eri eri
120
BLOG

Śmierć Jezusa - ta tajemnica jest bardzo subtelnie ukryta...

eri eri Rozmaitości Obserwuj notkę 2

Tajemnica śmierci Pana Jezusa jest bardzo subtelnie ukryta! Jest to prawdziwa mozaika połączonych wzajemnie pozostawionych śladów, w tym również tych pozornie mylących. Tak, jakbyśmy byli wystawiani na próbę.  Oto jeden z przykładów.

Podany przeze mnie na początku Rozważań cytat z objawienia św. Katarzyny ze Sieny brzmi:

Bóg Ojciec mówi do świętej Katarzyny:
„… spytałaś: «Słodki, niepokalany Baranku, umarłeś, gdy otworzono twój bok, czemu więc zechciałeś, aby serce twe zostało tak zranione i otwarte?»”
    „Cierpienia te miały kres i skończyły się na krzyżu, gdy dusza opuściła ciało” (s. 204)

(Cytat ten pochodzi z „Dialogu o Bożej Obyczajności” (znanego powszechnie jako Dialog o Otrzymaniu Opatrzności Bożej), podyktowanego przez św. Katarzynę ze Sieny w XIV wieku.)

W tym fragmencie Bóg Ojciec wyjaśnia św. Katarzynie naturę cierpienia Jezusa Chrystusa oraz ludzkiego odkupienia.
Zranione Serce to ostateczny dowód na to, że miłość Jezusa do człowieka nie skończyła się wraz z Jego śmiercią na krzyżu, ale jest wieczna i bezgraniczna. 

Pierwsze skojarzenie czytelnika wydaje się więc oczywiste: Jezus umarł na krzyżu! A my wiemy przecież w którym momencie to nastąpiło!

Ale taka interpretacja egzegetów nie może być odczytywana inaczej jak tylko w świetle faktu,  który odsłaniają te słowa. Faktu wskazującego, w którym momencie umarł Jezus! W momencie otworzenia (przebicia) Jego boku i serca! Te słowa są przecież jednoznaczne!

Ale idziemy dalej. Słowa Boga Ojca znajdują potwierdzenie w relacji  bł. Katarzyny Emmerich z jej objawienia:

 „Widziałam, jak dusza Jego, w postaci świetlistego cienia, spuściła się po krzyżu w ziemię do otchłani.”

I tutaj również wiemy, którego momentu te słowa się tyczą!

Wszystko wydaje się więc niby jasne!

Tym czasem jednak owa sekwencja słów przytoczonych przez obie wizjonerki dotyczy innej  niż myśleliśmy rzeczywistości.

Rzeczywistości prawdziwej:

Jezus faktycznie umarł na krzyżu! Lecz w momencie uderzenia włócznią! I wtedy Jego cierpienia  faktycznie się skończyły. A Jego dusza faktycznie opuściła ciało (w postaci świetlistego cienia spuściła się po krzyżu w ziemię) ale po omdleniu (jest to możliwe i to opisałem w Rozważaniach), nie po śmierci!

Kolejny raz widzimy, na jakie manowce wyprowadziła nas błędna interpretacja przyczyny zjawisk kosmicznych i nadprzyrodzonych, które wydarzyły się zaraz po pamiętnych słowach ukrzyżowanego Jezusa.

I kolejny raz obserwujemy potwierdzenie faktu, jak głęboko i subtelnie zarazem ukryta jest prawda o śmierci Jezusa. Przytoczone słowa z objawień obu tych kobiet niby pasują zarówno tu jak i tu. Ale pasują tylko pozornie! Bowiem gdy łącznie odczytamy oba zdania z objawienia św. Katarzyny ze Sieny (a tak należy je odczytywać) oraz  poprzez przytoczone przeze mnie liczne dowody, tylko moja wersja wydarzeń okazuje się być prawdziwa („umarłeś, gdy otworzono twój bok”)

 Chciałoby się w tym miejscu powiedzieć słowami z filmu „Wielki Szu”: „Widzisz przedstawienie, a nie widzisz rzeczy”. 

Pojawia się jednak poważna wątpliwość. Oto bł. Katarzyna Emmerich w swym objawieniu relacjonuje:

„Wtem rzekł Zbawiciel: „Wypełniło się!” A podniósłszy głowę, zawołał głośno: „Ojcze, w ręce Twoje oddaję ducha mego!” Krzyk ten słodki a donośny przeniknął niebo i ziemię, a Jezus, wypowiedziawszy te słowa, opuścił głowę na piersi i skonał.”

Powtórzę: „Skonał!” 

Ta kwestia jest poruszana przeze mnie wielokrotnie w moich Rozważaniach. Chodzi o to, że te wszystkie stwierdzenia momentu śmierci Pana Jezusa wynikają z subiektywnych, błędnych wniosków świadków wydarzeń co do ich przyczyn. Nie są zaś obiektywnym stwierdzeniem zaistniałych faktów!

Aby tę moją tezę móc uznać w odniesieniu do objawień za słuszną, musimy zrozumieć ich naturę!

Otóż objawienia, to przesłanie pochodzące od Boga, odbierane przez człowieka za pomocą jedynie zmysłów (wzrok, „wzrok”, słuch, „słuch”). A człowiek cały czas pozostaje, mimo uczestniczenia w zjawisku nadprzyrodzonym – niedoskonałym stworzeniem. Granica pomiędzy jego naturą a naturą Stwórcy nie zostaje zatarta! Tylko więc Bóg wnika i zna prawdziwą istotę zdarzeń objawianych człowiekowi (wolą Boga Ojca było, by bł. Katarzyna Emmerich nie widziała krwawiących ran ukrzyżowanego Jezusa, co ujrzał setnik)

Dlatego też bł. Katarzyna Emmerich będąc w swym objawieniu świadkiem zdarzeń, oceniała ich przyczyny jedynie po zewnętrznych, widocznych przejawach (mylnie odczytany sens usłyszanych słów Jezusa, w konsekwencji - błędnie odczytany powód opuszczenia głowy) i popełniła błąd! Tak jak wszyscy świadkowie wydarzeń na Golgocie. Omdlenie Jezusa uznała za Jego śmierć.

Podobnie jest z odczytaniem słów Boga Ojca skierowanych do św. Katarzyny ze Sieny w jej objawieniu. Słyszy („słyszy”) ona prawdę i tę prawdę czytają również odbiorcy jej relacji, ale na podstawie błędnie odczytanych przyczyn zdarzeń, wyciągają fałszywe wnioski…

Zarazem uznać musimy, że wolą Boga Ojca było, by bł. Katarzyna Emmerich nie widziała krwawiących ran ukrzyżowanego Jezusa, co ujrzał setnik.

Doprecyzowania wymaga jeszcze na zakończenie moje powyższe stwierdzenie: 

„A człowiek cały czas pozostaje, mimo uczestniczenia w zjawisku nadprzyrodzonym – niedoskonałym stworzeniem. Granica pomiędzy jego naturą a naturą Stwórcy nie zostaje zatarta!”

Otóż „Nasze uczestnictwo w dziecięctwie  Bożym dokonuje się przez Jezusa Chrystusa w miarę jak przy pomocy łaski staramy się upodabniać do Tego, który Pierworodnym spośród wielu braci, nie przestając być Jednorodzonym Synem Ojca.” (Francisco F. Carvajal –„Rozmowy z Bogiem”; tom IV, s. 159). Ujmuje to Katechizm KK: „Ten, kto wierzy w Chrystusa, staje się synem Bożym. To przybrane synostwo przemienia go, pozwalając mu iść za przykładem Chrystusa (…). W zjednoczeniu ze swym Zbawicielem uczeń osiąga  doskonałość miłości – świętość” (KKK, 1709).

Bóg Ojciec posiada tylko  jednego Syna i stanie się dzieckiem Bożym jest możliwe jedynie w Chrystusie, o ile zjednoczymy i utożsamimy się z Nim jako członki Jego Mistycznego Ciała. „Już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus” – napisał św. Paweł do Galatów. „Być uczniem Jezusa znaczy upodobnić się do Niego (…) Przez wiarę Chrystus zamieszkuje w sercu wierzącego, dzięki czemu uczeń upodabnia się do swego Pana i przyjmuje Jego postać. Jest to owocem łaski, czynnej obecności Ducha Świętego w nas"(JPII, Encyklika Veritatis Splendor, 21)

Nie dziwmy się więc choćby tym słowom bł. Katarzyny Emmerich:

„Odczuwałam tę Jego (Jezusa – przyp. mój) modlitwę i podzielałam ją, gdy wtem zdało mi się, jakoby Jezus rzekł: Trzeba zrozumieć, że boleść tego opuszczenia zupełnego odczułem więcej i boleśniej, niżby to był w stanie odczuć jakikolwiek człowiek, ponieważ stanowię jedność z Bóstwem; Bóg i Człowiek zarazem w mym człowieczeństwie, opuszczonym przez Boga, wychyliłem aż  do dna ten gorzki kielich opuszczenia”.

eri
O mnie eri

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Rozmaitości