Z najwyższym trudem obejrzałam powtórkę programu Jana Pospieszalskiego „Bliżej” z 17 stycznia br. Program został totalnie zdominowany przed dyrektora Muzeum, pana Jodlińskiego (z niedużą, ale intensywną pomocą pana Gorzelika, szefa RAŚ i wicemarszałka województwa śląskiego). Pośród totalnego zakrzykiwania pozostałych rozmówców udało mi się wyłowić tylko jeden ważny wątek – a mianowicie to, że stała wystawa, poświęcona historii Górnego Śląska, zaczynać się będzie od roku 1790, czyli od początku najpierw pruskiego, a potem niemieckiego Kulturkampfu. Gorzelik podkreślił dodatkowo, że właśnie ten czas przyczynił się do ukształtowania Śląska i Ślązaków. Jak pamiętamy, RAŚ domaga się autonomii i uznania Ślązaków za odrębny naród.
Powiem jedno – to jest jedno wielkie kłamstwo, wywodzące się jeszcze od Bismarcka.
A teraz to udowodnię.
1. Cała polityka najpierw Królestwa Prus (po zagarnięciu Śląska 1748), a potem Cesarstwa Niemieckiego (1871) wymierzona była przeciwko kościołowi katolickiemu oraz zmierzała do zniszczenia kultury śląskiej, wyrosłej na polskich korzeniach z czasów piastowskich. Ta polityka trwała nieprzerwanie do roku 1944 (z wyjątkiem tej niewielkiej części Śląska Górnego, która – dzięki powstaniom – znalazła się w II RP). Był to jednocześnie czas wielkiego skoku cywilizacyjnego, którego skutkiem było powstanie na terenie Górnego Śląska bardzo dużego ośrodka przemysłu ciężkiego (kopalnie, huty, zakłady chemiczne itp.). Jak to powstało?
Otóż ze względu na pokłady węgla oraz możliwość uruchomienia hut, koksowni itp. zbudowano na Śląsku w połowie XIX w. główną linię kolejową , ot tak, przez środek, mniej więcej pomiędzy czynnymi już kopalniami, obok starego szlaku na Kraków. Wzdłuż tej linii zaczęły powstawać zakłady przemysłowe, w tym pierwsze w Europie piece martenowskie. Zbudowano cały system wydobycia i transportu węgla aż do Odry. To potężne założenie wymagało rąk do pracy, a więc budowano wokół tych zakładów osiedla dla robotników. Oczywiście właścicielami byli głównie Niemcy, to oni budowali, oprócz domów, także łaźnie, piekarnie, szkoły dla swoich pracowników. I tym samym całkowicie ich od siebie uzależniali! Niemcom wcale nie zależało na tym, żeby z ludności miejscowej, czyli Ślązaków o polskich korzeniach, jak również z ludności napływowej (do pracy) wychować Niemców – a skąd! Chodziło o wychowanie społeczności o mentalności, którą dziś możemy porównać do pracowników PGR – ludzi, którzy żyli w „zamkniętym obiegu” wytworzonym przez zatrudniający ich i de facto organizujący całe ich życie zakład pracy. Ten typ uzależnienia był kontynuowany w PRL. Ślązacy byli ludźmi gorszej kategorii w Niemczech (Polacy, tutejsi, katolicy), po 1944-tym stali się gorszymi obywatelami w PRL (folksdojcze, tutejsi, katolicy). Tematu represji po wejściu Armii Czerwonej, kontynuowanych przez UB - nie poruszam, bo to temat na odrębną notkę – powiem tyle, skala tych represji była podobna do represji na ziemiach wschodnich RP po 17 września 1939.
W końcu przyszedł rok 1989 i po 200 blisko latach pan Balcerowicz osobiście poinformował Ślązaków, że to koniec – finito, kaputt. Cały ten ciężki przemysł, poza niektórymi kopalniami, został po prostu zlikwidowany! Pozostały osiedla ludzi uzależnionych od zakładu pracy i ogromne dziury ruin wewnątrz miast. Bo miasta Górnego Śląska to w większości de facto osiedla zakładowe z różnych okresów, połączone ze sobą dość przypadkowo, a centrum wyznacza jakaś huta czy koksownia, obecnie w ruinie. Dziś te osiedla to często slumsy dla najbiedniejszych, dla ludzi, którzy sobie nie dali rady w nowych warunkach. To nieprzystosowanie społeczne powtarzają kolejne pokolenia i problem jest naprawdę palący.
Przepaść miedzy ludnością miejscową a napływową została tak naprawdę zasypana częściowo dopiero za Solidarności, niestety – po 1989-tym pojawiły się środowiska, które postanowiły ją odtworzyć. W czyim to jest interesie?
Zapytam inaczej – dlaczego komuś tak bardzo zależy, żeby zapomnieć o prawdziwej historii Śląska i stworzyć nowy naród w oparciu o kulturę „niską” i tradycję kolonialną? Naród posłusznych pracowników? Dlaczego Ślązacy z RAŚ nie idą pod hasłem „GŮRNY ŚLŮNSK”, tylko „Oberschlesien”?
Odpowiedzi pozostawiam PT Czytelnikom, a ja przejdę do następnego argumentu.
2.Kiedy Śląsk dostał się pod panowanie pruskie, rozpoczęła się walka z kościołem katolickim, jej efektem była kasacja zakonów. I tu musimy się cofnąć o wieki wcześniej, do roku 1098, kiedy to powstał pierwszy zakon cystersów we Francji.
Pierwsze cztery opactwa powstały na początku XII w. a już pod koniec XIII w. (rok 1300) było około 2000 opactw w całej Europie. Dlaczego? To jest temat na osobna notkę, ja przytoczę za Wikipedią :
„Zakony cysterskie jako kulturotwórcze i w sumie samowystarczalne były bardzo cenione. Cystersi nie musieli się martwić o miejsca na założenie nowych filii, bowiem szlachta, książęta, nawet władcy sami zabiegali o ich tworzenie na swych terenach”.
Najprościej mówiąc, propagowali oni bardzo nowoczesną jak na owe czasy metodę zagospodarowywania pustkowi na sposób, który dziś nazwalibyśmy „zrównoważonym”. I jeszcze jedna ważna informacja :
„Oprócz Carta Caritatis (reguła zakonu) dużą rolę w życiu cystersów odgrywały ustalenia zapadające na zebraniach kapituły generalnej. Główną w niej rolę pełnili: archiopat Cîteaux oraz opaci 4 pierwszych filii: La Ferté, Pontigny, Clairvaux i Morimond. Kapituła generalna miała absolutną władzę sądowniczą i ustawodawczą – niepodporządkowanie karano ekskomuniką. Corocznie, w dniu 14 września, w dzień Podwyższenia Krzyża Pańskiego wszyscy opaci cysterskich klasztorów mieli obowiązek stawić się w Citeaux przed kapitułą (praktycznie ten stan utrzymał się do czasów reformacji). Organizowano też zjazdy kapituł lokalnych np. w Wągrowcu w dniu 19 czerwca 1580 r. z udziałem przedstawicieli Clairvaux.
Bardzo ważną i praktyczną, okazała się wynikająca z reguły zakonnej, zasada utrzymywania ścisłych więzi między klasztorem macierzystym a klasztorami filialnymi. Opat klasztoru filii musiał raz w roku odwiedzić klasztor macierzysty. Opat klasztoru matki naznaczał, a przynajmniej zatwierdzał opatów w podległych mu filiach. Dla przykładu, zgodnie z tą zasadą klasztor w Jędrzejowie był filią klasztoru w Morimondzie, a jednocześnie matką dla klasztoru w Rudach Raciborskich, zaś ten był matką dla opactwa w Jemielnicy.
Tak więc „klasztor polski w Jędrzejowie (ok. 1150) był opactwem macierzystym dla opactwa Rud Raciborskich (1255). W roli fundatora wystąpił książę Władysław Opolski, podejmujący wysiłek podniesienia poziomu zagospodarowania swych ziem. Władca nie tylko sprowadzał zakonników, ale także wspierał osadnictwo przybywających z zachodu kolonistów i zlecał lokacje miast, m.in. Bytomia, Gliwic, Wodzisławia. Powstanie opactwa wpisuje się zatem w wielki proces cywilizacyjnego rozwoju Śląska i Europy Środkowej w XIII w.” (patrz link)
W tym czasie Polska wyglądała tak >
Kiedy więc zaczęto rozmowy o założeniu klasztoru, władcą Polski był Henryk Pobożny, wcześniej książę śląski – chyba nikt nie ma wątpliwości co do języka i kultury, jaką rozwijał powstały w ten sposób i w tamtym czasie zakon cystersów!
Po pewnym czasie wpływy i jurysdykcja cystersów rudzkich objęły ziemię raciborską, rybnicką, gliwicką, wodzisławską, sięgnęły aż pod Żywiec (Łodygowice). Dopiero w roku 1585 cesarski dekret Habsburgów zabronił obierać opata „ z zagranicy”, czyli z Polski, a klasztor rudzki w roku 1616 został przyłączony do czeskiej prowincji zakonnej. A więc nieprzerwanie przez 350 lat cystersi budowali tuż obok dzisiejszej śląskiej metropolii po-przemysłowej potężny ośrodek gospodarczo - kulturowy, oparty na polskiej tradycji. Co się stało po tej dacie? Może opowiem zakończenie historii zakonu > otóż, kiedy Śląsk dostał się pod panowanie pruskie, cystersi zdawali sobie sprawę z zagrożenia. Wtedy zainspirowali ruch budowania kaplic wiejskich, najstarsze z nich datowane na XVIII w. znajdują się do dziś w Solarni i Stanicy (wioski w dawnych dobrach cysterskich). W XIX w. i na początku XX w. powstały takie kaplice, a właściwie mini kościółki, praktycznie we wszystkich wsiach będących w zasięgu dawnych wpływów zakonu. Zresztą powstają do dziś – najnowsza w Nędzy w roku 2006-tym. Wszystkie te kaplice są własnością ludności miejscowej, nigdy nie były własnością kościoła. Wszystkie są nadal nieprzerwanie miejscem odbywania się nabożeństw maryjnych i różańcowych. Nabożeństwa te są odprawiane samodzielnie, bez obecności księdza, aczkolwiek za wiedzą i zgodą miejscowych proboszczów. Nie muszę chyba pisać, w jakim języku się odprawiają, nie jest to na pewno ani niemiecki, ani czeski.
W roku 1810 nastąpiła ostateczna kasacja klasztoru w Rudach. Ostatni opat, Gerard, pragnął uratować przed zniszczeniem najważniejszą wg niego księgę z bogatego księgozbioru klasztornego, a może jedyną, która mógł. Był to mszał, który został przekazany jako niezbędny do nabożeństw > na rzecz pozostawionej w Rudach po kasacji parafii. Ten mszał pochodzący z pierwszej połowy XVII w (drukowany w Paryżu), można dziś oglądać w muzeum w odbudowanym opactwie w Rudach.
Ten mszał jest w języku łacińskim i POLSKIM!
Podsumujmy:
Jeżeli wg informacji dział etnografii Muzeum Śląskiego „zajmuje się dokumentacją kultury ludowej, plebejskiej i mieszczańskiej Górnego Śląska oraz terenów sąsiednich. Jego zbiory liczą ponad 7 tysięcy obiektów. Zdecydowana większość zabytków pochodzi z okresu od połowy XIX do II połowy XX wieku”, to trudno się dziwić protestom co do kierunku, w jakim przewodzi temu muzeum jego dyrektor.
Powtórzę – Ślązacy byli polskimi królami, Śląsk był jedną z najlepiej rozwiniętych części Polski przed epoką Jagiellońską. Tradycja polska z okresu piastowskiego przechowała się w mowie, religii i obyczaju przez kilkaset lat. Nawet Kulturkampf nie dał jej rady. Robotnicza, a właściwie pól- niewolnicza ludność w śląskich kopalniach i hutach nadal zachowywała wiarę i język przodków, aczkolwiek coraz bardziej dewastowany przez niemczyznę. Ślązacy mają być z czego dumni, przechowali polskość jak potrafili przez setki lat, oddawali za nią życie – komu zależy na tym , żeby znowu zrobić z nich ludzi gorszej kategorii? Pan Gorzelik jest Ślązakiem tylko po ojcu (nota bene z rodziny powstańczej, a więc polskiej), pan Jodliński w ogóle nie jest Ślązakiem – nie znam jego życiorysu, ale słyszę akcent. Żaden rodowity Ślązak tak nie mówi, nie potrafiłby.
O co tym panom chodzi???
1.http://www.tvp.pl/vod/audycje/publicystyka/jan-pospieszalski-blizej/wideo/17012013/9541409
2.http://pl.wikipedia.org/wiki/Cystersi
3.http://www.rudy-opactwo.pl/?a=iv._cystersi_w_rudach
4. http://eska.salon24.pl/479331,res-publica-raz-jeszcze-czyli-staruchowicz
PS. Notka opublikowana wstępnie na http://www.eska.plwolnosci.pl/, ale ponieważ tam nijak komentować nie mogę, to zapraszam do dyskusji tutaj :)
PS 2. Musze cos odszczekać, tak to jest, jak człowiek sam nie sprawdzi.
Wzmiankowana wyżej ksiega to oczywiście nie jest mszał, tylko Pismo Święte! Przecież mszał nie byłby po polsku w tamtym czasie - swoją drogą nikt na to nie zwrócił uwagi :)
I jest datowany dużo później, na XVIII wiek - co niczego nie zmienia, a nawet wzmacnia wymowę notki, bo został on wydrukowany już za panowania pruskiego (jeszcze nie wiem gdzie, ale się dowiem) i był własnością rudzkich cystersów.



Komentarze
Pokaż komentarze (43)