Oto słowa wypowiedziane przez ukrzyżowanego Jezusa bezpośrednio przed, jak się powszechnie uważa, Jego zgonem:
- „Jezus raz jeszcze zawołał donośnym głosem i wyzionął ducha” – Mt.
- „Lecz Jezus zawołał donośnym głosem i oddał ducha” – Mk.
- „Wtedy Jezus zawołał donośnym głosem: Ojcze, W Twoje ręce powierzam ducha mojego. Po tych słowach wyzionął ducha.” – Łk.
- „A gdy Jezus skosztował octu, rzekł: Wykonało się! I skłoniwszy głowę oddał ducha” – J.
Na portalu Polonia Christiana PCh24.pl, odnalazłem przedruk umieszczony dnia 25 stycznia 2016r. o godz. 09:43 tekstu z numeru marcowego roku 1933 „Posłańca Serca Jezusowego” pt: „Czy Chrystus Pan miał duszę?” Oto fragmenty:
„- (…)
- Tak, jest to dogmatem wiary katolickiej, że Zbawiciel nasz był najprawdziwszym człowiekiem.
- Cóż stąd musi wyniknąć?
-Ta prosta prawda, że Chrystus musiał składać się również z ciała i duszy, bo to są przecież części istotne każdego człowieka (…)
- (…)
- Czy zatem błędną jest rzeczą mówić, że Duch Boski ożywiał ciało Pana Jezusa, że Duch Boski sprawiał w Chrystusie czucie, widzenie, myślenie?
- To wszystko sprawiała w Chrystusie Panu Jego dusza, podobnie jak i u nas. Duch Boski zaś, albo raczej natura Boska nie zastępowała bynajmniej w Jezusie Jego duszy i działania tej duszy”.
Cztery Ewangelie, opisujące mękę i śmierć Jezusa, bazują na obserwacji świadków tych wydarzeń. Ilu by więc ich nie było, są to tylko subiektywne relacje. A my, zasugerowani, przyjęliśmy za fakty również ich wnioski. Wnioski błędne! Było bowiem inaczej.
Trudno jednak dziwić się tym wnioskom obserwatorów, wyciągniętym w obliczu wstrząsających wydarzeń, które miały w tym momencie miejsce: rozdarcie się zasłony przybytku, trzęsienie ziemi, pękanie skał, otwarcie się grobów itp.
Zgromadzeni świadkowie zgodnie odebrali te zjawiska jako wywołane zgonem Jezusa. Ewangelie św. Mateusza, św. Marka oraz św. Łukasza przytaczają wypowiedziane w tym momencie słowa setnika, mówiące o Jezusie żywym w czasie przeszłym. Przyznaje on jednocześnie, co bardzo ważne, iż Jezus to Syn Boży!. (Mt. 27, 54, Mk 15, 38-39, Łk 23, 47 – 48.)
A jak było w rzeczywistości?
Oto Jezus wiszący na krzyżu tak umęczony, skrwawiony, pobity, wygłodzony, tak wycieńczony, czuje zbliżające się omdlenie. To ostatnia chwila by wypełnić wolę umiłowanego Ojca, któremu pozostał posłuszny aż do końca. Później już nie będzie miał możliwości, bo zaraz straci przytomność! Wykrzykuje więc znamienne słowa powierzając Ojcu Ducha swego! (Dlaczego w czterech Ewangeliach użyto słowa „duch” pisanego z małej litery? Bo wszyscy błędnie odczytali to, co widzieli!)
Co to wszystko ma znaczyć? O co tutaj chodzi?
Otóż Wcielenie Drugiej Osoby Trójcy Świętej jest najwspanialszym i najdobitniejszym dowodem bezgranicznej miłości Boga do człowieka. Poprzez Akt Wcielenia Syn Boży, wypełniając wolę Ojca, zechciał uniżyć się. Uniżył się w pełni!
„Największym szaleńcem wszystkich czasów jest On. Czyż można sobie wyobrazić większe szaleństwo niż Jego oddanie? (…). Gdyż było już szaleństwem samo stanie się bezbronnym Dzieciątkiem” – (św. Josemaria Escriva, Kuźnia, 824).
Jezus, jako Dzieciątko – oddany nam i bezbronny, był jednak cały czas pod opieką Ojca. Owa opieka przejawiała się w instruowaniu przez Anioła św. Józefa, także w prowadzeniu Trzech Mędrców. Ale przede wszystkim Bóg Ojciec zakrył wiedzę o Dzieciątku przed szatanem. Ten starał się zabić Dzieciątko, jednak jego działania były prowadzone jedynie „na ślepo” (dlatego Król Herod nakazał wymordowanie wszystkich dziatek płci męskiej w wieku do lat dwóch w okolicy). A ową bezbronność Dzieciątka należy rozumieć jako ludzką zależność od ludzkiej opieki Maryi i Józefa. Ewangelista podkreśla, że Dziecię Jezus było poddane swoim rodzicom. (Łk 2, 51)
A potem? Tam, na Golgocie. Oddał nam się całkowicie. –„ Ojcze, w Twoje ręce powierzam Ducha mojego!” I stracił przytomność… Stał się zupełnie bezbronny. Całkowicie ogołocił się z boskości! (Pamiętasz, czytelniku, Jego modlitwę do Ojca w Ogrójcu? Już rozumiesz, czego się tak bał, że zrosił się krwawym potem?). Na marginesie: Ową zgodę Jezusa na ogołocenie z boskości ze względu na nas, teolog Gisbert Greshake, upatruje w skłonie głowy anioła stojącego z prawej strony, na ikonie „Trójca Święta” Andrieja Rublowa (za ks. Tomaszem Jaklewiczem).
Ale „Wydało mu się tego za mało: zechciał unicestwić się i oddać bardziej. Stał się pożywieniem, stał się Chlebem” – (św. Josemaria Escriva, tamże).
Bóg Ojciec przyjął pełną Ofiarę Syna swego. Przyjął od Niego Ducha!
Słowa Jezusa przekazane Siostrze Faustynie z poleceniem rozpropagowania, stają się teraz w pełni zrozumiałe:
„ Ojcze Przedwieczny! Ofiaruję Ci Ciało i Krew, Duszę i Bóstwo najmilszego Syna Twojego a Pana naszego Jezusa Chrystusa,…”. Właśnie! I Bóstwo! (Istnieje pogląd zarzucający tym słowom błąd logiczny, podważający więc autentyczność słów Jezusa i całe objawienie: „Jest Jeden Bóg, choć w trzech Osobach! Jak więc można ofiarować bóstwo Boga Syna, Bogu Ojcu?”)
Otóż można!!!
Ale Ojciec nie zapomniał o swoim Synu! Zwrócił Mu Jego Ducha, by pełnia owoców Ofiary mogła stać się faktem i spłynęła na świat: ("Znak zewnętrzny Moich Ran jest nikłym odbiciem zranienia, bólu i agonii Serca, zanim zostanie przebite, by wypłynęły z niego: Krew Ofiary i Woda Odkupienia". (Słowo Pouczenia pkt 75; wtorek 17.04.1990 godz. 10:05).
Krew Ofiary i Woda Odkupienia!


Komentarze
Pokaż komentarze (26)