Kanada była lepszym zespołem, zwłaszcza w pierwszej części spotkania, kiedy momentami wręcz ośmieszała Marokańczyków. Niestety, futbol bywa bezlitosny — jeśli nie wykorzystuje się stuprocentowych okazji, takie mecze się przegrywa.
Chorwaci zagrali drugą połowę tak, jak gra drużyna świadoma swojej jakości: odważnie, technicznie i z ogromnym charakterem. Portugalia, mimo gwiazdorskiego składu, momentami wyglądała na zespół całkowicie bezradny.
To był prawdziwy dramat Chorwatów, bo patrząc na przebieg meczu, szczególnie na drugą część spotkania, aż trudno uwierzyć, że nie zakończył się on ich wyraźnym zwycięstwem. Chorwacja powinna wygrać 4:2 — i nie jest to żadna przesada. W drugiej połowie nie tylko grała lepiej. Ona po prostu ośmieszyła Portugalczyków.
Portugalia przez długie fragmenty wyglądała tak, jakby w ogóle nie istniała na boisku. Zespół pełen wielkich nazwisk, mający — obok Francuzów — być może najlepszy skład personalny na świecie, został zepchnięty do defensywy i momentami kompletnie nie potrafił odpowiedzieć na tempo, technikę i inteligencję Chorwatów.
Najbardziej uderzające było to, jak Chorwacja przejęła kontrolę nad meczem. Nie było w tym przypadku. Była cierpliwość, dokładność, świetne ustawienie i przede wszystkim odwaga. Chorwaci nie bali się grać piłką, nie bali się ryzyka, nie bali się pojedynków. W drugiej połowie sprawiali wrażenie drużyny dojrzalszej, bardziej świadomej i po prostu lepszej.
Portugalczycy? Rozczarowanie. Przy takim potencjale ofensywnym można było oczekiwać znacznie więcej. Tymczasem ich gra była chaotyczna, rwane akcje nie przynosiły efektów, a wielkie nazwiska nie przekładały się na realną przewagę. Jedenastka Ronaldo była przypadkowa, a sam strzał — bardzo słaby. Gdyby nie błąd bramkarza, trudno byłoby mówić o jakimkolwiek wielkim momencie Portugalczyków.
I właśnie dlatego tak żal Chorwatów. To znakomity zespół, który pokazał się z jak najlepszej strony. Drużyna z charakterem, z pomysłem, z kulturą gry i ogromnym sercem do walki. Chorwaci udowodnili, że nadal potrafią grać w piłkę na najwyższym poziomie, a przeciwko Portugalii pokazali coś więcej niż tylko ambicję — pokazali klasę.
Tym bardziej boli, że taki występ nie został nagrodzony wynikiem, na jaki zasługiwał. Chorwacja nie była zespołem gorszym. Nie była nawet zespołem równorzędnym. W drugiej połowie była wyraźnie lepszą drużyną. Portugalczycy zostali zepchnięci, zdominowani i chwilami wręcz ośmieszeni.
Futbol bywa brutalny. Czasem nie wygrywa ten, kto gra piękniej, mądrzej i odważniej. Czasem decydują detale, przypadek, błąd bramkarza albo jeden rzut karny. Ale po takim meczu jedno można powiedzieć z pełnym przekonaniem: Chorwaci mogą zejść z boiska z podniesioną głową.
I właśnie dlatego tak żal Chorwatów. To znakomity zespół, który pokazał się z jak najlepszej strony. Drużyna z charakterem, pomysłem, kulturą gry i ogromnym sercem do walki. Szczególne słowa uznania należą się 41-letniemu Luce Modriciowi, który po raz kolejny udowodnił, że wiek w jego przypadku to tylko liczba. Jego spokój, wizja gry, dokładność podań i umiejętność dyktowania tempa sprawiły, że Chorwacja wyglądała w środku pola dojrzalej, mądrzej i bardziej elegancko niż Portugalia. Chorwaci udowodnili, że nadal potrafią grać w piłkę na najwyższym poziomie, a przeciwko Portugalii pokazali coś więcej niż tylko ambicję — pokazali klasę.
Bo jeśli ktoś na tym spotkaniu wyglądał jak wielka drużyna, to była właśnie Chorwacja.


Komentarze
Pokaż komentarze (13)