrzykiem-rozpaczy/) – jeden z najbardziej poruszających, a jednocześnie jeden z trudniejszych do zrozumienia i zinterpretowania fragmentów Ewangelii. Św. Tomasz z Akwinu zwraca uwagę – z czym należy się zgodzić – iż modlitwa Jezusa Psalmem 22 świadczy o tym, że Jego krzyk jest krzykiem niepokoju, nie buntu, krzykiem bólu, ale nie rozpaczy. Może być porównany do wołania Hioba, który chce Bogu oznajmić, że udręka dotarła już do swoich granic, że miara cierpienia jest pełna! (I w tym momencie Jezus mdleje). Jest to więc odpowiedź na ewentualne wątpliwości co do wartości zbawczej Ofiary Krzyża.
Akwinata zwraca uwagę ponadto na fakt, iż Jezus cierpi w swoim człowieczeństwie, jego Boska natura jest z tego wyłączona, ale nie w tym sensie, że Bóstwo Jezusa opuściło Jego człowieczeństwo. W Jezusie, cierpienie może współistnieć z wizją uszczęśliwiającą. Niezwykle istotną kwestią jest również fakt, iż Jezus przyjmuje swoje cierpienie całkowicie dobrowolnie, a ogrom tego cierpienia nie wynika z nadmiaru Bożego gniewu, lecz z pragnienia samego Chrystusa, aby Jego Męka przyniosła jak najobfitsze owoce.
Pozwolę sobie przytoczyć jeszcze słowa z przywołanego Psalmu 22: „Ocal od miecza moje życie” oraz słowa, jakie wypowiedział do Maryi Symeon, podczas Ofiarowania Jezusa w świątyni: „a Twoją duszę miecz przeniknie - aby na jaw wyszły zamysły serc wielu”. Trzeba przyznać, słowa sugestywne, prawda? (O jakie „zamysły serc wielu” chodzi, wyjaśnię późnej.)
I na zakończenie: Czy to przypadek, że właśnie w Rzymie miały miejsce okrutne prześladowania pierwszych chrześcijan by później, właśnie w Rzymie tryumf odniósł Kościół założony przez Chrystusa? Czy nie można dopatrywać się w takim razie w tych faktach, analogii do Zmartwychwstania Chrystusa zamordowanego przecież, jak twierdzę, przez żołnierza rzymskiego?
Pozostaje jednak pewien problem. Ukryty choćby pod symbolem 1Tes 2,15. A może chodzi tutaj po prostu o współsprawstwo?
I teraz sprawa najważniejsza! Nie poszlaki! Nie domniemania! Fakty!
Oto słowa samego Jezusa, skierowane do siostry Faustyny: „Te dwa promienie wyszły z wnętrzności miłosierdzia mojego wówczas, kiedy konające serce moje zostało włócznią otwarte na krzyżu” (Dzienniczek, 299)
Serce konające, a więc jeszcze żywe, bijące!
A oto fragment książki „Św. Katarzyna ze Sieny Księga Miłosierdzia Bożego, czyli dialog” t. I MCMXLVIII
(tłum. Leopold Staff; nie podano z czego).
s. 201 (rozdział 75)
Bóg Ojciec mówi do świętej Katarzyny:
„… spytałaś: «Słodki, niepokalany Baranku, umarłeś, gdy otworzono twój bok, czemu więc zechciałeś, aby serce twe zostało tak zranione i otwarte?»”
s. 204 „Cierpienia te miały kres i skończyły się na krzyżu, gdy dusza opuściła ciało”.,
Czyż potwierdzeniem słów Boga skierowanych do tych dwóch świętych kobiet oraz odpowiedzią na pytanie św. Katarzyny ze Sieny, nie są poniższe słowa Jezusa skierowane wiele lat później do polskiej mistyczki Alicji Lenczewskiej?
"Znak zewnętrzny Moich Ran jest nikłym odbiciem zranienia, bólu i agonii Serca, zanim zostanie przebite, by wypłynęły z niego: Krew Ofiary i Woda Odkupienia". (Słowo Pouczenia pkt 75; wtorek 17.04.1990 godz. 10:05).
O czym mówią te wszystkie słowa? To oczywiście pytanie retoryczne. Tyle świadectw. Nie można przejść wobec nich obojętnie!
Powrócę do tych słów w dalszej części rozważań (ze słowami tymi zapoznałem się w dniu 10 stycznia 2026r. oraz 22 lutego 2026r.)
PS. Jeden z czytelników mojego tekstu zwrócił uwagę, że Kościół przeżywając Mękę i Śmierć Jezusa, mówi o pięciu Jego ranach.
Słuszna uwaga! Idąc tym tokiem rozumowania: Jeżeli mowa o pięciu ranach, to wszystkie te pięć ran jest traktowanych istotowo, jako równorzędne. Czy owa „równorzędność” mogłaby dotyczyć rany Serca, gdyby została zadana po śmierci Jezusa, sercu martwemu? Kościół intuicyjnie, nie uświadamiając sobie tego, głosi bardzo ważną prawdę…
(Nasuwa się tutaj pytanie: Czy można zranić martwe ciało? Nie, martwego ciała nie da się zranić w sensie zadawania bólu czy świadomego uszczerbku, ponieważ ustają funkcje neurologiczne i świadomość!)


Komentarze
Pokaż komentarze (19)