Jako ,ze jestem swiezo po obejrzeniu pierwszej częsci "Zabójczej Broni" , ktorej nie widziałem z 10 lat, postanowiłem powiesić raz jeszcze , mój październikowy tekst na temat Mela Gibsona...Na sobote.
Pasja czyli 622 upadki Mela Gibsona.
Swego czasu miałem okazje dość długo i dość swobodnie rozmawiać z niejakim Romualdem Kłosem. Aktorem a własciwie naturszczykiem ,który w filmie Mela Gibsona „Pasja” odtwarzał role jednego z rzymskich zołnierzy , nadzorującego tortury Chrystusa.
Jako ,ze historia jego udziału w tym filmie jest moim zdaniem dość frapująca a i wnioski z niej wypływające mogą się niektórym wydać ciekawe ,zdecydowałem się odswiezyć pamieć i zamiescić w skrócie tę rozmowe, jako opowiastke na moim blogu. Zaznaczam przy tym ,ze notka ta jest nieautoryzowana ; w trakcie rozmowy nie było stenotypistki , dlatego zmuszony jestem zdać się na własną niedoskonałą pamieć...Obiecuje przy tym ,ze postaram się jak najwierniej przywołac opisy, fakty i tezy ,ktore w trakcie owej rozmowy się pojawiały.
Zaczne może od tego , ze Romuald należy do wcale licznego grona osob „nawroconych”. Zanim jednak doszło do nawrocenia , do swietoszkow jak się można domyslać patrząc na jego zmeczoną zyciem twarz nie nalezał. Wystarczy wgoglać sobie w necie jego nazwisko ,spojrzeć na zdjecie a przekonamy się łatwo ,ze aby czytać z mapy jego twarzy nie trzeba specjalnej legendy.
Zatem...obudził się Romuald pewnego pieknego poranka na ławce pod dworcem w stolicy Italii , poczuł na twarzy snop słonecznego światła i wiedział już ,ze spłynęła na niego łaska panska. Nie będę rozwijał nadto tego wątku gdyz nie jest to głowny temat dzisiejszej mojej notki. Idzmy dalej...
Zanim Mel Gibson przystąpił do realizacji produkcji „Pasji” miał już Romuald za sobą niejedną przygode z filmem. Głownie włoskim.Na zdjeciach probnych do tego filmu pojawił się nasz bohater nie zaproszony. Był już wtedy czowiekiem od jakiegoś czasu głeboko wierzącym i to prawdopodobnie skłoniło go do przyjscia na casting pomimo braku zaproszenia przez producentow. Powodem jego determinacji była prawdopodobnie głeboka wiara. Po prostu nie potrafił sobie wyobrazić ,ze w Rzymie w którym mieszka i zyje od lat , mogłby powstać film na temat męki Chrystusa bez jego udziału.Jak się okazało determinacja zaskutkowała. Ale po kolei...
Każdy kto był kiedyś na zdjeciach probnych do filmu , wie jak wyglada atmosfera w poczekalni takiego przesłuchania. Nie zawsze ale często w jednym miejscu siedzi spora grupa aktorow czy aktorek , godziny mijają ...nuda, rozmowy o tym , o owym...Czas oczekiwania aktorzy wypełniają sobie rozmowami na temat znajomych, opowiadaniem kawałow itp.
Spiesze wyjasnic ,ze szukano odtworcow rol drugo i trzecioplanowych. Niech nikt nie mysli ,ze taką procedure castingową przechodzą gwiazdy typu Monika Belluci ...nie ..co to, to nie...
W kazdym razie siedział sobie Romuald w poczekalni gaworzył z innymi aktorami , tłumnie przybyłymi na spotkanie z rezyserem. Rozmawiali na rozne tematy , oczywiście nasz Romuald jako neofita, prowokował tematy filozoficzno religijne...
Dał się na wedke złapac inny aktor zdeklarowany ateista, który podjął rekawice i twierdził z cała stanowczoscia ,ze Bog nie istenieje a religia to jak mawiał klasyk - opium dla mas.Rozgorzała dyskusja...a ze w tym swiecie doktryna liberalno- agnostyczna swieci tryumfy , znalazło się jeszcze kilku ,którzy przyszli ateiscie w sukurs i tak rozmowa toczyła się w atmosferze wzajemnych przekomarzanek. Aż do momentu , kiedy w drzwiach pojawiła się jedna z asystentek Gibsona i zagadnieta przez Romualda oznajmiła ,ze „o wejsciu nowych osob nie ma mowy” , nikt nieumowiony na zdjecia nie wejdzie, ze „nie ma czasu,plan jest napiety” itp.
Coż było robić. Romuald oznajmił wszystkim z którymi wczesniej dyskutował ,ze w takim razie posiedzi jeszcze chwile , pomodli się i pojdzie, bo co tu będzie siedział. I tak zrobił. Pomodlił się ...zamyslił wdał w jeszcze jakąs krotką rozmowe i kiedy miał już iść pojawiła się znow Pani asystenka , nieoczekiwanie przywołała Romualda i zapraszając do srodka zaznaczyła jeszcze raz ,ze się spieszą dlatego prosi o skupienie i uwage wszystkich oczekujacych...Nie musze pisac ,ze aktor tryumfował. Zwracając się do swoich niedawnych adwersarzy słowami –„ ...I co...nie ma Boga...?.. zniknął za drzwiami.
Zdjecia probne przeszedł pomyslnie. Dostał role jednego ze straznikow rzymskich...tyle ,ze jeszcze wtedy była to jedna z wielu rol legionistow a udział w produkcji dla jego postaci okreslano na dwa lub trzy dni zdjeciowe.
Nie będę tu opisywał jak wygladała praca na planie „Pasji”pod Rzymem...chce się skupić na innym wątku....Wiesc na temat nawrocenia jakiego doznał Romuald rozeszła się na planie filmu dość szybko...Była na tyle popularna ,ze w pewnym momencie dotarła do samego Gibsona i kiedy przechadzał się po planie, aranzując poszczegolne sekwencje scen , w pewnym momencie podzszedł do Romualda i podając mu rękę zagaił ...Chwile rozmawiali na wiadomy temat ,Gibson wysłuchał z uwagą historii nawrocenia , dodał coś od siebie na temat wiary, rzucił jakiś zart ...Romuald tylko na to czekał. Wykorzystał okazje i przy zdecydowanym i naturalnym w takich wypadkach sprzeciwie wszechobecnych asystentek rezysera , wreczył mu swoją płyte dvd z nagraniami demo scen z innych filmow ,w kotrych wczesniej zagrał. Rezyser podziekował za płyte , wrocił do swoich zajec i po kilku godzinach zarządzono przerwe obiadową.
Rezyser filmu, Mel Gibson stacjonował w czasie krecenia zdjec w wielkim wozie o kształcie srebrnego cygara , który stał zawsze tuz obok miejsca ,w którym aktualnie nagrywali. Tam się zamykał , tam jadł, odpoczywał i wszyscy o tym wiedzieli.Miał tez tam swoje prowizoryczne studio nagraniowe gdzie ogladał ,analizował i montował na bieżąco materiały filmowe.
Po obiedzie Romuald był bardzo podekscytowany i zniecierpliwiony...Zastanawiał się na ile wielki aktor i rezyser potraktował go powaznie ..wprawdzie obiecał mu ,ze rzuci okiem na demo ale wiadomo..tyle zajeć tyle obowiazkow...gdzie mu się będzie chciało...
Tymczasem Gibson wrocił z obiadu na plan i zaczał dyrygowac na nowo ekipą . Romuald zrozumiał, ze nie ma się co łudzić... jego płyta z nagraniami utonęła w oceanie zajec i obowiązkow rezysera.
Nic bardziej mylnego . Po wydaniu kilku komend w kierunku ekipy, Gibson niespodziewanie zarzadził aby na plan dostarczono duzy drewniany stoł. Po jakims czasie , kiedy ekipa uwinąwszy się, wywiązała się z zadania , Gibson skierował swe kroki w kierunku Romualda i zawołał go przywołując ręką.
Kiedy Romuald podszedł , dowiedział się ,ze rezyser w trakcie obiadu widział jego demo, ze podobało mu się , oraz ,ze zmienią troche scenariusz i teraz on-Romuald będzie siedział przy tym oto debowym stole i stad nadzorował będzie pozostałych straznikow w scenach biczowania.
I tak z dwoch dni zdjeciowych zrobiło się kilkanascie...
Głeboka wiara Romualda otrzymała kolejny argument potwierdzający sens jego zyciowego wyboru. Kiedy rozmawiając z Romualdem zapytałem go jak by opisał swoją wiare, odpowiedział tak...(przywołuje z pamieci ale zapewniam, ze jestem bliski dosłownosci)
-„Widzisz tamto drzewo?”- powiedział wskazując małe drzewko za mną?
-...”oczywiscie ,ze widze.nie jestem ślepy...”
-„No..to tak jak ty widzisz to drzewo , to ja widze w moim zyciu rękę Boga”
I tyle.
A teraz epilog.
Moja rozmowa z Romualdem przypadła mniej wiecej na czas kiedy Gibsona ,nie po raz pierwszy zresztą zatrzymała policja pod wpływem alkoholu ...nastepstwem tego zatrzymania była afera z wyzywaniem hollywodzkich starozakonnych...
Pamietam komentarz Romualda na ten temat...
... lobby producentow w Hollywood miało duzy problem z zaakceptowaniem tresci filmu. Probowano na wszelkie sposoby utrudnić Gibsonowi realizację tego projektu. Problem polegał na tym ,ze Giobson jako jeden z niewielu tworcow-gwiazd Hollywood ,był niezalezny... rowniez finansowo! Tak czy inaczej po wielu mękach , realizacja „Pasji”stała się faktem...Ostatnia wojna jaką stoczył Gibson ze srodowiskiem producentow dotyczyła ponoć jednej kwestii w filmie. Chodziło o słowa z ewangelii wykrzyczane przez tłum po skazaniu Chrystusa „ Krew jego na nas i na nasze dzieci”...Zaządano kategorycznie wycięcia tego tekstu z filmu.. Jakich urzyto wobec rezysera argumentow ?- nie wiadomo...
...według relacji Romualda , po wielu bojach Gibson przegrał...poddał się i zdecydował się na kompromis.
Słowa te , owszem , w filmie Gibsona ostatecznie padają ale osoba , która nie zna aramejskiego się o tym nie dowie, bo tekst ten nie był uwzgledniony podczas tłumaczenia a potem w angielskich napisach. Przypominam ,ze na całym swiecie film rozpowszechniany jest własnie w jezyku aramejskim a wszelkie tłumaczenia dokonywane są na podstawie angielskiego tekstu.
Wyglada na to ,ze ktoś się bardzo obawiał ,żeby do niezbyt wyrafinowanej amerykanskiej widowni dotarł ten niedwuznaczny tekst ewangelii z całą dosłownoscią swojego przekazu. I zostanie rozpowszechniony w tysiącach amerykanskich kin...
-można by pomysleć...
Ja Eryk Wiking aramejskiego nie znam , nie jestem w stanie tego zweryfikować. Mogę jedynie przyznać co sprawdziłem ,ze w wersji angielskiej tych słow w filmie nie ma.
A sam Gibson? Nie dał rady, odpuscił...jak apostoł Piotr wyparł się Chrystusa ,czego konsekwencje ponosi do tej chwili...
Taka to mniej wiecej była moja rozmowa z Romualdem...
Od tamtej rozmowy mineło mniej wiecej połtora roku ...Dziś z pewną troską obserwuje upadek i szum wokół Mela Gibsona , jednego z najciekawszych tworcow w Hollywood... i zal mi go...ale zdaje sobie rowniez sprawe z tego ,ze jakkolwiek by go nie tłumaczyć , ponosi konsekwencje swoich własnych wyborow.
Eryk Wiking
P.S. Oto Gibson jako "bohater ostatniej akcji"...po złej stronie mocy.



Komentarze
Pokaż komentarze (19)