Kościół głosi: "Pan Jezus na krzyżu umarł jako człowiek!" Wiemy, w którym momencie to nastąpiło. Na potwierdzenie tego faktu czterej Ewangeliści przytaczają szereg zdarzeń kosmicznych i nadprzyrodzonych, które w tym momencie miały miejsce. Egzegeci natomiast potwierdzają fakt śmierci Pana Jezusa, interpretując w taki a nie w inny sposób przywoływane liczne cytaty z Pisma Świętego. Wszystko wydaje się logicznie uzasadnione, spójne, a więc wykazane i udowodnione!
Tym czasem ów spokój i przekonanie o dotychczasowych racjach burzy fragment opracowania „Wykład 150 Ojców z Konstantynopola” – Komentarz lingwistyczno-pastoralny. Ks. Marcin Cholewa, ks. Marek Gilski,. Opracowania, z którym należy się liczyć! Oto on:
"Ostatnie etapy ziemskiego życia Jezusa ujęte w „Wyznaniu 150 Ojców” (Credo – przyp. mój) to sformułowania: „został ukrzyżowany”, „doznawał”, „został pogrzebany”. W tekście nie zapisano, że Jezus umarł. Sama śmierć Jezusa była dla Ojców soborowych ewidentna. (...)
Tekst (Credo – przyp. mój) zwraca jednak uwagę na to, że z punktu widzenia religijnego sama śmierć nie była kluczowym elementem w planie Boga. Jezus w Ogrójcu wołał do Ojca, by jeśli to możliwe, odsunął od Niego kielich cierpienia, a nie samą śmierć. Jak się ktoś narodził, musiał umrzeć, tak powiedział Bóg i tak jest."
Jeśli tak, to byłby to kolejny argument przemawiający za słusznością mojej tezy podnoszonej w Rozważaniach. Bowiem w takim razie, te wszystkie zdarzenia kosmiczne i nadprzyrodzone, byłyby jako następstwo śmierci Jezusa-człowieka przecież nieuzasadnione, a w rzeczywistości spowodowane innym, zgoła donioślejszym wydarzeniem! Jakim?
Otóż właśnie powierzeniem Ojcu przez Syna Jego Ducha: „Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mojego”(Łk 23, 46) – Swoją drogą od słowa: „pneuma” pisanego z małej litery wszystko się zaczęło…
Kościół mocno akcentuje w swej nauce uniżenie Syna Człowieczego, a podczas Jego Męki, Jego ogołocenie się dla nas z boskości (pisałem o tym wcześniej). Czyż oddanie Ojcu przez Syna swego Ducha nie jest tego ogołocenia się najwyższym przejawem? (stąd słowa Koronki:”Ojcze Przedwieczny, ofiaruję Ci (…) i bóstwo najmilszego Syna Twojego (…)”.
Ale w zacytowanych słowach z „Wykładu 150 Ojców Konstantynopola” należy odnajdywać ich pełny, a ukryty sens:
„…z punktu widzenia religijnego sama śmierć nie była kluczowym elementem w planie Boga.”
Chodzi o zwrot: „sama śmierć”!
Otóż to! Nie chodzi o samą śmierć lecz o sposób jej zadania Jezusowi! To było istotne! Najistotniejsze! Przebicie włócznią Serca żywego, a jedynie omdlałego Pana Jezusa! (o tym fakcie świadczą liczne cuda Eucharystyczne!)
To było tak ważne w planie Boga Ojca, że aż zapowiedziane w proroctwie jako przyczyna skutku (nie odwrotnie!), którym było odstąpienie od połamania goleni Jezusowi.
Dlaczego było tak ważne? Najważniejsze? Chyba nie trzeba tłumaczyć. „Te dwa promienie wychodzące z Serca Jezusa…”


Komentarze
Pokaż komentarze (10)