2 lutego Kościół Katolicki obchodził święto Ofiarowania Pańskiego. Oto moje refleksje w kontekście rozważań o tajemnicy śmierci Jezusa.
Św. Łukasz Ewangelista pisze: „Symeon pobłogosławił rodziców i rzekł do Maryi, „Matki Jego: Oto Ten przeznaczony jest na upadek i na powstanie wielu w Izraelu i na znak, któremu sprzeciwiać się będą. A Twoją duszę miecz przeniknie, aby na jaw wyszły zamysły serc wielu”(Łk 2, 34 – 35).
Francisco F. Carvajal w swoich rozmowach z Bogiem pisze (t. VI, s. 112):
„Ewangelista zaznacza ponadto, że Symeon po wypowiedzeniu tych słów natychmiast, zupełnie nieoczekiwanie, zwrócił się do Maryi, wiążąc przez to w pewien sposób proroctwo odnoszące się do Syna z proroctwem odnoszącym się do Matki: „Twoją duszę miecz przeniknie”. „Wraz z tymi słowami starca nasz wzrok przenosi się z Syna na Matkę, z Jezusa na Maryję. Przedziwna jest tajemnica tej więzi, którą Ona złączona jest z Chrystusem, tym Chrystusem, który jest znakiem sprzeciwu” (K. Wojtyła, Znak sprzeciwu).
Te słowa skierowane do Najświętszej Maryi Panny zapowiadają, że będzie Ona głęboko związana z odkupieńczym dziełem swego Syna. Miecz, o którym mówi Symeon, symbolizuje udział Maryi w cierpieniach Syna. Jest to niewypowiedziany ból, który przeszywa duszę. Pan cierpiał na Krzyżu za nasze grzechy; grzechy każdego z nas mieczem boleści przeszyły również naszą Matkę. (…)”(Francisco F. Carvajal, tamże).
Jednak nieodparcie nasuwa się tutaj pewne spostrzeżenie. Sekwencja cierpień zadawanych podczas całej Męki Chrystusowi zmierza nieubłaganie do pewnego apogeum (z ludzkiego punktu widzenia). Czym miało być owe apogeum?
Czy, jak to się twierdzi obecnie, „cicha” śmierć Jezusa, która nastąpić miała z chwilą wypowiedzenia pamiętnych słów? Jeśli tak, to co z przebiciem Serca Jezusa? Mało znaczący epizod? I tak! Bo to martwe Serce. I nie! Bo zewnętrzny znak Ofiary i Odkupieńczej Łaski Pańskiej (Krew i Woda!) Ale to wszystko jest pomieszane! Nieuporządkowane! Mało logiczne! Mało przekonujące!
Dopiero w mojej wersji sekwencja wydarzeń „ma ręce i nogi” – następuje naturalne i logiczne apogeum (z ludzkiego punktu widzenia) Męki Pańskiej:
1. Oddanie Ojcu Ducha (pamiętne słowa) obrazujące ogołocenie z boskości, a następnie utrata przytomności przez Jezusa powoduje szereg zdarzeń kosmicznych i nadprzyrodzonych opisanych przez Ewangelistów (choćby rozdarcie zasłony Przybytku, trzęsienia ziemi itp.)
2. Przebicie włócznią jeszcze żyjącego Serca Jezusa.
3. Wypływająca z konającego Serca Jezusa Krew i Woda jako zewnętrzne znaki Ofiary i Odkupieńczej Łaski Pańskiej (nawrócenie Kassiusa).
Ad 1. Jednym ze zjawisk nadprzyrodzonych, opisywanych w objawieniu bł. Katarzyny Emerich, było powstawanie ciał z grobów. Ale to było związane z „zstąpieniem do piekieł”. Mówi o tym Katechizmem KK (o czym pisałem wcześniej):
"635 Chrystus zstąpił więc do otchłani śmierci, aby umarli usłyszeli "głos Syna Bożego, i ci, którzy usłyszą", żyli (J 5, 25).”
Powróćmy teraz do słów Symeona skierowanych do Maryi. Francisco F. Carvajal komentuje je, jak przytoczyliśmy powyżej: „Miecz, o którym mówi Symeon, symbolizuje udział Maryi w cierpieniach Syna. Jest to niewypowiedziany ból, który przeszywa duszę.”
Miecz? Czyż nie ma ta broń wiele wspólnego z włócznią? A czyż zabicie Syna uderzeniem włócznią w Serce (podkreślę: zabicie!), nie jest apogeum cierpień Matki w porównaniu z choćby ubiczowaniem Go, zranieniem Koroną Cierniową czy wbiciem gwoździ w Jego ręce i nogi?
To jest dopiero „niewypowiedziany ból, który przeszywa duszę” Matki!
W rozważaniach Francisco F. Carvajala na dzień, w którym w Kościele Katolickim obchodzone jest wspomnienie Niepokalanego Serca Najświętszej Maryi Panny. czytamy:
„Niepokalane Serce Maryi zwane jest przede wszystkim przybytkiem Ducha Świętego (Sobór Watykański II, Konstytucja dogmatyczna Lumen gentium, 53.), z racji jej Boskiego Macierzyństwa oraz ustawicznego oraz pełnego zamieszkania w Jej duszy Ducha Świętego. (…) Jak twierdzą Ojcowie Kościoła, Słowo, które zrodziła w ciele, najpierw poczęła w wierze swego Serca (por. św. Augustyn, O świętym dziewictwie, 3.) (…) Maryja dobrze zna Serce swego Syna i wie jak do Niego dotrzeć.” (Francisco F. Carvajal Rozmowy z Bogiem (t. VI, s. 384 i 386):
Czyż wobec powyższego, kontemplując obecność i cierpienie Maryi pod Krzyżem Syna w chwili przebicia boku i Serca Jezusa, nie nasuwa się nam przekonanie, że…
Ależ tak! Maryja wiedziała! Maryja wiedziała, że jej Syn żył! Zorientowała się, podobnie jak setnik Kasius! Zorientowała się ale i wyczuło to Jej Niepokalane Serce, które tak umiłowało Syna Bożego! Jej Syna…
Widzimy więc, jak prawda o śmierci Jezusa została dyskretnie ukryta. Taki był zamysł Boga Ojca…
A teraz zastanówmy się, co oznaczają tajemnicze słowa proroctwa Symeona: „A Twoją duszę miecz przeniknie, aby na jaw wyszły zamysły serc wielu”(Łk 2, 34 – 35). Aby na jaw wyszły zamysły serc wielu…
A Jan nie wiedział! Nie wiedział, bo nie zauważył albo nie zrozumiał. Był za mały! I to samo powtórzył po latach w swej Ewangelii „19 33 Lecz gdy podeszli do Jezusa i zobaczyli, że już umarł…” …
I jeszcze jedno. Przebicie Serca martwego już Jezusa nadawałoby cierpieniu Matki kontekstu, że tak się wyrażę, jedynie bardziej „anatomicznego”. I nic więcej.
Warszawa, 11 czerwca 2026r.


Komentarze
Pokaż komentarze (9)