eryk wiking eryk wiking
247
BLOG

Bohaterowie 40 lat poźniej.

eryk wiking eryk wiking Polityka Obserwuj notkę 2

  Jadę sobie Ci ja we wczorajszy słotny wieczor gierkóweczką słuchając polskiego radia  ,stacji  numer trzy. Tam zaczyna sie rozmowa prowadzącego Wojciecha Reszczynskiego z rezyserem filmu "Czarny czwartek"- Antonim Krauze.Niewtajemniczonym przypomne ,ze film opowiada o masakrze robotnikow w grudniu 1970 roku.

Obrazu tego jestem względnie ciekaw , więc nadstawiam pilnie uszu i słucham...Chwila wprowadzenia i w pewnej chwili prowadzący zadaje pytanie...(niestety cytuje z pamieci...probowałem znaleźć w necie wczorajszą audycje ale klops!)

W.Reszczynski  - A dlaczego premiera filmu nie odbyła sie w 40 rocznice "grudnia", tylko dopiero teraz...?

Antoni Krazuze-Mam wrazenie ,ze komuś zalezało na tym ,zeby ta premiera nie odbyła sie własnie w grudniu....ale mozna tez tłumaczyć to kłopotami finansowymi....

I tu rezyser tłumaczy nam zawiłosci finansowe produkcji ,z ktorych nie wynika bynajmniej ,ze mamy do czynienia z jakimkolwiek spiskiem  a jedynie z naturalnymi przy kinowych  projektach , zwłaszcza w Polsce problemami.

Co zatem miała znaczyć wrzutka ....Mam wrazenie , ze komuś zalezało ,zeby ta premiera sie nie odbyła w tym terminie...?...

No..., to już by trzeba było zapytać samego rezysera...Siedzący naprzeciw niego w studio prowadzący , tego nie zrobił...Moze nie miał śmiałosci, moze znał odpowiedź a moze go to zupełnie nie obchodziło....? Wnioski z tej wypowiedzi musimy zatem wyciągac sami.

W kontekscie pozniejszych wyjasnien na temat problemow produkcyjnych rezysera i ekipy , ktore w Polsce są swego rodzaju normą , pozostaje interpretacja ,ze Antoni Krauze tak sobie palnął o tym "wrazeniu".Wprawdzie istnieje racjonalne wyjasnienie zjawiska ale w pewnych kręgach wrecz nie wypada nie napomknąć o układach , spiskach i wszechobecnej cenzurze. Dla prowadzącego zaś , sprawa jest tak naturalna ,ze nawet nie podjał wątku.

-Wiadomo...układ nie chciał puscić filmu...po co pytać.Wszak kazdy kto wie o co chodzi, to...wie o co chodzi.

 

I tak martyrologii staje sie na antenie za dość.Coż z tego ,ze to wszystko bez zadnych podstaw. Wazne ,ze mamy atmosfere napiecia i wspolnej sprawy.Tak jak dawniej, jak za młodych lat  , kiedy z wypiekami na twarzach zaczytywalismy sie w bibule i śpiewaliśmy Kaczmarskiego.Nie oddamy tego świata za nic....Chocby ceną za to miało być zwyczajne kłamstwo. Bo tamte dobre czasy , powodowały ,ze czuliśmy sie tak szlachetnie a teraz czujemy sie tak podle...tak banalnie.Dlatego kultywujmy mit wszechobecnego wroga.Bedziemy sie czuli jak bohaterowie.Jak prawdziwi bohaterowie.Tyle ,ze pałą po dupsku dostać dziś znacznie trudniej.

P.S. Faktu potrzeby zrobienia takiego filmu ani jego wartosci artystyczno-merytorycznej wcale przy tym nie kwestionuję. Cieszę sie ,ze taki film powstał.I chetnie go obejrze.

eryk wiking
O mnie eryk wiking

Ten blog bierze udział w konkursie na blog 1000-lecia.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka