Blog
Nadaję z paszczy lwa
eryk wiking
eryk wiking Człowiekiem
25 obserwujących 614 notek 450870 odsłon
eryk wiking, 11 kwietnia 2017 r.

Jak smoleńską prawdę zabija się smoleńską narracją

1681 36 1 A A A

                                      "Jesteśmy coraz bliżej prawdy"-  mówiła wczoraj na żywo w TVP info, dawna dziennikarka, a dziś posłanka PiS Joanna Lichocka. Nieco wcześniej w podobnym tonie wypowiadał się na antenie  redaktor Sakiewicz i jego redakcyjna koleżanka Anita Gargas. Tomasz Sakiewicz, triumfował  dodatkowo, chwaląc się dumnie, że on i jemu podobni już dawno wiedzieli jaka jest "prawda" a dziś potwierdziło się to dzięki badaniom zespołu prof. Berczyńskiego. Nie zmąciło tego triumfalizmu nawet, chłodzące nieco te zamachowe nastroje stwierdzenie Pawła Lisickiego, że w przypadku ostatnich rewelacji zespołu prof. Berczyńskiego, nie mamy do czynienia z dowodami a jedynie z niezweryfikowanymi  jeszcze dowodowo  hipotezami... W sukurs przyszła Sakiewiczowi pozbawiona jakichkolwiek wątpliwości redaktor Gargas, konkludując ,że niewiara Lisickiego wynika z jego niewiedzy a potem wpuściła się w bełkot, który w istocie demolował jej buńczuczne twierdzenia i przyznawał rację jej interlokutorowi ale dla uważnego widza przestało mieć to znaczenie, bo ten kto naprawdę chce coś zrozumieć, od dawna wie  , że nie o logikę i nie o prawdę tu w istocie idzie, ale o narracje.

I ma oczywiście rację redaktor Sakiewicz, kiedy mówi, że już dawno wiedział jaka jest "prawda". Z tym wszakże zastrzeżeniem, że "prawdą",  nazywa on swoją własną interpretację selektywnie dobieranego zbioru faktów,  wymieszanych zręcznie z konfabulacjami. Tak, w tym sensie redaktor wiedział od początku co było przyczyną smoleńskiej katastrofy, podobnie jak wiedziała o tym redaktor Gargas,  Lichocka, Pospieszalski i wielu ,wielu innych. Nie czarujmy się...

W chwilę, w dzień,  dwa, po tej tragedii , słuchając wielu moich sprzyjających PiS-owi kolegów nie miałem wątpliwości, że trudno będzie tych ludzi z  przekonania o zamachowych przyczynach katastrofy  wyprowadzić, i o ile nie widziałem niczego złego w podejrzliwości wobec strony rosyjskiej , jakoś tam zrozumiałej w tych okolicznościach, o tyle coraz groźniejszy wydawał mi się upór, brak alternatywnego spojrzenia i jednostronność przekazu,  jakimi z czasem,  coraz wyraźniej kierowali się  wszyscy ci,  których teoria zamachu, zapłodniła już w chwilę po tragedii. Tak było również  z większością dziennikarzy, o których wspomniałem wyżej w mojej notce i tak zostało do dziś.


Dziś,  redaktorzy ci  triumfują, przypisując sobie butnie wyjątkową przenikliwość, która ma ich ustawiać jako tych mądrzejszych, posiadających wyższe  kwalifikacje moralne i  intelektualne,  większą wiedzę na ten temat, a na poparcie swoich tez przywołują bardzo wątpliwe dowodowo ,  efekty prac zespołu prof. Berczyńskiego , działającego pod auspicjami Antoniego Macierewicza.

A wszystko to urządzone w rocznicę tych tragicznych wydarzeń, jakby nie było lepszego terminu na zaorganizowanie tego typu dyskusji.

Pycha, jak mówią, kroczy zaraz przed upadkiem, i tę starą mądrość potwierdzać się wydają wydarzenia dnia wczorajszego , gdzie strona zamachowa uczyniła sobie w TVP prawdziwy festiwal triumfu, okraszony  fajerwerkami próżności, niektórych, zakochanych w sobie z wzajemnością dziennikarzy.  Czy to zapowiedź zbliżającego się upadku agitatorów dobrej zmiany i całego tego obozu?  Jeśli wierzyć w prawdziwość tej sentencji, wygląda na to , że tak, choć wcale nie  wprawia mnie ta konstatacja w zachwyt ,bo mimo wszystko, w pewnych kwestiach jestem sprzymierzeńcem tej władzy ale na pewno nie  w kwestii tak rozumianego dochodzenia do "prawdy", jak Oni to widzą... Jedźmy dalej...

Jan Pospieszalski, również na antenie,  psychologizował wczoraj  na temat motywacji osób, które podobnie jak ja,  przyszły na wiadomość o tragedii pod pałac prezydencki,  mimo iż sp. Lech Kaczyński nie był ich politycznym idolem czy patronem. Wartość tej infantylnej diagnozy Pana Pospieszalskiego, którego programy skądinąd lubię oglądać, oceniam podobnie jak umiejętności śledcze redaktora Sakiewicza, który już "od dawna wie", co się stało w Smoleńsku i czemu wyraz dawał publikując artykuły o rzekomym przeżyciu majora BOR-u czy inne, równie błyskotliwe. Ten powtarzany często  bełkot o akcie ekspiacji wobec prezydenta i poczuciu winy znam dobrze choćby z tekstów wielu blogerów, tutaj na Salonie. Ci, którzy głoszą podobne teorie o powszechnej, swoistej pokucie, wyrzutach sumienia, które ich tam zaprowadziły,  pokazują jedynie , że  nic  w istocie z tego nie rozumieją. Brednie, zapatrzonych w siebie domorosłych psychologów. Sprawa była znacznie bardziej oczywista. Zwyczajnie,  w chwili tak ciężkiej, tak tragicznej,  ludzie zapominają o dzielących ich różnicach  i podobnie jak w warunkach  wojny,  dochodzi do procesu integracji społeczeństwa , który w tym przypadku, skutecznie został przerwany czy wstrzymany,  przez polityków i to nie tylko tych od Komorowskiego i Tuska (choć w znacznej mierze) , jak się dziś próbuje przedstawiać,  ale nie wchodźmy w to...

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Ten blog bierze udział w konkursie na blog 1000-lecia.

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Ostatnie komentarze

  • @Misiek Puchatek.. Jakie zyski?? Snopy światła na siebie. Lubią ciepło takich swiatelek jak...
  • Nie dziwię się, że liderzy RN mają obawy. PiS, jeśli przejmie marsz w tym roku to może już...
  • SMS to SMS a przyczyny tragedii  to przyczyny tragedii.

Tematy w dziale Polityka