Trzydziesta rocznica, wielkie ideały, nostalgia, trele morele. A obecną kondycję solidarności najlepiej obrazują salonowe żuczki toczące swoje kulki gnoju w stronę pani Krzywonos. Solidarność zdechła dawno temu. Zdechła i śmierdzi. Jeszcze czasami ktoś próbuje ją ujeżdżać, jak ostatnio Kaczyński - ale musi się to skończyć co najwyżej jeszcze większym smrodem.
Oczywiście to że zdechła nie znaczy, że ten czy ów nie może się nią jeszcze pożywić. Dziennikarze sobie coś uszczkną na pamiątkę, działacze pożywią się porcyjką polędwiczki spod ogona, politycy obskrobią sobie skórę albo inne trofeum.
Nie rozumiem tylko jednego - skąd się biorą te wszystkie próby, żeby to truchło wskrzeszać? Niemożliwe aby nie widzieli w jakim jest obecnie stanie, wystarczy wejść na salon i wpisać w wyszukiwarce "bolek". Więc o co chodzi? O jakieś danse macabre? Chodzi o jakieś alegorie marności życia i przypomnienie o nieuchronności śmierci?
Na prawdę jestem ciekaw.
e.


Komentarze
Pokaż komentarze (10)